WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Niespełniony zawodnik, świetny asystent. Michal Dolezal może zastąpić Stefana Horngachera

Jako skoczek Michal Dolezal nie osiągnął zbyt wiele. Po zakończeniu kariery pozostał jednak przy dyscyplinie i w kadrze Stefana Horngachera świetnie odnalazł się jako asystent. Już niedługo Czech może także wejść w buty Austriaka.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Newspix / Tomasz Markowski / Na zdjęciu od lewej: Michal Dolezal i Stefan Horngacher

Nadal nie jest znana przyszłość trenerska Stefana Horngachera. 49-letni trener otrzymał od niemieckiego związku ofertę poprowadzenia ich narodowej kadry skoczków. Austriak dał sobie czas na przeanalizowanie zaproponowanej umowy. Wyjścia są dwa - albo Horngacher podpisze kontrakt z niemiecką federacją, albo przedłuży kontrakt z polskim związkiem (wówczas najprawdopodobniej do 2022 roku i igrzysk olimpijskich w Pekinie).

Scenariusz, że doświadczony szkoleniowiec wybierze niemiecką ofertę jest bardzo realny, dlatego Apoloniusz Tajner i Adam Małysz szukają już szkoleniowca, który mógłby zastąpić Austriaka. W ostatnich dniach przez media przewinęło się wielu kandydatów, ale według nieoficjalnych informacji bardzo duże szanse na zastąpienie Horngachera ma Michal Dolezal.

Kibicom skoków, którzy nie zagłębili się w dokładną analizę obecnego sztabu szkoleniowego polskiej kadry A skoczków, nazwisko Czecha nie mówi zbyt wiele. Trudno się jednak dziwić. Dolezal wykonuje ważną pracę w sztabie Stefana Horngachera, ale nie jest na pierwszych stronach gazet i mediów internetowych. Nie widać go również w gnieździe trenerskim, gdzie regularnie są Stefan Horngacher i kolejny asystent Austriaka Grzegorz Sobczyk.

ZOBACZ WIDEO Kubacki o mistrzostwie świata: "W życiu bym się nie spodziewał. Jest tyle emocji, że aż odcina"

Czech ma jednak dużo obowiązków i wywiązuje się z nich znakomicie. Odpowiada przede wszystkim za sprzęt, głównie kombinezony. I pod tym względem Biało-Czerwoni od początku pracy 30-latka nad Wisłą nie ustępują rywalom, a momentami przewyższali nawet przeciwników. W sezonie 2016/2017 Polacy zaskoczyli brązowymi kombinezonami, tzw. czekoladkami, których konkurencja bardzo zazdrościła naszym reprezentantom. 

Czytaj także: Szymon Łożyński: Cyrk ze Stefanem Horngacherem. Trzyletnia świetna praca trenera może pójść w zapomnienie

Nasz południowy sąsiad dba jednak nie tylko o kwestie sprzętowe. Aktywnie włącza się również w treningi zawodników. Pomaga skoczkom w wytrenowaniu odpowiedniej techniki skoku, czy przybraniu idealnej sylwetki dojazdowej. Jego praca, co pokazują trzy ostatnie sezony, przynosi efekty. Sprzętowo Biało-Czerwoni są w absolutnym topie, a i technicznie nie odstają od rywali. 

Gdy w 2016 roku Stefan Horngacher objął polską reprezentację, złożył propozycję Michalowi Dolezalowi, by ten został jednym z jego asystentów. -  Już w Planicy przyszedł do mnie Stefan Horngacher i zapytał, czy chciałbym pracować w Polsce. Przemyślałem to, chciałem też coś zmienić w moim życiu i zgodziłem się - wyjaśnił Czech w rozmowie dla oficjalnej strony Polskiego Związku Narciarskiego. 

