KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Simona Halep: Trener mnie pochwalił, że trybik odpowiedzialny za waleczność bardzo dobrze działał

Simona Halep odrobiła straty ze stanu 3:6, 1:5 i awansowała do półfinału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Rumunka skomentowała swój niesamowity powrót w pojedynku z Eliną Switoliną.

Karolina Konstańczak
Karolina Konstańczak
PAP/EPA / IAN LANGSDON

Takie powroty nie zdarzają się często, zwłaszcza w ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego w starciu z klasową rywalką. W czwartek na korcie Suzanne Lenglen Simona Halep dokonała niemal cudu. Rumunka przegrywała 3:6 i 1:5 w spotkaniu ze znakomicie prezentującą się w tym sezonie Eliną Switoliną (Ukrainka zdobyła już w tym roku cztery tytuły).

25-latka zdołała jednak odwrócić losy spotkania, broniąc po drodze meczbola w tie-breaku. Zwyciężyła 3:6, 7:6(6), 6:0 po dwóch godzinach i sześciu minutach rywalizacji.

- Pokazałam, że jestem silniejsza mentalnie - powiedziała Halep. - Walczyłam do samego końca, mimo że w trakcie spotkania byłam nieco przygnębiona. Jest to bardzo pozytywne. Aż do samej końcówki drugiego seta czułam, że moja rywalka prezentuje nieprawdopodobny poziom tenisa. Zagrywane przeze mnie piłki nie lądowały tak głęboko, jak chciałam. To ona dominowała w tym spotkaniu. Gdy usiadłam na ławeczce przy stanie 2:5, pomyślałam, że mecz jest przegrany.

- Czułam, że spotkanie się kończy, więc może dlatego się bardziej rozluźniłam, zmieniałam rytm uderzeń, posłałam kilka wyżej odbijających się piłek. Starałam się ją bardziej ruszać po korcie i stwarzać sobie okazje do jego otwarcia. Gdy przy setbolu piłka zatańczyła na siatce i spadła po jej stronie, wreszcie to ja miałam w tym meczu szczęście. Wcześniej to ona trafiała w linie i zdobywała punkty po zetknięciach piłki z siatką. Wierzyłam, że ten moment nadejdzie i wszystko się odwróci.

ZOBACZ WIDEO Partnerka Krychowiaka w stroju kąpielowym. Te zdjęcia robią furorę

Rumunka zupełnie zmieniła nastawienie po niedawnej rozmowie ze swoim trenerem Darrenem Cahillem, co widać na korcie. Przypomnijmy, że Australijczyk przestał z nią pracować po turnieju w Miami, gdyż był zawiedziony jej postawą. Wówczas Halep przegrała w ćwierćfinale z Johanną Kontą 6:3, 6:7(7), 2:6, a jej szkoleniowiec sugerował, że się po prostu poddała.

- Darren był zadowolony, że walczyłam i się nie poddałam. Powiedział, że trybik odpowiedzialny za waleczność bardzo dobrze działał - dodała.

Switolina nie kryła rozczarowania na konferencji pomeczowej, jednak starała się wyciągnąć jak najwięcej pozytywów.

- Nie chcę opowiadać o tym spotkaniu jako złym doświadczeniu - powiedziała Ukrainka. - Wcale tak nie myślę. Dzisiaj jestem smutna, ale jutro będzie kolejny dzień, a życie idzie do przodu. Nie mogę już nic z tym zrobić. Może miałam nieco pecha przy niektórych punktach, ale nie zamierzam rozpaczać. W przyszłym tygodniu będę piąta na świecie, a w tym sezonie zdobyłam cztery tytuły. Nikt mi tego nie odbierze.

W piątek Halep powalczy o drugi wielkoszlemowy finał w karierze, a pierwszy od 2014 roku. Rumunka zmierzy się z Karoliną Pliskovą.

Czy Simona Halep awansuje do finału Rolanda Garrosa 2017?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
wtatennis.com
Komentarze (4)
  • DirFanni Zgłoś komentarz
    Świstolina powinna to wygrać, bo była lepsza. Jednak jak zwykle dały znać o sobie emocje bo nawet jak się prowadzi 5:1 w decydującym secie i serwuje po mecz to tą ostatnią piłkę
    Czytaj całość
    trzeba jednak wygrać albo przeciwniczka musi ją zepsuć. Szkopuł w tym że Halep zepsuć nie chciała a Sweetka zaczęła się spieszyć, denerwować i za bardzo myślami wybiegać do przodu. Widać że nie tylko nasza Madzia ma problemy z domknięciem meczu i potwierdzeniem swojej przewagi na korcie. Szkoda Świtolinki ale myślę że co się odwlecze to nie uciecze a Simona i tak tytułu tu nie zdobędzie.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×