WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Liga Narodów kobiet. Turcja - Polska: miłe złego początki. Turczynki nadgryzione, ale niedobite

Przez pierwszą godzinę pachniało sensacją, ale później rywalki złapały drugi oddech i wróciły do swojej gry. Reprezentacja Polski przegrała z Turcją 2:3 w ostatnim dniu turnieju Ligi Narodów siatkarek w chińskim Jiangmen.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
Materiały prasowe / FIVB / Na zdjęciu: reprezentacja Polski siatkarek

Właściwie trudno powiedzieć, z którą z drużyn uczestniczących w tym turnieju Polkom miało być najtrudniej. Wynik wskazywałby na to, że z Chinkami, bo we wtorkowym meczu nasza kadra nie istniała. Dzień później Polki powalczyły z Amerykankami i urwały im seta (a mogły dwa, jak zapowiadała Malwina Smarzek). Na koniec Biało-Czerwonym przyszło rywalizować z Turczynkami, które dzień wcześniej w trzech setach uległy Chinkom.

Czytaj też: Chinki wyraźnie lepsze od Turczynek

Jedyne znaki zapytania, jeśli chodzi o wyjściową szóstkę, mieliśmy na środku i na przyjęciu. Tener Jacek Nawrocki tym razem postawił na Kamilę Witkowską i Agnieszkę Kąkolewską pod siatką oraz Magdalenę Stysiak wraz z Martyną Grajber na lewym skrzydle.

Polki, choć zdecydowanie nie były faworytkami tego spotkania, podeszły do niego bez przesadnego respektu. Bardzo dobrze czuła się w ataku wspominana Stysiak, która musiała nieco nadrabiać w ataku to, co Turczynki zdobyły pośrednio z zagrywki serwując właśnie w nią. Była już siatkarka Grot Budowlanych Łódź tylko w pierwszej partii skończyła siedem z dwunastu ataków.

ZOBACZ WIDEO Kwolek o Leonie w reprezentacji Polski. "Sporo mogę się od niego nauczyć"

Z kolei po drugiej stronie siatki szalała Ebrar Karakurt, która nic sobie nie robiła z polskich wież skaczących do bloku, a wręcz czekała na nie, by móc je obić. To ona w dużej mierze pomogła odrobić straty swojemu zespołowi, który przegrywał już 10:16 na pierwszej przerwie technicznej. Polkom zostało "oczko" przewagi (19:18), ale nie dały się złamać. Postawiły na zdecydowaną, odrzucającą zagrywkę, co przyniosło wymierne korzyści w końcówce, gdy przy piłce setowej udało się zatrzymać Karakurt blokiem i wygrać 25:22.

Drugą partię moglibyśmy zatytułować "nie drażnić Magdaleny Stysiak". Zespół trenera Giovanniego Guidettiego chciał upolować ją zagrywką i nawet to się udawało, ale to tylko rozzłościło 18-letnią przyjmującą, która raz za razem biła tak, że rywalki chowały się, by nie oberwać piłkami w twarz. Dodatkowo wraz z koleżankami nie odpuszczała ani w zagrywce, ani w bloku. Po pewnym zwycięstwie 25:18 Polki prowadziły już 2:0.

Trener Guidetti nie mógł tego tak zostawić. Postanowił więc dość punktodajną tego dnia Karakourt przestawić na lewe skrzydło, a na prawe wpuścić Gozde Yilmaz, co okazało się bardzo trafną decyzją. Atakująca Eczacibasi Vitra Stambuł była bardzo skuteczna, a Biało-Czerwone (grające akurat tego dnia na granatowo) przestały czuć się pewnie, jak dotychczas. W samej tylko trzeciej partii oddały rywalkom tyle punktów po błędach, co w dwóch pierwszych razem wziętych. Dlatego o tym secie napiszemy tylko, że przegrany został przez nasz zespół do 16.

W czwartej odsłonie siatkarki znad Bosforu jeszcze bardziej postawiły na ryzyko w polu serwisowym. Początkowo przynosiło to punkty dla... Polski, bo sporo piłek lądowało w siatce lub w aucie, ale z czasem zaczęło dawać efekt zespołowi tureckiemu. Yilmaz punktowała jak szalona, a po polskiej stronie siatki trwał festiwal błędów i niewykorzystanych sytuacji. To doprowadziło do zwycięstwa Turczynek 25:20 i piątego seta.

Tie-break również przebiegał pod dyktando reprezentacji Turcji, choć ekipa trenera Nawrockiego zdobyła się jeszcze na zryw. Przy zmianie stron przegrywała 5:8, ale po chwili wygrała długą i wyczerpującą akcję zakończoną kiwką po palcach Mędrzyk, która dała punkt dopiero po wideoweryfikacji. To mógł być punkt przełomowy, bo po tej piłce Turcja prowadziła już tylko 12:11, ale ostatecznie rywalki dowiozły zwycięstwo do końca.

Statystyki za SofaScore.com:

Turczynki zwyciężyły, ale zgarnęły dwa, a nie trzy punkty. Dla Polek to jedno "oczko" może mieć niebagatelne znaczenie przy walce o awans do Final Six Ligi Narodów.

Turcja - Polska 3:2 (22:25, 18:25, 25:16, 25:20, 15:12)

Turcja: Ozbay, Ismailoglu, Gunes, Karakurt, Yildrim, Caliskan, Akoz (libero) oraz Unal, Ercan, Yilmaz, Guveli.

