Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Adam Małysz o swojej roli w kadrze. "Dzięki medalowi widzę, że to działa. I jest zaje....."

- Byłem tak zestresowany, że matko jedyna, najbardziej bałem się skoku Dawida w drugiej serii, bo warunki były wtedy krytyczne - mówił po ceremonii dekoracji najlepszych ekip konkursu drużynowego Adam Małysz.
Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
PAP / Grzegorz Momot

"Orzeł z Wisły" cztery razy zdobywał złoto mistrzostw świata, ale nigdy nie miał obok siebie na tyle mocnych kolegów, żeby walczyć o medal w drużynie. Jednak teraz, choć już nie skacze, to bez dwóch zdań jest członkiem ekipy, która w sobotni wieczór sięgnęła w Lahti po złoto w drużynówce. Małysz opiekuje się naszymi skoczkami, jest dla nich wsparciem psychicznym, no i pełni odpowiedzialną rolę oficera prasowego. Z tej ostatniej wywiązuje się zresztą rewelacyjnie.

Dla zwycięzcy trzydziestu dziewięciu konkursów Pucharu Świata konkurs drużynowy był potężną nerwówką. - Byłem tak zestresowany, że matko jedyna. Tak mi wierciło w brzuchu, że nie wiedziałem, czy szukać toalety, czy patrzeć na skoki. Jednak po ostatnim skoku Kamila zeszły już wszystkie emocje - powiedział Małysz dziennikarzom na rynku w Lahti, po wręczeniu medali.

- Może gdybym siedział przed telewizorem, byłbym trochę spokojniejszy. Ale kiedy jest się tutaj, współpracuje z nimi i cały czas liczy na ten sukces, ciężko jest utrzymać nerwy na wodzy. Uważam, że to były dużo większe nerwy niż wtedy, kiedy byłem zawodnikiem - ocenił.

- Najbardziej bałem się skoku Dawida. To był taki moment, że najpierw Forfang skoczył 138 metrów, a potem Leyhe 103. Dwa razy ściągano go z belki, warunki były wtedy krytyczne i z tego powodu był niepokój. O Dawida się nie bałem, ale o warunki dla niego tak. Okazało się, że nie było tak źle, a on wytrzymał presję.

Zobacz wideo: MŚ w Lahti: Polscy kibice dziękowali Piotrowi Żyle. "Straciliśmy gardła!"


W tym momencie do Małysza podszedł Gregor Schlierenzauer, który chwilę wcześniej odebrał brązowy medal. Objął naszego mistrza, swojego idola z dzieciństwa, a potem kolegę ze skoczni, i szeroko się uśmiechając, zapytał: - Adam, czy to prawda, że w przyszłym sezonie wracasz do skakania?

Małysz i zgromadzeni wokół niego dziennikarze głośno się roześmiali. Opiekun naszych zawodników odpowiedział Austriakowi gratulacjami i wrócił do rozmowy z nami.

O roli, którą pełni w czasie mistrzostw w Lahti, powiedział: - Jestem niezmiernie dumny. Dla mnie to coś niesamowitego, że mogę tu być, pomagać im. Wkładam w to całe serce i jest to dla mnie wielka przyjemność. Medal także i dla mnie jest ukoronowaniem wysiłków. On sprawia, że ta praca jest niezwykle przyjemna. Wiem, że chłopaki chcą, żebym był przy ekipie, a teraz widzę, że to działa. A kiedy działa, jest po prostu zaje.......

- Niedosyt po konkursach na normalnej i dużej skoczni był, ale drużynówka zrekompensowała nam wszystko. Cieszę się, że dołożyłem do tego swoje trzy grosze. Że dzięki moim czasom ci, którzy teraz zdobywają medale, chcieli skakać. Przyszli do tego sportu, trenowali, zaczęli odnosić sukcesy. Trzeba było takiego Stefana Horngachera, żeby nie jeden czy dwóch, a czterech, pięciu a może nawet i sześciu chłopaków było w stanie walczyć z drużyną o medale - ocenił jeden z najwybitniejszych sportowców w całej historii naszego kraju.

Zapytany o to, jak dobrze polska ekipa jest przygotowana do świętowania sukcesu, Małysz odparł, że nie jest przygotowana wcale. - Nie chcieliśmy zapeszać. A teraz będzie wielki spontan. Po 21 już tu alkoholu nie kupimy? To wykorzystamy to, co zostało. Nie mówię, że chłopakom, sztabowi oczywiście - śmiał się oficer prasowy naszej kadry.

- Może skorzystamy z zaproszeń, które otrzymaliśmy. Jakieś się już pojawiły, międzynarodowe. W swoim gronie jest jednak zdecydowanie lepiej. Można wtedy i pożartować, i popłakać - podkreślił wybitny skoczek, któremu złoto wywalczone przez Piotra Żyłę, Dawida Kubackiego, Macieja Kota i Kamila Stocha dało ogromną satysfakcję.

