Jakub Fordon, WP SportoweFakty: Jak doszło do tego, że zawiązała się współpraca między tobą a Canal+ Sport?
Paula Kania-Choduń, była tenisistka, a obecnie ekspertka tenisa: W Canal+ bywam już od ponad dwóch lat. Komentowałam, byłam ekspertką w studiach, pojawiałam się coraz częściej. Widocznie spodobała im się moja praca i to bardziej pytanie do nich, dlaczego mnie wzięli. Współpraca zaczęła się bardzo luźno, przez to, że znałam z touru Bartka Ignacika, który dowodzi tenisem i zaprosił mnie do studia. Natomiast bardziej się dziwię, że odważył się na mój drugi raz w studiu, bo przy pierwszym ze stresu zapomniałam, co mówiłam.
Czy status byłej zawodniczki ułatwił ci pracę?
Zdecydowanie. Gdyby nie to, że grałam w tenisa i przeżyłam to sama, wiem, jak wyglądają wyjazdy, praca z teamem, ile wyrzeczeń kosztuje ten sport, to nie byłabym w ogóle wiarygodna jako ekspert. A dwa myślę, że nie miałabym zbyt wielu ciekawych rzeczy do powiedzenia.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: "Nie płacz, kochana". Podolski spełnił marzenie młodej fanki
Iga w Miami nie miała łatwych meczów tak jak na początku w Indian Wells. Z czego twoim zdaniem mogło wynikać to, że było jej ciężej?
Na pewno swoje robi nakładanie się meczów, dotychczasowych obciążeń związanych z podróżowaniem, dodatkowymi obowiązkami wobec turniejów czy sponsorów. Zmęczenie fizyczne i mentalne w tym okresie sezonu jest naprawdę duże, więc nie dziwi mnie też decyzja związana z brakiem udziału Igi w BJK Cup, bo własne zdrowie jest tutaj najważniejsze. Oczekiwania wobec niej są cały czas niesamowicie wyśrubowane i każdy myśli, że będzie wygrywała turniej za turniejem, a tak niestety się nie da.
Myślę więc, że jest to składowa wielu rzeczy, a dodatkowo sytuacja z dopingiem z zeszłego roku dołożyła swój dodatkowy ciężar.
Przez długi czas będziemy wspominać jej porażkę z Alexandrą Ealą. Myślę, że ty też byłaś tym zaskoczona. Jak odbierasz ten mecz?
Miałam nawet okazję go komentować, też byłam bardzo zaskoczona. Nie można tutaj oczywiście ująć Eali, bo w tych ważnych momentach nie zadrżała jej ręka, grała to, co potrafi najlepiej i była maksymalnie skoncentrowana do ostatniej piłki.
Stricte tenisowo Iga była od niej dużo lepsza pod każdym względem. Zaczynając od samego serwisu. Eala serwuje po 130 km/h, a drugi serwis w okolicach 100 km/h. Ma małe ułatwienie, bo jest leworęczna, ale mimo wszystko to są bardzo lekkie podania, więc w tym Iga była od niej dużo lepsza. Uderzenia z końca kortu, ładunek piłki, poruszanie się, to wszystko przeważało na korzyść Igi, jednak stres był na tyle duży, że mam wrażenie, iż trochę ją sparaliżował. Ona sama nie do końca wiedziała, dlaczego się tak wydarzyło. Sama kilka lat temu była w takiej pozycji co Eala teraz, wychodziła na kort bez żadnych oczekiwań, grała na dużym luzie, prezentowała najlepszy tenis i tak było też w tym przypadku, tylko że to jej przeciwniczka grała w ten sposób.
Jak oceniasz współpracę Igi i jej zespołu podczas rywalizacji? Pojawiło się tam dużo nerwowości, zwłaszcza w ostatnim meczu, sama z nią o tym rozmawiałaś, ale myślę, że jako zawodniczka masz na to inne spojrzenie.
