WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Roland Garros: miłe fatalnego początki. Karolina Woźniacka pokonana przez Weronikę Kudermetową

Karolina Woźniacka wygrała pierwszego seta do zera, ale została wyeliminowana przez Weronikę Kudermetową w I rundzie wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Pierwszą rywalkę odprawiła Kiki Bertens.
Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Getty Images / Adam Pretty / Na zdjęciu: Karolina Woźniacka

Z Rolandem Garrosem pożegnała się kolejna wielkoszlemowa mistrzyni i była liderka rankingu. W niedzielę odpadła Andżelika Kerber. W poniedziałek Karolina Woźniacka (WTA 13) przegrała 6:0, 3:6, 3:6 z Weroniką Kudermetową (WTA 68). W pierwszym secie Dunka nie straciła gema, ale było dużo gry na przewagi. W dwóch kolejnych partiach triumfatorka Australian Open 2018 pięć razy oddała podanie. Kolejną rywalką Kudermetowej będzie Zarina Dijas lub Audrey Albie.

W trwającym dwie godziny i cztery minuty meczu Woźniacka posłała 15 kończących uderzeń i popełniła 21 niewymuszonych błędów. Kudermetowej zanotowano 40 piłek wygranych bezpośrednio i 43 pomyłki. Obie tenisistki uzyskały po pięć przełamań. Rosjanka zdobyła 17 z 21 punktów przy siatce i odniosła pierwsze w karierze zwycięstwo w wielkoszlemowym turnieju. Dla Woźniackiej był to 12. start w Rolandzie Garrosie i po raz trzeci odpadła w I rundzie.

Kiki Bertens (WTA 4) pokonała 6:3, 6:4 Pauline Parmentier (WTA 66). W ciągu 88 minut Holenderka zdobyła 34 z 37 punktów przy swoim pierwszym podaniu i 12 z 13 przy siatce. Odparła dwa break pointy, a sama uzyskała dwa przełamania. Naliczono jej 20 kończących uderzeń i 21 niewymuszonych błędów. Francuzka miała 10 piłek wygranych bezpośrednio i 20 pomyłek. Bertens w Paryżu zanotowała najlepszy wielkoszlemowy rezultat (półfinał 2016).

W II rundzie Holenderka zmierzy się z Viktorią Kuzmovą (WTA 46), która wygrała 6:4, 6:3 z Alize Cornet (WTA 48). W trwającym 85 minut spotkaniu Słowaczka zdobyła 24 z 32 punktów przy swoim pierwszym podaniu i wykorzystała sześć z 11 break pointów. Zanotowano jej 31 kończących uderzeń i 25 niewymuszonych błędów. Francuzka miała 12 piłek wygranych bezpośrednio i 15 pomyłek. Dla Cornet był to 15. start w Rolandzie Garrosie i po raz czwarty odpadła w I rundzie.

Julia Görges (WTA 18) przegrała 5:7, 1:6 z Kaia Kanepi (WTA 88). Niemka nie wykorzystała prowadzenia 4:1 w pierwszym secie. W ciągu 92 minut posłała 22 kończące uderzenia, ale też popełniła 31 niewymuszonych błędów. Estonce zanotowano 21 piłek wygranych bezpośrednio i 13 pomyłek. Kanepi uzyskała sześć przełamań i zgarnęła 23 z 28 punktów przy swoim pierwszym podaniu. Johanna Konta (WTA 26) w 69 minut pokonała 6:4, 6:4 Antonię Lottner (WTA 147). Brytyjka obroniła siedem z 10 break pointów, a sama zaliczyła pięć przełamań.

Do II rundy awansowały dwie tenisistki grające dzięki dzikim kartom. Lauren Davis (WTA 111) pokonała 6:2, 6:4 Kristynę Pliskovą (WTA 112). W ciągu 66 minut Amerykanka zgarnęła 24 z 30 punktów przy swoim pierwszym podaniu i posłała 22 kończące uderzenia przy 13 niewymuszonych błędach. Diane Parry (WTA 457) wygrała 6:2, 6:4 z Wierą Łapko (WTA 102). W drugim secie 16-letnia Francuzka wróciła z 1:3. W trwającym godzinę i 41 minut spotkaniu obroniła 13 z 14 break pointów. Dla Parry to pierwszy wielkoszlemowy występ w singlu.

