KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Nikołaj Penczew niezadowolony i rozczarowany. "Tak nie może być!"

Stal Nysa ma za sobą już dziewięć meczów PlusLigi, a nadal po stronie wygranych widnieje zero. Blisko przełamania siatkarze trenera Daniela Plińskiego byli w meczu z GKS-em Katowice, ale przegrali go po tie-breaku.

Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
Nikołaj Penczew Materiały prasowe / Piotr Marchwiński / plusliga.pl / Na zdjęciu: Nikołaj Penczew
Nie pomogło 29 punktów Wassima Ben Tary, ani 21 oczek Kamila Kwasowskiego. Ale przede wszystkim nysianie nie pomogli sobie, przegrywając pierwszą partię 22:25, choć prowadzili w niej już 17:12. GKS objął prowadzenie 2:0 po wygranej w kolejnym secie do 21, ale gospodarze zdołali doprowadzić do tie-breaka wygrywając 25:20 i 25:17, jednak w piątej odsłonie znów się zacięli i ulegli 10:15 (więcej TUTAJ).

- Punkt na pewno cieszy, bo w tabeli nie mamy ich wiele. Szkoda, że nie udało się wywalczyć więcej. W tie-breaku zadecydowało jedno ustawienie, w którym rywale odskoczyli nam na kilka punktów. Mimo próby pościgu nie udało nam się już ich dogonić - uważa Kamil Dębski w rozmowie z klubowymi mediami.

- Trudno powiedzieć co siedzi w głowach. Każdy ma swoje sekrety. Nie chcieliśmy tego przegrać "gładko". Wzięliśmy się do roboty. Być może chłopaki z Katowic pomyśleli, że w Nysie odniosą łatwe zwycięstwo, a tak nie było. Zaczęliśmy robić sobie przewagę i uzbieraliśmy dwa sety - dodał 24-letni przyjmujący.

Z małych rzeczy stara się cieszyć Patryk Szwaradzki. Rezerwowy atakujący Stali Nysa pojawiał się na zmianach zadaniowych w niemal każdym secie. Jego zdaniem sam fakt, że drużyna się podniosła po dwóch przegranych partiach, należy zakwalifikować jako pozytywny znak.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Ronaldo i jego stara miłość

- Niestety taka jest siatkówka, że do końca nie wiadomo co się wydarzy. Prowadziliśmy w pierwszym secie, ale rywal to przełamał i wygrał tę partię. Ale w trzeciej i czwartej partii pokazaliśmy, że mimo tego i mimo bagażu przegranych w tym sezonie, mogliśmy jeszcze wygrać. My w to wierzyliśmy. Niewiele nawet brakowało, byśmy mieli dwa punkty, choć ten jeden też cieszy - uważa zawodnik.

Dużo więcej samokrytyki było u Nikołaja Penczewa. Przyjmujący z Bułgarii miał po meczu ogromny niedosyt i ten punkt go zdecydowanie nie zadowala.

- Nie wiem, co się stało, ale mogę powtórzyć po raz kolejny, że to tylko nasza wina. Tak nie może być, że idzie nam dobrze w ataku, zagrywce, obronie i... przegrywamy. Jedyna dobra rzecz to ta, że wróciliśmy do gry ze stanu 0:2, ale mnie jeden punkt nie wystarczy. GKS nie zagrał swojego najlepszego meczu. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy tego, bo nie graliśmy dobrze, a pozwalaliśmy im robić serie na zagrywce i mecz się odwrócił - ocenił przyjmujący Stali.

Kolejna okazja dla siatkarzy z Nysy na przełamanie i pierwsze ligowe zwycięstwo w niedzielę 28 listopada w Iławie na meczu z Indykpolem AZS-em Olsztyn.

Czytaj też: Polak prawie bezbłędny w ataku! Argentyńczyk znalazł sposób na mistrzów Polski

Czy Stal Nysa zdoła odnieść pierwsze zwycięstwo przed końcem pierwszej rundy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
  • Legionowiak 3.0 Zgłoś komentarz
    Nikołajowi nie dziwię się! On chciałby powygrywać mecze w nyskich barwach, a na razie Stal Nysa to obraz nędzy i rozpaczy! Życzę Pencziemu i Nysie utrzymania w PlusLidze!
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×