Dwusetowe starcie mistrzyń w Adelajdzie. Koniec zwycięskiej serii Igi Świątek

Świetna passa Igi Świątek w Adelajdzie (WTA 500) dobiegła końca. Polka została zatrzymana przez australijską tenisistkę, liderkę rankingu Ashleigh Barty.

Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Iga Świątek Getty Images / Peter Mundy/Speed Media/Icon Sportswire / Na zdjęciu: Iga Świątek
W sobotnim półfinale doszło do starcia dwóch mistrzyń imprezy w Adelajdzie. Iga Świątek triumfowała w niej w 2021, a Ashleigh Barty rok wcześniej. Tenisistki te zmierzyły się po raz drugi. W ubiegłym sezonie w Madrycie z wygranej cieszyła się Australijka. Tym razem Australijka zwyciężyła 6:2, 6:4. Dobiegła końca seria Polki ośmiu z rzędu meczów wygranych w Adelajdzie.

Świątek od początku chciała grać agresywnie, wywierała na rywalce presję głębokimi zagraniami po krosie i po linii. Barty używała swoich kąśliwych slajsów do wybijania Polki z rytmu. Liderka rankingu bardzo dobrze czytała grę i w odpowiednich momentach ruszała do ataku. Bardzo dobrze funkcjonowały jej krótkie krosy. w czwartym gemie Świątek miała break pointa, ale Australijka obroniła go krosem forhendowym.

Barty weszła w uderzenie i zaliczyła przełamanie na 3:2. Doszło do niego za sprawą forhendowego błędu Świątek. Australijka imponowała spokojem, grała mądrze i bardzo starannie konstruowała punkty pokazując bogatą paletę swoich zagrań. Była rzetelna i skuteczna w każdej strefie kortu. W poczynania Polki wkradła się nerwowość. Spieszyła się i momentami miała problemy z kontrolą swoich uderzeń. Barty kapitalnie przechodziła z obrony do ataku, co pokazała w siódmym gemie, gdy forhend dał jej przełamanie na 5:2. Wynik I seta ustaliła kombinacją wyrzucającego serwisu i smecza.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Messi na parkiecie? Nie porywa

Barty nie tylko bardzo dobrze serwowała, ale też imponujące były jej returny. Doskonale funkcjonował slajs i forhend po krosie. Świątek czuła coraz większą presję i w trzecim gemie II partii oddała podanie podwójnym błędem. Australijka wyśmienicie się broniła i wyprowadzała zabójcze kontry. Polka jednak nie zamierzała skapitulować. W szóstym gemie wypracowała sobie break pointa, ale zmarnowała go wyrzucając bekhend.

Liderka rankingu przetrwała napór Polki i więcej problemów przy własnym podaniu nie miała. Świątek do końca robiła, co było w jej mocy, ale nie znalazła sposobu na odmienienie losów meczu z kapitalnie dysponowaną Barty. Pierwszą piłkę setową Australijka miała w dziewiątym gemie, ale raszynianka obroniła ją asem. Po chwili reprezentantka gospodarzy awans przypieczętowała wygrywającym serwisem.

W trwającym 87 minut meczu Świątek zaserwowała siedem asów, o dwa więcej niż Barty. Australijka zdobyła 29 z 38 punktów przy swoim pierwszym podaniu. Obroniła dwa break pointy i wykorzystała trzy z pięciu szans na przełamanie. Liderka rankingu posłała 14 kończących uderzeń (wszystkie z forhendu) przy 14 niewymuszonych błędach. Polka miała 12 piłek wygranych bezpośrednio (jedna z bekhendu) i 28 pomyłek.

W niedzielnym finale Barty zmierzy się z Kazaszką Jeleną Rybakiną.

Adelaide International, Adelajda (Australia)
WTA 500, kort twardy, pula nagród 703,5 tys. dolarów
sobota, 8 stycznia

półfinał gry pojedynczej:

Ashleigh Barty (Australia, 1) - Iga Świątek (Polska, 5) 6:2, 6:4

Zobacz także: Tenisistka zatrzymana. Już nie tylko Djoković ma problem Polski debel nie zawiódł. Cenna wygrana na zakończenie przygody w Sydney

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy Iga Świątek zostanie liderką rankingu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×