ZOBACZ WIDEO Witold Bańka dowcipnie o mistrzostwie Piasta Gliwice. "Cytując klasyka, to truskawka na torcie"

Zobacz także - Roland Garros: niemieckie media krytykują Andżelikę Kerber. "Blamaż z klonem Marii Szarapowej

Roland Garros, Paryż (Francja)
Wielki Szlem, kort ziemny, pula nagród 42,6 mln euro
poniedziałek, 27 maja

I runda gry pojedynczej kobiet:

Kiki Bertens (Holandia, 4) - Pauline Parmentier (Francja) 6:3, 6:4
Johanna Konta (Wielka Brytania, 26) - Antonia Lottner (Niemcy, Q) 6:4, 6:4
Weronika Kudermetowa (Rosja) - Karolina Woźniacka (Dania, 13) 0:6, 6:3, 6:3
Kaia Kanepi (Estonia) - Julia Görges (Niemcy, 18) 7:5, 6:1
Viktoria Kuzmova (Słowacja) - Alize Cornet (Francja) 6:4, 6:3
Lauren Davis (USA, WC) - Kristyna Pliskova (Czechy) 6:2, 6:4
Diane Parry (Francja, WC) - Wiera Łapko (Białoruś) 6:2, 6:4

Program i wyniki turnieju kobiet

Czy Weronika Kudermetowa awansuje do III rundy Rolanda Garrosa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Starigniter 3
    No i też się zgadzam. Sorena trafiła na słabe rywalki nie mające poziomu Seles czy Navratilovej i dlatego uciułała tyle szlemów.
    Tak naprawdę nie ma znaczenia, czy zakończy karierę mając 23, 24, 25 czy więcej szlemów. Już przez większość, z tego co zauważyłem, osobowości jest uważana za GOAT. A dla mnie nie.
    Istnieje też w amerykańskiej prasie podwójny standard. Kiedyś liczba wygranych szlemów nie była aż tak ważna (patrz: Laver ma "tylko" 11, a i tak jest jednym z największych, być może nawet największym), a dopiero sukces Samprasa w Wimbledonie w 2000 roku, czyli 13-ty szlem i pobicie rekordu Emersona z 1967 sprawiło, że wszyscy zaczęli tak bardzo o tym mówić. Amerykanie tak bardzo rozdmuchali ten temat, o czym mówił sam Roger (obejrzyj sobie krótkie nagranie o nazwie "Roger Federer on the GOAT debate"; umieściłem też kilka komentarzy pod filmikiem, taka ciekawostka - nick ten sam, tylko awatar z Batmanem).
    I problem w tym, że Williams ma 23, a Court 24. A teraz też mówią, że Australijka zdobyła wiele szlemów w erze amatorskiej i one nie mają aż takiego znaczenia, ale kiedy indziej na ten akurat temat się wypowiem. Nie tylko tych 24-ch szlemów w singlu, ale także 38-miu w deblu mikście (tak, 38!).
    Tak więc jest słaba konkurencja, nie ma rekordu szlemów, a i tak uważają ją za GOAT, hmm...
    Zbieram też materiały do debaty GOAT i przedstawię argumenty za tym, że Graf jest na pewno lepsza od Williams.
    Nie wiem jakie kryteria musiałbym ustawić, aby Sorena była przed Steffi. Ale o tym też dopiero za jakiś czas.
    Magical_Passionate Ja się oczywiście z Tobą absolutnie zgadzam Stari,zresztą wielu tak uważa.Tak, to wszystko wyszczególniłeś,że nic dodać nic ująć.Już kiedyś,też o tym pisałem,iż Serena trafiła na jeden z najsłabszych okresów w kobiecym tenisie.Praktycznie od roku 2012,kiedy zaczęła seriami wygrywać, te szlemy mając bardzo słabą konkurencję.Forumowicze wspominają tu o Henine,czy Clijsters,ale przecież po 2012 roku one już nie grały.Obydwie Belgijki świetnie sobie radziły z Amerykanką,wiele razy z nią wygrywały.Gdyby takie tenisistki grały po 2012 roku, to Serena mogłaby zapomnieć,że zdobędzie jeszcze 10 szlemów.O Graf ,Navratilovej czy Evert,to już nie ma co pisać.Wszystkie 3 zdobyły niewiarygodną liczbę turniejów, a te 18 szlemów Evert oraz Navratilowej jest dużo cenniejsze niż 23 Williams.Na szczęście wielce prawdopodobne jest to,że Williams nie pobije rekordu Court,bo wtedy chodziłaby jak paw twierdząc, iż jest tenisistką wszechczasów,a tak nie jest.Jeśli chodzi o ekspertów ,to ja nie