Wcześniej Doleżał pracował ze swoimi rodakami przez jeden sezon. Niezbyt bogatą karierę zawodniczą zakończył w 2007 roku. W Pucharze Świata startował 12 lat. Najlepszy sezon miał na przełomie 1999 i 2000 roku, gdy na Wielkiej Krokwi w Zakopanem zajął 7. miejsce, a do klasyfikacji generalnej cyklu uzbierał 220 punktów (27. pozycja). W Pucharze Świata nigdy nie stanął na podium. Z kolei w Pucharze Kontynentalnym, czyli w zmaganiach drugiej ligi w skokach, dwukrotnie cieszył się z miejsc w czołowej trójce. 

Mimo braku sukcesów zdecydował się pozostać przy dyscyplinie, przyjął ofertę Stefana Horngachera i już niedługo może zostać pierwszym szkoleniowcem polskiej reprezentacji skoczków, obecnie jednej z największych potęg w tej dyscyplinie. Doskonale zna metody pracy Austriaka, na pewno przez trzy lata współpracy mocno wzbogacił swój warsztat trenerski. Jego zatrudnienie byłoby gwarancją ciągłości pracy, jaką zapoczątkował Stefan Horngacher. 

Wojciech Fortuna kilka razy na łamach WP SportoweFakty podkreślał, iż najważniejsze, żeby następca Austriaka miał wśród doświadczonych polskich skoczków autorytet. Kamil Stoch, Dawid Kubacki czy Piotr Żyła doskonale widzą na co dzień, jak wiele pracy wykonywał i wykonuje w kadrze Czech. Co więcej, skacząc w przygotowanych przez Dolezala kombinezonach odnosili sukcesy. Współpracują już ze sobą trzy lata, więc najprawdopodobniej łatwo znaleźliby nić porozumienia, gdyby Czech przejął stery po Austriaku.

Czytaj także: ruszyła 3. edycja Raw Air i już kontrowersja. Chodzi o zdjęcia skoczków na grafice telewizyjnej

Michal Dolezal poradziłby sobie jako pierwszy trener polskiej kadry skoczków i osiągał z nią takie sukcesy jak Horngacher?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (8):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Zdzisław Szopen 0
    To może być świetny trener i dobra kontynuacja.Myślę ,że to dobry wybór.To całe "mondrowanie mondrali" że pepiczek i że żadne nazwisko...typowe dla pseudo-fachowców i malkontentów.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Nie chcę islamskich imigrantów w Polsce 0
    Będzie czyścił sprzęt, widać Tajner nie jest w stanie wyrwać nikogo z odpowiednimi kwalifikacjami. Skoki pójdą na dno w Polsce.
    yhym1920 Nie znam człowieka, ale dajcie sobie spokój z tym facetem... Na dodatek to kokot, a pepiczkow nie trawie bardzo mocno. Słysząc ich język dostaje białej gorączki... Robi cały czas przy sprzęcie i na trenera go chcą... Jak to ma wyglądać? Będzie Kamilowi i reszcie przypominał o założeniu nart przed skokiem? Ktoś tu chce więcej pieniążków zaoszczędzicie dla swojej kieszeni. Kolejnego eksperta Kurczka szukają. Nie zdziwi mnie jak wybiora Kubusia Kotka.... Ten to jest je...ny filozof grecki. On by się nadawał
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • grolo 0
    No dobra, to ja ci powiem. To było w zeszłym wieku. Już ponad 25 lat minęło od czasu, gdy Czesi stanęli całą drużyną na pudle MŚ. Mieli wtedy jednego super zawodnika, niejakiego Jaroslava Sakalę i to on wyskakał im srebro. A indywidualnie Sakala zdobył wtedy złoto i srebro. Dopiero 12 lat później Jakubowi Jandzie udało się zdobyć medale MŚ - srebrny i brązowy. Potem znów nic.
    Ten srebrny drużynowy medal w 1993 to do tej pory jedyny medal dla reprezentacji Czech.
    My, choć mieliśmy genialnego Małysza, nigdy nie zdobyliśmy medalu dla reprezentacji - aż do czasów Kruczka. Trzeba więc go docenić.
    k73 Taki drugi Łukasz Kruczek.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×