Ciężko jest to w ogóle oceniać, ponieważ nie jesteś w środku, nie wiesz, jakie są relacje w zespole oraz jak wygląda praca. To, co dochodzi do nas, dziennikarzy, to jest ta część, którą oni chcą pokazać. Nie znamy dokładnie backgroundu i ciężko to oceniać, natomiast w każdym zespole dochodzi do spięć, mniejszych lub większych. To jest normalne, ponieważ jesteś z tą ekipą non stop, prawie 24/7, codziennie. Każdy z nas, kto spędził z kimś więcej niż parę tygodni, wie jak to jest i też wie, że czas bez ekipy jest równie cenny.
Iga jest też już na tyle doświadczoną tenisistką, że jest w stanie sama ocenić i stwierdzić, czy to, co się tam dzieje, jest dla niej dobre, czy nie. Jej decyzje nam pokażą co i jak.
Nie wiem, czy miałaś okazję słuchać wywiadów z Igą wcześniej, gdy takich nie prowadziłaś. Jak z twojej perspektywy wyglądały one, gdy miałaś okazję rozmawiać z nią na żywo?
Miałam wrażenie, że wcześniej podczas tych wywiadów była bardziej pogodna. To oczywiście moja osobista obserwacja, natomiast tak mi się wydawało, że wcześniej było więcej radości i uśmiechu. Z drugiej strony nie ma się co dziwić. Sprawa dopingowa, wszystkie rzeczy, które jej zarzucają z działaniem zespołu i brakiem wygrywania turniejów - robią swoje.
Aryna Sabalenka jest niezbyt pozytywnie odbierana w Polsce. Bartek Ignacik chwalił ją za rozmowy z Canal+, a jaką ty masz opinię o Arynie, chociażby po rozmowach z nią?
Szczerze powiem, że jako zawodniczka nie trawiłam tej dziewczyny. Nie lubiłam z nią trenować, bo jak z nią byłam na korcie, to miałam wrażenie, że chce mnie zabić na treningu, myślała tylko o sobie i o tym, co ona chce trenować. Była wtedy bardzo nieprzyjemna.
Natomiast to było parę lat temu, nasze relacje się zmieniają, jestem z tej drugiej strony i o nic nie rywalizujemy. Patrząc okiem komentatorki, dziennikarki, to jest to super kobieta. Jestem naprawdę zachwycona. Ona jest osobą, którą da się lubić, charyzmatyczna, potrafi się uśmiechnąć, zażartować z siebie, ze swojego zespołu. Ten dystans do własnej osoby to jest coś nieocenionego. Z chęcią komentuję jej mecze, z chęcią z nią rozmawiam, wiem, że jak do niej podejdę, to nie zostanę zbyta jednym zdaniem czy kilkoma słowami, tylko ona docenia, że to sytuacja win-win. Ja robię swoją robotę, ona swoją, ja chcę to zrobić jak najlepiej i ona też, bo wie, że jeśli da się polubić, będzie jej dużo w mediach, to będzie tylko na jej plus. Pod tym kątem Aryna jak dla mnie jest numerem jeden tenisowo, jak i pozatenisowo.
Który wywiad zapamiętałaś najbardziej i dlaczego?
Chyba właśnie z Aryną, bo był moim pierwszym. Raz, że się znamy z touru, znam się też z jej sparingpartnerem, więc atmosfera przed była luźniejsza, ale byłam tak zestresowana, że musiałam mieć zapisane te trzy pytania, które miałam zadać na kartce, bo wszystko zapomniałam.
Ogólnie prawie wszystkie zawodniczki są miłe i widać, że się starają być dobrymi rozmówczyniami. Mirra Andriejewa mimo młodego wieku w przeciągu roku zrobiła ogromny postęp i wywiad z nią to przyjemność. Wszystkie Polki również na wielki plus, są otwarte, konkretne i z chęcią z nami współpracują.
Widzowie pozytywnie odebrali twój debiut. Czy są dalsze plany w tym kierunku?
Dobre pytanie. Bardzo się cieszę, że tak zostałam odebrana. To, że ja to lubię robić to jedno, ale czy ludzie lubią słuchać i oglądać mnie, to już totalnie inna para kaloszy, więc bardzo się cieszę z tego faktu, że zostałam pozytywnie odebrana. Mam nadzieję, że ten feedback dotrze do Canal+. Na razie szykuję się na Stuttgart, a co będzie później, to czas pokaże.
Jakub Fordon, WP SportoweFakty