słyszałem aby pisali,że jest Goat,oczywiście ci najpoważniejsi.Williams może i jest w pierwszej 4 czy 5 najwibitniejszych,ale 2 czy 3 pierwsze miejsca,to bezapelacyjnie Navratilova,Graf,3;pewnie/Evert,4;Court/Williams. O męskim tenisie,to już nawet nie chcę się pisać.Przytoczę tylko słowa;Safina,który powiedział,że jeśli Federer,Nadal i Djokovic,wciąż wygrywają,to znaczy,że jest coś nie tak.Zrozumiałe,że mogliby wygrywać od czasu do czasu,ale oni po prostu bezustannie dominują,a młodzi przyglądają się jak;dziadek Nadal i Djokovic oraz dinozaur Federer zdobywają sobie kolejne turnieje jak gdyby nigdy nic.Wystarczyłby Hewiit, w wieku 25 lat i pogoniłby dziadków, o Agassim czy Samprasie albo Borgu już nie wspominam.Tak jak napisałeś,odbetonować atp mogą Tsitsipas i Thiem,bardzo im kibicuję.Szczególnie Grek robi niesamowite postępy i nie skreślam, też Zvereva,który powoli jakby odbudowuje formę.Oczywiście ci zawodnicy nie wygrywają jeszcze tak regularnie jak powinni,jednak mam wrażenie,że są coraz bliżej.''''''
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Starigniter 3
    No to więc jeśli miała przeciętne rywalki, to nie ma się co dziwić, że wygrywała. Ale czy to są aż tak wartościowe zwycięstwa jak Monica Seles pokonująca w wielkoszlemowym finale Steffi Graf (prawdopodobnie GOAT) 3 razy?
    To po kiego Kerber i Wozniacki grają, skoro albo chore albo kontuzjowane? Bez sensu.
    Obydwie wygrały po szlemie w 2018 i naprawdę nie są uważane za jedne z faworytek?
    A co powiesz o wtopie Halep z Paryża w 2017?
    Isner czy Anderson są w dziesiątce, ale to nie ma znaczenia. Żaden z nich nie był nigdy nawet blisko wygrania szlema i nigdy nie wygrają. Kerber ma za to 3 i przymierzała się teraz go CGS (karierowego wielkiego szlema).
    Gdy Andy Murray odpadł w IV rundzie AO'17 to była sensacja, ale on wygrał wcześniej Wimbledon i był liderem.
    Wawrinki nawet aż tak nie brał bym pod uwagę, bo on tylko okazyjnie grał kosmos, kilka szlemów zagrał naprawdę świetnie. Ale poza tym on ma tyko 16 tytułów, w tym tylko 1 Masters i najwyższy ranking to #3.
    Isner czy Anderson to góra czwarty szczebel ATP.
    Jaki jest więc układ sił w WTA teraz? Osaka, Williams i kto?
    Zauważ też proszę, że kiedyś Venus była w stanie wygrywać szlemy, a teraz jest najwidoczniej cieniem samej siebie.
    Żeby było jasne, w tym momencie poziom w ATP też jest niski. Chodzi o to, że tenisiści urodzeni po 1988 to najsłabsza generacja w historii. 3 finały wielkoszlemowe to ich marny dorobek, ale i tak bilans setów to 0-9. Czaisz? Faceci, którzy w tym roku są w przediale wiekowym 20-30 nie ugrali nawet seta w finale wielkoszlemowym. Nigdy nie było gorszych niż oni...
    Dalej, nie ma już Murraya, który był bardzo solidny, a tacy gracze jak Wawrinka, Cilic czy del Potro są bez formy, nawet o takich mocnych niegdyś średniakach jak Berdych, Tsonga nie wspominając. Ciągle w zasadzie teraz Djokovic wygrywa, a jego dwaj najwięksi rywale to dinozaur Federer czy wieczne kontuzjowany Nadal. Ale oni przynajmniej pokazują solidność i nie odpadają na początku wielkich imprez.
    I jeszcze coś. Ostatnio robię swoją tenisową bazę danych i odkryłem, że Igrzyska w 1988 (hehe, ten magiczny rok dla męskiego tenisa, Bogu niech będą dzięki chociaż za Delpo i Cilica) rozgrywane były na nawierzchni o nazwie neodex. Nic mi to nie mówiło, więc chciałem zobaczyć nagrania z turnieju olimpijskiego (to jest jakiś rodzaj kortu twardego, ale nieważne). Chodzi o to, że widziałem fragmentu finału kobiecego pomięzy Graf a Sabatini (Niemka wygrała złoto, a poza tym w tamtym sezonie również 4 szlemy, co oznacza jedyny w historii Złoty Szlem, a do pełni szczęścia zabrakło jedynie triumfu w turnieju kończącym sezon) i po prostu poziom ich zagrań, jakość, finezja są 200 razy lepsze niż obecnie. Naprawdę, wtedy kobiecy tenis to musiało być coś.
