Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Nie żyje Dmitrij Sokoł. "Stracił za dużo krwi"

Dmitrij Sokoł, mąż Nataszy Rumiancewej, którą w Polsce zaopiekowała się wioślarka Agnieszka Kobus-Zawojska, zginął w wyniku ostrzału budynku administracyjnego w Mikołajowie - Stracił za dużo krwi, nie udało się go uratować - opowiada Polka.

Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Dmitrij Sokoł zginął we wtorek w wyniku ostrzału budynku administracji w Mikołajowie Instagram / Dmitrij Sokoł zginął we wtorek w wyniku ostrzału budynku administracji w Mikołajowie
W pierwszych dniach po rosyjskiej napaści w mieszkaniu szwagierki Kobus-Zawojskiej schronienie znalazły cztery osoby z Mikołajowa. Jej koleżanka wioślarka Ołena Buriak wraz z mamą oraz przyjaciółka Ołeny Natasza i jej dwuletnia córka Mia.

Z położonego nad Morzem Czarnym miasta jechały do Polski przez Rumunię, Węgry i Słowację. - Dla mnie to jest przerażające, że trzy kobiety z psem, w jednym samochodzie, przez pół Europy jechały same - opowiadała nam na początku marca polska medalistka olimpijska.

Przez kilka dni w Warszawie był również Paweł, mąż Ołeny. Potem wrócił do kraju, żeby walczyć. Dmitrij, mąż Nataszy, od początku brał udział w walkach.

Dima zginął we wtorek, w ostrzelanym przez Rosjan budynku administracji obwodowej w Mikołajowie.

- Kiedy wczoraj rano byłam u dziewczyn, powiedziały mi, że nie ma kontaktu z Dimą i że prawdopodobnie był w tym zbombardowanym budynku. Natasza dodała, że o siódmej rano jeszcze miała z nim kontakt. Ja powiedziałam, że skoro tak, to na pewno wszystko jest w porządku. Poprosiłam też, żeby dały mi znać, jak czegoś się dowiedzą - opowiada Kobus-Zawojska.

W czasie treningu na siłowni wioślarka dostała wiadomość od Nataszy: Dima żyje, ale jest ranny. Przebywa w szpitalu.

Cztery, może pięć godzin później napisała już Ołena: Dima stracił za dużo krwi. Nie udało się go uratować.

Do ataku na dziewięciopiętrowy budynek administracji obwodowej doszło po godzinie 8:45 rano. Środkowa część budynku, od pierwszego do dziewiątego piętra, została kompletnie zniszczona.

W wyniku ataku zginęło co najmniej 12 osób, a ponad 30 zostało rannych. Szef administracji obwodu mikołajewskiego Witalij Kim powiedział, że Rosjanie specjalnie czekali, aż ludzie przyjdą do pracy, i wtedy zaatakowali.

- Dla mnie to jest zabójstwo. Jeśli Rosjanie tak prowadzą tę wojnę, to znaczy, że chcą zabić jak najwięcej ludzi - wścieka się Kobus-Zawojska.

- Kilka dni temu Dima wysłał mi długą wiadomość - zdradza srebrna medalistka ubiegłorocznych igrzysk w Tokio. - Dziękował, napisał, że czuje, że skoro Natasza i Mia są ze mną, to są bezpieczne i wszystko jest dobrze. Dziś razem z moim mężem Maćkiem oglądaliśmy jego profil na Instagramie. Jeszcze przedwczoraj zamieścił post, a dziś już go nie ma...

Kobus podkreśla, że Natasza, w obliczu tragedii, która ją spotkała, jest bardzo dzielna. - Mówi, że nie może się poddać ze względu na Mię, swojego aniołka. My razem ze znajomymi chcemy ją wspomóc. Dziś będziemy rozmawiać jak to zrobić. Natasza nie może zostawić Mii i iść do pracy, ale chciałabym, żeby mogła zarabiać pracując w domu. Jest artystką, maluje obrazy. Robi też piękny makijaż. Może jak będzie miała zajęcie, może chociaż na trochę odwróci myśli od tego, co złe.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×