Polska: Nowicka, Stysiak, Witkowska, Smarzek, Grajber, Kąkolewska, Stenzel (libero) oraz Mędrzyk, Górecka, Różański.

Czy jeden punkt zdobyty z reprezentacją Turcji można uznać za sukces?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (15):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Grieg 0
    Brazylijki mogą czuć się bezpiecznie, bo nawet jeśli przegrają wysoko wszystkie trzy ostatnie mecze, to nie spadną z miejsca premiowanego w udziałem w Final Six - wówczas możemy je wyprzedzić tylko my lub Japonki. Amerykanki dla pewności musiałyby wygrać jeden mecz po tie-breaku, aby nie dać się wyprzedzić zarówno nam, jak i Japonkom, które przy tej samej liczbie zwycięstw i punktów mogą mieć lepszy stosunek setów.
    Dominikanki i Belgijki mogą teoretycznie zrównać się z Brazylijkami i Amerykankami pod względem liczby zwycięstw, ale zgromadziły zbyt mało punktów, aby móc je wyprzedzić (w najlepszym razie mogą mieć odpowiednio 24 i 26, podczas gdy Amerykanki już teraz mają 27, a Brazylijki 28).
    Jeśli wygramy tylko z Japonkami i Koreankami, to Dominikanki faktycznie nie będą już mogły nas wyprzedzić (my co najmniej 25 pkt., one maksymalnie 24), ale jeśli przegramy z nimi 0:3 lub 1:3, a one w ostatnim meczu ulegną Japonkom, to te ostatnie mając tyle samo zwycięstw co my mogą nas wyprzedzić liczbą punktów lub stosunkiem setów, w zależności od rozmiarów ich i naszych zwycięstw. Generalnie jeśli wygramy z Japonkami za 3 pkt., to na Dominikankach i Koreankach będziemy musieli ugrać tylko 4 pkt. (czyli jeden mecz wygrać, a w drugim przynajmniej doprowadzić do tie-breaka), natomiast jeśli pokonamy Japonki po tie-breaku, będziemy musieli dla pewności wygrać także z Dominikankami i oczywiście Koreankami, aby w meczu Japonek z Dominikankami nie musieć kibicować tym drugim.
    panda25 Nie robiłem żadnych symulacji wyników, więc czytam z ciekawością. I dopytuję. Polki są w tej chwili na 7 miejscu i w zasadzie toczą ewent. bój o wejście do F6 tylko z Japonią, czy tak? Bo Brazylia, USA i Chiny są już chyba poza zasięgiem (zostały po 3 mecze do rozegrania). A jeżeli tak, to rozwiązanie jest "proste" - muszą wygrać dwa mecze: z Japonią i Dominikaną :-) Lub też wygrać z Japonią i Koreą, bo chyba (i tutaj mam wątpliwości) Dominikana nie "dojedzie" w punktach?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • panda25 0
    Nie, chyba źle myślę.
    Dwie wygrane (w tym z Japonią) nadal nie wyklucza Japonii, która nadal może też wygrać 2 mecze. Kolejność to zwycięstwa, punkty, ratio setów...? Póki co, Japonki mają lepsze...
    panda25 Nie robiłem żadnych symulacji wyników, więc czytam z ciekawością. I dopytuję. Polki są w tej chwili na 7 miejscu i w zasadzie toczą ewent. bój o wejście do F6 tylko z Japonią, czy tak? Bo Brazylia, USA i Chiny są już chyba poza zasięgiem (zostały po 3 mecze do rozegrania). A jeżeli tak, to rozwiązanie jest "proste" - muszą wygrać dwa mecze: z Japonią i Dominikaną :-) Lub też wygrać z Japonią i Koreą, bo chyba (i tutaj mam wątpliwości) Dominikana nie "dojedzie" w punktach?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • panda25 0
    Nie robiłem żadnych symulacji wyników, więc czytam z ciekawością. I dopytuję.
    Polki są w tej chwili na 7 miejscu i w zasadzie toczą ewent. bój o wejście do F6 tylko z Japonią, czy tak? Bo Brazylia, USA i Chiny są już chyba poza zasięgiem (zostały po 3 mecze do rozegrania).
    A jeżeli tak, to rozwiązanie jest "proste" - muszą wygrać dwa mecze: z Japonią i Dominikaną :-)
    Lub też wygrać z Japonią i Koreą, bo chyba (i tutaj mam wątpliwości) Dominikana nie "dojedzie" w punktach?
    Grieg Dominikana wygrała dziś 3:2 z Belgią, co jest dla nas o tyle istotne, że ten wynik utrzymuje obie ekipy w grze o Final Six. Z tym że Dominikanki przy 6 zwycięstwach mają na koncie tylko 15 pkt. i oprócz własnego kompletu wygranych za 3 pkt. musiałyby dodatkowo liczyć na to, że zarówno my, jak i Japonki przegramy z Koreankami (od dziś zamykającymi tabelę po porażce z już zdegradowaną Bułgarią), a Belgijki w swoim turnieju wygrają co najwyżej dwa mecze. Te ostatnie też mają szansę raczej tylko teoretyczną, bo ostatni turniej grają w Turcji i tam oprócz gospodyń zmierzą się jeszcze z Włoszkami i Brazylijkami.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×