    Gdybym mógł żyć 30 lat temu, to na pewno oglądałbym tenis kobiecy również. Oto mi głównie chodziło. Nie dość, że grają słabiej, to jeszcze sam poziom tenisitek prosi pozostawia wiele do życzenia.
    agi12 Mówisz, że była Serena i długo, długo nic i teraz można się zastanawiać, czy miała słabe rywalki, czy po prostu ona była tak wybitna. Ja raczej nie uważam, że takie dziewczyny jak Venus, Clijsters, Henin, Kvitova, Azarenka, czy Szarapowa można zaliczyć do grona przeciętnych. Były albo wciąż są to świetne tenisistki więc też nie przesadzajmy, że Serena wygrała aż tyle turniejów, bo nie miała z kim rywalizować. Co do tego, czy jest najwybitniejszą tenisistką to wolę się nie wypowiadać, bo ciężko mi jest porównywać różne epoki tenisowe. Piszesz, że nie śledzisz kobiecego tenisa. Ja śledzę i to nie od dzisiaj. Nie zgodzę się, że obecnie poziom tenisa u kobiet jest słaby. Nie ma zawodniczek wybitnych, które potrafiłyby całkowicie zdominować rozgrywki, ale absolutnie nie są to przeciętne, czy słabe tenisistki. Obecnie coraz śmielej do światowej czołówki wchodzą młode dziewczyny, które już w tej chwili stanowią zagrożenie dla tych najlepszych, tak jak Andreescu, czy Yastremska. Ja z dużą przyjemnością patrzę na tenis kobiet i tego, że poziom jest bardzo wyrównany nie uważam za jakąś słabość. Piszesz też, że to jakaś gorsza era kobiecego tenisa, bo Kerber i Woźniacka, które według Ciebie miały być pretendentkami do tytułu, odpadły w pierwszej rundzie. Problem w tym, że osoby, które są na bieżąco z kobiecym tenisem, żadnej z nich nie zaliczyłyby do grona faworytek. Niemka jest po kontuzji i pewnie gdyby to nie był szlem to w ogóle zrezygnowałaby ze startu. Dunka ma na tyle poważne problemy ze zdrowiem, że w obecnej chwili to ciężko nawet przewidzieć, czy będzie ona w stanie rozegrać pełne spotkanie, a co dopiero wygrać turniej. U facetów mamy od lat trzy postacie wybitne, którym porażki w pierwszych rundach się w zasadzie nie zdarzają. Jak w Melbourne w dwóch pierwszych rundach odpadli rozstawieni z numerami 5, 7 i 9 to nie widziałam, żeby ktoś pisał o jakichś gigantycznych sensacjach, bo Isner czy Anderson, pomimo wysokiego rankingu, nie byli faworytami do końcowego triumfu. W pierwszych rundach u pań odpadła rozstawiona z piątką Kerber i z trzynastką Woźniacka i nagle robi się z tego jakieś wielkie sensacje i dowód na słabość kobiecego tenisa.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Magical_Passionate 3
    Ja się oczywiście z Tobą absolutnie zgadzam Stari,zresztą wielu tak uważa.Tak, to wszystko wyszczególniłeś,że nic dodać nic ująć.Już kiedyś,też o tym pisałem,iż Serena trafiła na jeden z najsłabszych okresów w kobiecym tenisie.Praktycznie od roku 2012,kiedy zaczęła seriami wygrywać, te szlemy mając bardzo słabą konkurencję.Forumowicze wspominają tu o Henine,czy Clijsters,ale przecież po 2012 roku one już nie grały.Obydwie Belgijki świetnie sobie radziły z Amerykanką,wiele razy z nią wygrywały.Gdyby takie tenisistki grały po 2012 roku, to Serena mogłaby zapomnieć,że zdobędzie jeszcze 10 szlemów.O Graf ,Navratilovej czy Evert,to już nie ma co pisać.Wszystkie 3 zdobyły niewiarygodną liczbę turniejów, a te 18 szlemów Evert oraz Navratilowej jest dużo cenniejsze niż 23 Williams.Na szczęście wielce prawdopodobne jest to,że Williams nie pobije rekordu Court,bo wtedy chodziłaby jak paw twierdząc, iż jest tenisistką wszechczasów,a tak nie jest.Jeśli chodzi o ekspertów ,to ja nie słyszałem aby pisali,że jest Goat,oczywiście ci najpoważniejsi.Williams może i jest w pierwszej 4 czy 5 najwibitniejszych,ale 2 czy 3 pierwsze miejsca,to bezapelacyjnie Navratilova,Graf,3;pewnie/Evert,4;Court/Williams.
