KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Życie jest piękne - rozmowa z Wagnerem Brownem, amerykańskim zapaśnikiem

Wagner Brown zapasami interesował się od małego. W jego karierze maczał palce sam Władysław "Killer" Kowalski, legenda dyscypliny, Kanadyjczyk z polskimi korzeniami.
Arkadiusz Pawłowski
Arkadiusz Pawłowski

Arkadiusz Pawłowski: W jaki sposób zainteresowałeś się pro wrestlingiem?

Wagner Brown: - Byłem wielkim fanem. Oglądałem zawsze wrestling z moją ciocią i wujkiem jak miałem 9 lat, z kolegami urządzaliśmy sobie bitwy w piwnicy, na podwórku i w szkole. Już wtedy wiedziałem, co chcę robić po szkole średniej.

A jak udało ci się rozpocząć wrestlingową karierę?

- Mój kumpel Beau znalazł najlepsze dojo na świecie. Było prowadzone przez legendarnego Killera Kowalskiego. Obadaliśmy temat w drugiej klasie szkoły średniej, ale nie mogliśmy oficjalnie rozpocząć treningów aż do osiągnięcia pełnoletniości. Nie opuściliśmy ani jednych zajęć, obserwowaliśmy wszystko i uczyliśmy się. Killer docenił nasze zaangażowanie i pozwolił nam zacząć rok wcześniej, gdy mieliśmy 17 lat.

Czy był ktoś na kim się wzorowałeś?

- Bardzo lubiłem i szanowałem wielu zawodników takich jak Shawn Michaels, Sting, Great Muta i The Rock. Starałem się wykorzystać wszystkie moje atuty i stworzyć swój własny styl. Przykładowo Michaels zawsze potrafił zaangażować publiczność w swoje walki, Sting był bardzo energiczny, Muta miał niesamowite, metodyczne podejście w którym rozbijał przeciwnika krok po kroku, by potem zmienić tempo i zaskoczyć wszystkich. O Rocku nie trzeba nawet nic mówić - nikt nigdy nie będzie miał takiego kontaktu z publicznością jak on, to niesamowite. Staram się brać to co najlepsze z ich działań za każdym razem gdy wchodzę do ringu.

Wspominałeś o Killerze Kowalskim. Nazwałbyś go swoim mentorem? A może zawdzięczasz swój sukces komuś jeszcze?

- Wielu ludzi pomogło mi w mojej podróży, ale to Kowalski zawsze będzie moim mentorem. Zapewnił mi solidne fundamenty, powstrzymał przed życiem na ulicy, dzięki niemu mogłem spełniać moje marzenia. Może nie jestem milionerem, ale jestem bogaty w doświadczenia i wspomnienia. Życie jest piękne.

Każdy aspirujący wrestler marzy o podpisaniu kontraktu z największymi federacjami jak WWE czy TNA. Jakie są twoje marzenia?

- Spełniam moje marzenia każdego dnia, bo jako młodzieniaszek jedyne czego chciałem to być pro wrestlerem. Nie byłem skupiony na wielkich pieniądzach, ale teraz jestem dorosły i odpowiedzialny za siebie i za moją rodzinę, więc okazja sprawdzenia się na najwyższym poziomie byłaby cudowna.

Kto byłby twoim wymarzonym przeciwnikiem i dlaczego?

- Shawn Michaels i The Rock. Ten pierwszy był zdeterminowany i osiągnął sukces w czasie, kiedy wszyscy stawiali na wielkich chłopów, a ten drugi dlatego, że potrafił zrobić coś z niczego. Tak, miał wielkie rodzinne tradycje, ale nie potrzebował tego, żeby stworzyć swoją własną legendę. W sporcie gdzie większość używa siły mięśni i nadstawia karku, on osiągnął sukces dzięki użyciu głowy. Chciałbym z nimi zawalczyć nie tylko dlatego, że ich szanuję, ale także dlatego, że wiem, iż jestem w stanie ich pokonać.

Czym się interesujesz poza wrestlingiem?

- Podnoszeniem ciężarów, oglądaniem filmów, słuchaniem muzyki i otrzymywaniem dobrych ocen. To całkiem przyjemne sprawy.

Co byś robił gdybyś nie był pro wrestlerem?

- Obecnie jestem na studiach licencjackich o specjalizacji prawo kryminalne, więc działałbym w tej dziedzinie, albo zajmował się motywowaniem młodzieży i treningiem pro wrestlingowym. Gdybym nie mógł być aktywnym zapaśnikiem pewnie właśnie tym bym się zajmował.

Czy są jakieś inne sporty, którymi się interesujesz?

- Grałem w futbol amerykański, koszykówkę, zajmowałem się olimpijskimi zapasami i rzucałem dyskiem, wszystko w szkole średniej. Obecnie lubię sobie obejrzeć futbol i koszykówkę kiedy mam czas.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×