WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Valentino Rossi nie przyjął przeprosin Marca Marqueza. "To żart z jego strony"

Marc Marquez chciał przeprosić Valentino Rossiego po wydarzeniach z Grand Prix Argentyny, w którym agresywna jazda Hiszpana doprowadziła do upadku Włocha. "Doctor" nie wpuścił go jednak do garażu. - To był żart z jego strony - skomentował Rossi.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Materiały prasowe / Na zdjęciu: Valentino Rossi i Marc Marquez

Wejdź na TYPER.WP.PL, twórz własne ligi i typuj wyniki meczów!

Jazda Marca Marqueza w ostatnim wyścigu o Grand Prix Argentyny jest mocno krytykowana przez ekspertów. Hiszpanowi już na starcie zgasł motocykl, ale zdołał go odpalić i wrócił na swoje pole startowe. Jest to jednak wbrew regulaminowi, więc sędziowie nałożyli na aktualnego mistrza świata MotoGP karę w postaci przejazdu przez aleję serwisową.

W tej sytuacji zawodnik Repsol Honda Team znalazł się na końcu stawki i rozpoczął pościg za czołówką. Marquez, dysponujący przez cały weekend w Argentynie świetnym tempem, był znacznie szybszy od rywali. Nie miał najmniejszych problemów z ich wyprzedzaniem, jednak część jego ataków była niezwykle ryzykowna i agresywna.

Pod koniec wyścigu jeden z takich ataków zakończył się upadkiem Valentino Rossiego, przez co sędziowie ponownie zajęli się Marquezem. Dopisali do jego wyniku 30 sekund, w wyniku czego Hiszpan wypadł z punktowanych pozycji.

Po zakończeniu rywalizacji 25-latek chciał przeprosić "Doctora" za swoje zachowanie i przyszedł do jego garażu, ale Rossi nawet nie wyszedł do Hiszpana. Jego członkowie ekipy przekazali mu, że nie ma zamiaru z nim rozmawiać.

ZOBACZ WIDEO "Kubica show" podczas konferencji prasowej

- To był żart z jego strony. Zagrywka PR-owa. Po pierwsze, nie miał jaj, by przyjść do mojego garażu samemu. Jak zwykle, był w obecności menedżera Emilio Alzamory, w otoczeniu ludzi z Hondy. To wszystko odbywało się przy kamerach. Z tej sytuacji płynie jedna lekcja. Marqueza nie obchodzi druga osoba. Nie chcę z nim nawet rozmawiać, bo wiem, że to co powie jest nieprawdą - powiedział Rossi.

39-latek był jednak naciskany przez dziennikarzy w sprawie tego, czy przyjąłby przeprosiny Marqueza, gdyby doszło do ich rozmowy. - Nie, nie przyszedł do mnie. I mam nadzieję, że jest wystarczająco inteligentny i wie, że nie ma po co przychodzić - dodał.

Hiszpana starał się jednak wytłumaczyć Alberto Puig. - Po wyścigu, kiedy Marc przyszedł do boksów, pierwszą rzeczą o której mówił była chęć przeproszenia i wyjaśnienia sprawy z Rossim. To była jego decyzja, aby tam pójść. To dużo mówi o nim jako o zawodniku. Poszliśmy tam i nie byliśmy zbytnio zadowoleni z tego, że kazali nam wracać. Rozumiem jednak ich zachowanie. Po takich sytuacjach, zespół ma prawo nie czuć się zbyt szczęśliwym - ocenił zajście szef Repsol Honda Team.

Zdaniem Hiszpana, Marquez nie mógł nic więcej zrobić w tej sytuacji? - Poszliśmy przeprosić, było nam przykro. Jeśli oni nie chcą naszych przeprosin i gestów, to co możemy więcej zrobić? Nic. Myślę, że dalsze mówienie o tym incydencie nie ma sensu - dodał.



Czy zgadzasz się ze słowami Valentino Rossiego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna, motorsport.com

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • _smigol_ 0
    Marquez jest fenomenalnym kierowcą niestety nie jest najlepszym człowiekiem. Ostatecznie szacunek dla zdrowia i życia przeciwników na torze jest bardzo ważny. Smutne bo to przecież mistrz świata...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×