    O męskim tenisie,to już nawet nie chcę się pisać.Przytoczę tylko słowa;Safina,który powiedział,że jeśli Federer,Nadal i Djokovic,wciąż wygrywają,to znaczy,że jest coś nie tak.Zrozumiałe,że mogliby wygrywać od czasu do czasu,ale oni po prostu bezustannie dominują,a młodzi przyglądają się jak;dziadek Nadal i Djokovic oraz dinozaur Federer zdobywają sobie kolejne turnieje jak gdyby nigdy nic.Wystarczyłby Hewiit, w wieku 25 lat i pogoniłby dziadków, o Agassim czy Samprasie albo Borgu już nie wspominam.Tak jak napisałeś,odbetonować atp mogą Tsitsipas i Thiem,bardzo im kibicuję.Szczególnie Grek robi niesamowite postępy i nie skreślam, też Zvereva,który powoli jakby odbudowuje formę.Oczywiście ci zawodnicy nie wygrywają jeszcze tak regularnie jak powinni,jednak mam wrażenie,że są coraz bliżej.''''''
    Starigniter Odnoszę wrażenie, że moja wypowiedź została całkowicie źle odebrana. Wiem, że kobiecy i męski tenis do niby ten sam sport, ale to kompletnie dwa różne światy i nie ma tego jak porównać nawet. Chodzi mi o to, że sama w sobie obecna era tenisa kobiet nie jest mocna, a co więcej, wydaje mi się być słaba. Jak pisałem wcześniej był taki czas, kiedy grały jednocześnie wybitne tenisitki jak Evert, Navratilova, Graf i Seles, a w dodatku również bardzo dobre jak Hingis czy Sabatini. Mieliśmy wiele świetnych zawodniczek grających w tym samym czasie. A teraz? Wygląda na to, że jest tylko Serena Williams, chociaż ona nie może od dłuższego czasu szlema wygrać. Ale chodzi mi też o to, że wielu ludzi daje jej status GOAT i nie rozumiem tego. Jeżeli jest tak jak piszesz, że spokojnie znajdzie się kilka niżej notowanych tenisistek, które mogą pokonać największe rywalki SW, to przykro mi, ale to musi być słaba era. I nic dziwnego, że Williams uciułała aż 23 szlemy, ale co z tego, skoro one nie mają zbyt dużej wartości. Jej głównymi rywalkami przez ostatnie lata były Azarenka, Sharapova, Kerber, Halep czy Kvitova. I jak to porównać chociażby ze Steffi Graf, która rywalizowała z legendami albo bardzo dobrymi zawodniczkami? Albo era, w której grały jednocześnie Billie Jean King, Margaret Court czy zaczynające wielkie kariery Chris Evert i Martina Navratilova? Zero porównania. A propos tenisa męskiego to powiem, że poziom też nie jest wysoki. Mamy co prawda wielką trójkę, ale oni też korzystają na fakcie, że tenisiści urodzeni po 1988 to w znacznej większości miernoty albo lenie. Trzeba to otwarcie powiedzieć. Najsłabsza generacja tenisistów w historii. Może będzie coś z Thiema i daję czas takim graczom jak Tsitsipas czy Zverev, ale o Nishikorim, Dimitrovie, Raonicu, Socku czy Kyrgiosie (on to akurat leń i parówczak) można jak najbardziej zapomnieć. Jednak drugi tydzień szlema dla Djokovica, Nadala czy Federera to normalka. Ba, mamy właśnie trzech tenisistów rywalizujących o najwyższe nagrody, chociaż i z tym bywa różnie, a u kobiet przez wiele lat była Serena tylko dlatego, że jej rywalki były po prostu średnie/słabe. A co odnośnie pieniędzy? W wielkim szlemie są wyrównane nagrody pieniężne, tylko w meczach ATP Tour jest więcej niż w WTA.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×