WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Robert Mateja też był w czołówce. Mija 20 lat od pamiętnego konkursu na MŚ w Trondheim

22 lutego 1997 roku rozegrano konkurs na skoczni normalnej podczas mistrzostw świata w Trondheim. Świetną formę zaprezentował wówczas Robert Mateja, który niespodziewanie zajął piąte miejsce.
Daniel Ludwiński
Daniel Ludwiński
East News / Na zdjęciu: Robert Mateja

Wielu kibiców młodszego pokolenia kojarzy obecnego trenera kadry B głównie z końcówką kariery, gdy był już w słabej formie. Tymczasem w drugiej połowie lat 90. Mateja był jednym z tych, którzy ciągnęli polskie skoki. Momentami to właśnie on był liderem naszej reprezentacji, nieraz pozytywnie zaskakującym fanów.

W sezonie 1996/1997 postacią numer jeden był u nas Adam Małysz, który wygrał dwa konkursy Pucharu Świata. Mateja tak mocny nie był, ale już w pierwszej części zimy potrafił zająć piąte miejsce w Harrachovie. W kolejnych tygodniach przeplatał lepsze starty gorszymi.

22 lutego 1997 roku podczas mistrzostw świata w Trondheim w pierwszej serii zawodów na normalnym obiekcie skoczył 94,5 metra i był czternasty. Druga kolejka przyniosła mu genialną próbę - aż 98,5 metra. Tuż po zakończeniu swej próby Mateja nie okazywał jednak radości - wiedział, że słabe lądowanie zaowocowało niskimi notami za styl. Mimo to Polak wyszedł na prowadzenie, a kolejni rywale nie byli w stanie go wyprzedzić.

Ostatecznie nasz reprezentant ukończył konkurs jako piąty. Do medalu zabrakło dokładnie 3 punktów, a więc nieco lepszej pierwszej próby, bądź wyższych not za drugi skok. Czas pokazał, że tak wysoka lokata nie była przypadkiem - na dużej skoczni Mateja też radził sobie dobrze i czternasty. W kolejnych konkursach, już nie w ramach mistrzostw świata, ponownie potwierdzał wysoką formę - w najlepszej dziesiątce był jeszcze w Pucharze Świata w Falun i Holmenkollen, gdzie dwukrotnie zajmował ósme pozycje.

Zobacz wideo: Kamil Stoch: skocznia w Lahti jest bardzo specyficznym miejscem

Czy Robert Mateja osiągnął wyniki na miarę talentu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Grieg 0
    Także na początku Małyszomanii (lata 2001-02) Mateja zajmował kilka razy miejsce w pierwszej dziesiątce oraz - co ciekawe - jako pierwszy polski skoczek przekroczył granicę 200 metrów. Był też raz na podium Pucharu Świata w konkursie drużynowym razem z Małyszem, Skupieniem i Kruczkiem (3. miejsce w Villach w grudniu 2001).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • siber 0
    Taak ! A jeszcze lepszym był Wojtek Skupień from Zakopane ,który kończąc karierę przed "30" tką dalej był wielkim talentem .
    nadex Swietny polski skoczek.Mial to nieszczescie ze trafil na czasy MALYSZOMANII przez co wielu kibicow o nim zapomnialo.Kto wie czy gdyby PZN wiecej pieniedzy inwestowal w Mateje to nie bylby na poziomie Adama Malysza a byc moze jego osiagniecia bylyby ciut wieksze.Ale tego juz sie niestety nie dowiemy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • lunch 0
    To był okres, gdy Robert godnie zastąpił będącego bez formy Małysza. Adam wtedy po pierwszym roku sukcesów w kolejnym strasznie dołował. Potem snuł się po zawodach PK, nawet zamierzał zakończyć karierę. Co ciekawe, te pierwsze sukcesy to było jeszcze przed "małyszomanią" i wielu dzisiejszych "specjalistów" od skoków wówczas nie słyszała nawet takiego nazwiska. Pamiętam że w roku 1998 miałem na studiach zajęcia z gościem o nazwisku Małysz i na nikim nie zrobiło to wrażenia.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×