Piątek był dla Nicka Kyrgiosa i Rafaela Nadala niezwykle pracowitym dniem. Nim zmierzyli się ze sobą w ćwierćfinale turnieju ATP w Cincinnati, musieli rozegrać zaległe pojedynki III rundy. Australijczyk pokonał Ivo Karlovicia, natomiast Hiszpan okazał się lepszy od Alberta Ramosa.
Mecz z Kyrgiosem Nadal rozpoczął w bardzo złym stylu. Przegrał inauguracyjne czerty gemy, dwukrotnie oddając własne podanie i zdobywając zaledwie cztery punkty. Tych strat już nie zdołał odrobić i pierwsza partia zakończyła się wygraną Australijczyka 6:2.
Nadal, turniejowa "jedynka", grał bardzo przeciętnie. Zagrywał krótkie piłki, słabo serwował i zawodziła go największa broń - śmiercionośny topspinowy forhend. Kyrgios natomiast prezentował agresywny tenis. W wymianach chciał jak najszybciej przejmować inicjatywę i zagrywać jak najwięcej uderzeń kończących.
W czwartym gemie drugiej partii Nadal miał piłkę na przełamanie, lecz posłał forhend w aut. Po chwili koronne uderzenie znów go zawiodło. W gemie numer pięć przy break poincie dla rywala trafił w siatkę i tym sposobem znów został przełamany.
ZOBACZ WIDEO: Ekstremalny wyczyn Roberta Korzeniowskiego. "Nigdy tego nie zapomnę"
Mimo arcytrudnej sytuacji, Hiszpan nie poddał się. Przy stanie 3:5 obronił dwie piłki meczowe. Ale wciąż wszystko było w rękach Kyrgiosa, który jednak nie wytrzymał presji. W dziesiątym gemie przy trzeciej już piłce meczowej popełnił podwójny błąd serwisowy, a po chwili oddał podanie.
Nadal wyrównał na 5:5 i wrócił do gry, ale nie na długo. Ponieważ 11. gemie po serii niewymuszonych znów został przełamany. Kyrgios otrzymał więc następną szansę na zakończenie pojedynku i tym razem jej nie zmarnował. Wywalczył dwa kolejne meczbole, a spotkanie zwieńczył asem.
Pojedynek trwał 80 minut. W tym czasie Kyrgios zaserwował dziesięć asów, jeden raz został przełamany, wykorzystał cztery z siedmiu break pointów, posłał 27 uderzeń kończących i popełnił 18 niewymuszonych błędów. Nadalowi natomiast zapisano cztery asy, 16 zagrań wygrywających i 26 pomyłek własnych.
Pokonanie aktualnie drugiego na świecie Nadala (w poniedziałek obejmie prowadzenie w rankingu) to dla Kyrgiosa trzecie zwycięstwo nad rankingową "dwójką". Największą w karierze wygraną odniósł w lipcu 2014 roku, w Wimbledonie wygrywając z wówczas liderującym klasyfikacji singlistów... Rafaelem Nadalem.
Dla Australijczyka to zarazem 13. triumf nad tenisistą z czołowej "10" rankingu ATP oraz trzeci w karierze awans do 1/2 finału turnieju rangi ATP World Tour Masters 1000 (oba poprzednie półfinały złotej serii osiągnął w Miami - w sezonach 2016 i 2017).
Do niespodzianki, tyle że znacznie przyjemniejszej dla Hiszpanów, doszło także w pojedynku sesji nocnej na korcie Grandstand, gdzie David Ferrer wygrał z Dominikiem Thiemem. 35-latek z Walencji nawiązał do swoich najlepszych występów. Był jak skała w defensywie oraz fantastycznie kontratakował. Zwyciężył 6:3, 6:3 w godzinę i 17 minut.
Tym samym po raz pierwszy od listopada 2015 roku i turnieju w paryskiej hali Bercy Ferrer znalazł się w najlepszej "czwórce" imprezy Masters 1000. Rywala z Top 10 rankingu (Thiem to aktualnie siódmy gracz świata) poprzednio pokonał w czerwcu 2015 roku, gdy w IV rundzie Rolanda Garrosa ograł wtedy dziesiątego na świecie Marina Cilicia.
Sobotni mecz o finał turnieju w Cincinnati pomiędzy Kyrgiosem a Ferrerem (początek o godz. 1:00 czasu polskiego) będzie drugą konfrontacją pomiędzy tymi tenisistami. W poprzedniej, w I rundzie US Open 2013, Hiszpan zwyciężył 7:5, 6:3, 6:2
Western & Southern Open, Cincinnati (USA)
ATP World Tour Masters 1000, kort twardy, pula nagród 4,973 mln dolarów
piątek, 18 sierpnia
ćwierćfinał gry pojedynczej:
Nick Kyrgios (Australia) - Rafael Nadal (Hiszpania, 1) 6:2, 7:5
David Ferrer (Hiszpania) - Dominic Thiem (Austria, 3) 6:3, 6:3
No niestety....chlip, chlip, chlip.....Dominic odpadł;(
Bardzo ciekawi mnie, jak Nick podejdzie do kolejnego meczu....życzę mu wygrane Czytaj całość