Na kolanach błagał o zgodę na jazdę. Podczas sparingu doszło do tragedii

Zdjęcie okładkowe artykułu: Materiały prasowe / Stanisław Malas - "Tygodnik Żużlowy" nr 29(86), 1992 / wikipedia.org / Na zdjęciu: Andrzej Zarzecki
Materiały prasowe / Stanisław Malas - "Tygodnik Żużlowy" nr 29(86), 1992 / wikipedia.org / Na zdjęciu: Andrzej Zarzecki
zdjęcie autora artykułu

Gdy jego mama nie chciała podpisać zgody na wstąpienie do szkółki, kupił kwiaty i błagał ją na kolanach. Dziewięć lat później zginął podczas sparingu na torze w Zielonej Górze. Gdyby żył, 30 listopada Andrzej Zarzecki skończyłby 52 lata.

W tym artykule dowiesz się o:

21 marca 1993 roku na torze w Zielonej Górze odbywał się sparing pomiędzy miejscowym Morawskim a Unią Leszno. W jednym z wyścigów na prowadzeniu znalazł się Andrzej Zarzecki.

22-latek szykował się do pierwszego sezonu w gronie seniorów. Jako młodzieżowiec z roku na rok stale podnosił swoje umiejętności, notował także coraz lepsze wyniki. Był wielką nadzieją zielonogórskiego żużla.

Gdy znajdował się na czele stawki, został uderzony przez jeden z motocykli. Następnie wjechał z pełną prędkością w drewnianą bandę. Stwierdzono u niego połamane żebra i przebite płuco, złamanie obojczyka i łopatki...

ZOBACZ WIDEO: Magazyn PGE Ekstraligi. Gośćmi: Jensen, Krużyński, Cegielski i Szymański

Zaczął od motorynki

Żużel poznał już jako bardzo młody chłopak. Wraz z rodzeństwem i tatą jeździł na każdy mecz. Gdy ogłoszono konkurs, w którym nagrodą były treningi w szkółce, zgłosił się od razu.

Za przeciwników miał znacznie roślejszych od siebie rywali, w dodatku na znacznie większych motocyklach. 13-letni wtedy Andrzej Zarzecki zwyciężył. Wygrał miejsce w szkołce.

"Ojciec zgodził się od razu, mama nie chciała" - czytamy w reportażu "Gazety Wyborczej" z 2003 roku. "Kupił więc kwiaty i na kolanach prosił o zgodę" - dodano.

Gdy nawet to zawiodło, zaszantażował swoją mamę. Zapowiedział jej, że gdy zostanie pełnoletni, sam zgłosi się do szkółki, ale będzie miał żal do końca życia. Renata Zarzecka w końcu uległa.

Był w kadrze

W rozgrywkach ligowych zadebiutował w 1988 roku. Trzy lata później był już w reprezentacji Polski startującej w test meczach z udziałem juniorów. Zdobył także mistrzostwo kraju ze swoim klubem.

Z roku na rok notował coraz lepsze występy, choć na pierwsze ligowe zwycięstwo musiał poczekać do 1991 roku. W kolejnym sezonie "trójek" zdobył już 20 i osiągnął wysoką średnią na poziomie 1,759 pkt/bieg.

- W klubie trzymał z Arturem Pawlakiem i Tomaszem Krukiem. Wzorem był oczywiście Andrzej Huszcza - wspominała mama zawodnika.

Tragedia na sparingu

Przed sezonem 1993 oczekiwania wobec Zarzeckiego rosły. Wkraczał w wiek seniora, co miało być dla niego wielkim sprawdzianem. Już w trakcie sparingu z Unią Leszno doszło do tragedii...

Na pierwszym okrążeniu piątego wyścigu postawiło motocykl Macieja Jaworka, a w jego tylne koło uderzył Paweł Jąder. Uderzony motocyklem rywala Zarzecki nie miał szans. Uderzył z impetem w drewnianą bandę.

Mimo rozległych obrażeń w szpitalu odzyskał przytomność. Wydawało się, że wróci do zdrowia. Jego stan z każdym dniem jednak się pogarszał. Z powodu postępującej niewydolności układu oddechowego trafił na OIOM.

Przegrana walka

Trzy dni po wypadku Zarzecki zmarł. W ostatnim pożegnaniu brało udział ponad 5 tys. osób.

- To był mój pupil, dokładnie go poznałem podczas wspólnych wyjazdów. Wielokrotnie podkreślał, że oddałby wszystko, żeby jeździć z najlepszymi, od których mógłby się jeszcze uczyć. Dla mnie osobiście był nadzieją na lepszą przyszłość polskiego żużla - mówił Stanisław Bazela, ówczesny kierownik młodzieżowej kadry, w rozmowie z "Gazetą Lubuską".

Andrzej Zarzecki wystąpił w 57 meczach ligowych, w których zdobył 195 punktów z 35 bonusami. W trakcie krótkiej kariery zdołał wywalczyć złoto Drużynowych Mistrzostw Polski (1991) oraz Drużynowego Pucharu Polski (1992). Stawał także na podium MMPPK i Srebrnego Kasku. W 1992 roku dotarł do finału IMP, w którym był 10.

Gdyby żył, w czwartek (30 listopada) skończyłby 52 lata. Dodajmy, że zaledwie trzy miesiące później w wypadku na torze zginął jego kolega Artur Pawlak.

Czytaj także:Zmienili przepis dotyczący zawodników z PGE Ekstraligi. "To bonus"Nie będzie litości. Wiadomo, co czeka Kolejarz po zatrzymaniu prezesa

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (8)
avatar
Lukim81Pomorskie-Śląskie
1.12.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Andrzej nie jechał trzeci ,najlepiej że startu wystartował Maciek na wyjściu z pierwszego łuku dołącza do niego Zarzecki jadą na 5:1 Na wejściu w drugi łuk Jaworek zerka na Zarzeckiego który je Czytaj całość
avatar
NETRO2
1.12.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Zarzecki jechał trzeci i atakował po zewnętrznej gdy postawiło Jaworka i doszło do całej tej tragedii. Proponuję obejrzeć film Panie redaktorze  
avatar
GABOR
30.11.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Co za zdjęcie, redakcjo! Przepiękne! Skąd je wydobyliście?! A jeśli chodzi o samego Andrzeja, to fakt, on takimi małymi kroczkami z roku na rok , z meczu na mecz, wyrastał na rasowego zawodnika Czytaj całość
avatar
Lukim81Pomorskie-Śląskie
30.11.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Jeszcze nigdy nie widziałem aby po wypadku zawodnik siedział nieprzytomny na swym motocyklu, strasznie to wyglądało.Swą drogą trudno było oglądać Andrzeja gdy oddychał pod aparaturą.  
avatar
.KATO.
30.11.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
@.KATO.: Andrzej nie Artur oczywiście...Chociaż Artur też już na górze się ściga...