Inflacja sięgnęła tu 211 proc. Podejmowane są drastyczne decyzje

Javier Milei w grudniu objął urząd prezydenta Argentyny i rozpoczął politykę zaciskania pasa. Cięcia wydatków objęły wiele sektorów, w tym sport. Wywołało to uliczne protesty. MotoGP już postanowiło o odwołaniu kwietniowego GP Argentyny.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
protesty w Argentynie PAP/EPA / PAP/EPA/JUAN IGNACIO RONCORONI / Na zdjęciu: protesty w Argentynie
Javier Milei objął stanowisko prezydenta Argentyny 10 grudnia 2023 roku. Polityk obiecał rodakom cięcie wydatków i szybko zaczął wywiązywać się z obietnicy. Zmniejszył liczbę ministerstw, zwolnił kilka tysięcy pracowników administracji publicznej i rozpoczął proces prowadzący do prywatyzacji części państwowych firm.

Reformy Mileia nie zostały dobrze przyjęte, bo argentyńskie peso w ostatnich tygodniach lawinowo traci na wartości. W samym grudniu doszło do dewaluacji o ponad 50 proc. Spadek wartości waluty pociągnął za sobą wzrost inflacji. W 2023 roku osiągnęła ona poziom 211 proc. i była jedną z najwyższych na świecie. Ekonomiści prognozują, że dane za styczeń będą jeszcze gorsze. Choćby benzyna podrożyła w Argentynie w ostatnim czasie o 60 proc.

Prezydent Argentyny chce pójść za ciosem i ograniczyć m.in. prawo do protestów. Ta zapowiedź wyprowadziła Argentyńczyków na ulice. W środę przed Kongresem w Buenos Aires odbyły się masowe demonstracje przeciwko nowo wybranemu prezydentowi. Policja była zmuszona użyć gazu łzawiącego i gazu pieprzowego, co wywołało obrażenia wśród wielu protestujących.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Neymar odpowiada hejterom. W swoim stylu

Sytuacja w Argentynie już wpływa na sport. MotoGP poinformowało o odwołaniu zaplanowanego na kwiecień wyścigu o GP Argentyny. "Ze względu na obecną sytuację w Argentynie organizator wydarzenia poinformował, że obecnie nie jest w stanie zagwarantować wykonania usług obiecanych w kontrakcie zgodnie ze standardami MotoGP" - napisano w komunikacie.

Nieoficjalnie wiadomo, że wyścig w Termas de Rio Hondo w północnej Argentynie był mocno dotowany przez poprzednią władzę, która w ten sposób chciała zwiększyć walory turystyczne regionu i wypromować okolicę. Prezydent Milei zapowiedział, że nie przekaże środków na organizację GP Argentyny, w związku z czym MotoGP postanowiło odwołać wyścig. Argentyńska głowa państwa uznaje dotowanie zawodów za "nieuzasadnione".

Sezon 2024 miał być najdłuższym w historii MotoGP i składać się z aż 22 rund. Odwołanie GP Argentyny sprawia, że kampania będzie krótsza o jeden wyścig. Królewska seria wyścigowa nie miała przy tym szczęścia do Termas de Rio Hondo. W latach 2020-2021 wyścigi w tym miejscu odwołano z powodu COVID-19, a w sezonie 2022 odbyły się problemami w związku z opóźnionym transportem sprzętu MotoGP do Argentyny. Nie odbyła się wtedy część treningów.

Sam tor jest dość nowoczesny, ale w roku 2021 doszło na nim do poważnego pożaru. Ogień strawił kompleks pit-stopów i pomieszczenia zwykle zajmowane przez ekipy MotoGP podczas weekendu wyścigowego.

Tymczasem manifestacje w Buenos Aires osiągnęły częściowy skutek. W środę rząd zrezygnował m.in. z wprowadzenia przepisów przewidujących wyższe kary dla organizatorów manifestacji.

Czytaj także:Zapadła decyzja ws. powiększenia F1To byłby hit! Ferrari kusi Hamiltona

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy Argentyna powróci do kalendarza MotoGP?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×