Z Lahti - Grzegorz Wojnarowski

Czy złoty medal polskiej drużyny w Lahti to największy sukces w historii naszych skoków narciarskich?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (10):
  • Maria Harasim Zgłoś komentarz
    ANIOŁ STRÓŻ NASZEJ DRUŻYNY, CHŁOPAKOM PRZYDAJE SIĘ NIE TYLKO TEORIA ALE I PRAKTYKA, KTOŚ W RODZAJU STARSZEGO BRATA, MA ŚWIADOMOŚĆ TEGO CO ROBI...
    • Patrykowski Zgłoś komentarz
      Zupełnie nie rozumiem decyzji Polskiego Związku Narciarskiego w sprawie nie dania szansy pokazania się naszym młodym Paniom na takiej imprezie. Doświadczenie zdobyte w takich imprezach jest
      Czytaj całość
      bezcenne, zakładając że w pucharze świata kobiet nasze dziewczyny jotowały wyniki w okolicach 31-36 miejsca, miały by wielką szansę przebić się do 30-tki. Dodatkowo konkurs mieszany nie pozbawił by nas szans awansu do 2 serii. 14 ekip w tym Włosi, Kazachstan, Francja, Kanada, Rumunia i brak Polskiej ekipy. Dla mnie kibica skoków narciarskich to skandal. Poddanie się bez walki, nie dania szansy naszym Paniom i drużynie jest działaniem na szkodę federacji. A może osobiste animozje wzięły górę nad przyzwoitością. Mam wielki niesmak i żal. Ilu pojechało działaczy, że zabrakło miejsca dla Pań...?
      • yes Zgłoś komentarz
        słownictwo Dyrektora plus pełniącego w Lahti zadania rzecznika prasowego...
        • wamos Zgłoś komentarz
          Istotną sprawą jest to, że sportowcy osiągający sukcesy jako zawodnicy udzielają się w dalszym ciągu w tej dziedzinie. I tak miejsce Adama Małysza zawsze powinno być przy sportach
          Czytaj całość
          zimowych, miejsce Tomasza Golloba powinno być przy żużlu, miejsce Zbigniewa Bońka powinno być przy piłce nożnej i tak by można wymieniać wielu wybitnych sportowców, którzy po zakończeniu kariery zawodniczej, dalej powinni udzielać się w sporcie przekazując swoje doświadczenia, wiedzę i obycie wśród ludzi związanych z uprawianą przez nich dyscyplinę. Rajdy Adama Małysza, to był tylko epizod, a on sam powtarzał, że chciałby się dzielić swoją wiedzą z ludźmi i pomagać uprawiającymi sport taki jak On uprawiał. I fajnie, że jest normalny swojski gość, a nie jakiś "ą" "ę".
          • Łukasz Cesarski Zgłoś komentarz
            DLA MNIE JAKO KIBICA MOGE POWIEDZIEC ZE PRZED CHŁOPAKAMI Z DRUZYNY NARODOWEJ JEST WIELKIE WYZWANIE CZYLI IGRZYSKA OLIMPIJSKIE W PJONG CZANG CZYLI WALKA O ZŁOTO TO
            Czytaj całość
            BEDZIE WIELKI SUKCES HISTORYCZNY !!! ŁUKASZ Z RYBNIKA NOWIN
            • Grażyna Janaszek Zgłoś komentarz
              Uważam, że osoba Pana Adam bardzo pozytywnie mentalnie wpływa na naszą drużynę - jest autorytetem i ma doświadczenie, jako zawodnik. Jego udział w sukcesach naszych skoczków jest
              Czytaj całość
              niezaprzeczalny.
              • Evtis Zgłoś komentarz
                Polacy jesteście Wielcy! Brawo Hirngaher!Brawo Polacy!
                • Time vel Netto Zgłoś komentarz
                  Panie Adamie , co można powiedzieć o pańskiej roli ..trywialnie i krótko , złoto ciągnie do złota ! Dzięki !!
                  • Ted Alex Starczewski Zgłoś komentarz
                    Bardzo dobrze się stało,ze w ekipie polskich skoczków pojawił sie Adam Małysz w charakterze doradcy, pomocy trenerowi i skoczkom a oficjalnie pełniący teraz rolę dyrektora sportowego
                    Czytaj całość
                    związku,to był strzał w 10.Mam nadzieję,że Adam zajmie się też biegami narciarskimi,biatlonem i zjazdami a przede wszystkim szkoleniem młodzieży.Najlepsze gratulacje dla skoczków i trenerów!
                    • Edward Kłos Zgłoś komentarz
                      a co małysz tak sie przykleił do skoczków ju ne jezdzi w wyscigach tu czuje kase????? brakło kasy na auta wyscigowe?? wygląda jak by miał 89 lat
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×
                      Sport na ×