Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

1,5 miliona złotych długu zatopiło Rekiny

W ubiegłym tygodniu RKM Rybnik nie otrzymał licencji na starty w przyszłorocznych rozgrywkach pierwszej ligi. Wszystko przez zobowiązania klubu, które wynoszą 1,5 milionów złotych.
Dawid Cysarz
Dawid Cysarz

- Odziedziczyliśmy go po poprzednikach. Niestety, ta sprawa ciąży już na nas i w takich warunkach trudno cokolwiek zrobić. Gdyby nie te zaległości, moglibyśmy spokojnie funkcjonować... - powiedział Dariusz Momot dla Dziennika Zachodniego.

Działacze rybnickiego klubu byli przygotowani na taką kolej rzeczy i już w sierpniu powołano ROW Sp. z o.o., która została zgłoszona do rozgrywek drugiej ligi. - To krok w dobrym kierunku. Na razie w klubie panuje cisza, choć wiem, że prowadzone są rozmowy z ewentualnymi sponsorami - przyznał Adam Pawliczek, były szkoleniowiec Rekinów.

Rybniczanie szykują się do powrotu na tory drugoligowe. W tym celu prowadzą już rozmowy z zawodnikami, którzy mieliby startować w barwach ROW Sp. z o.o. w nowym sezonie. Wśród kandydatów do jazdy w Rybniku wymienia się między innymi Patryka Pawlaszczyka, Olivera Allena czy Kenniego Larsena.

Źródło: Dziennik Zachodni

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
Dziennik Zachodni

Komentarze (45):

  • jareksz79 Zgłoś komentarz
    Niestety to już jest koniec naszego żużla.Jeśli ci panowie dalej będą w tym klubie.Powinni mieć odwagę i sami odejść z klubu,bo to jest wstyd dla całego ŚRODOWISKA ŻUŻLOWEGO nie
    Czytaj całość
    tylko w Polsce.I jeszcze małolata zrobili prezesem w ZOO!!!
    • kwiotek Zgłoś komentarz
      Rybnik osiągnął dno. Blisko dna są Ostrów i Piła. W kolejce do osiągnięcia dna jest kilka klubów ze wszystkich lig, którym pomoże w tym GKSŻ przyznając licencje na wariackie
      Czytaj całość
      papiery. Jest dla mnie niezrozumiałe, jak klub może dostać licencję na nowy sezon bo ma podpisaną ugodę z zawodnikiem na przesunięcie w czasie spłaty długu, czyli faktycznie ten dług istnieje a dany zawodni wcale nie musi tych pieniędzy oglądać. Idąc dalej tym tokiem klub podpisuje umowy z nowymi zawodnikami, czli ma pieniądze. To się pytam jak ma pieniądze to dlaczego nie uregulował długów. I tu rodzi się pytanie do panów z komisji licencyjnej. Na jakiej pdstawie zdecydowana większość klubów otrzymała licencje, bo dla mnie dług jest długiem obojętnie pod jaką postacią. Wydaje mi się, że jesto proste jak budowa cepa, ale przerasta umysły tych panów "morderców" polskiego żużla.
      • Jaro~ Zgłoś komentarz
        Panie Momot...!!! Spłać zawodników i wy...aj z klubu!!!
        • lok Zgłoś komentarz
          Teraz trzeba tylko liczyć, żeby obie ligi się połączyły i powstała 1 liga. Tam już nie mamy wstępu, więc i "wielcy prezesi" też.
          • Anty MOMOT Zgłoś komentarz
            A jak dl. będzie jeszcze MOMOT w klubie??????
            • anty Zgłoś komentarz
              Jak długo jeszcze Nikodem Dyzma będzie siedział w klubie?
              • Sprawiedliwy Zgłoś komentarz
                Do Frank: chciałbym żebyś miał rację ale nie zapominaj ze w sezonie 2009 mieliśmy najtańsze bilety w Polsce , kobiety za darmo przychodziły sobie pogadać na żużel z dziećmi i stąd
                Czytaj całość
                ten efekt pełnego stadionu. Efekt finansowy ,z wpływów z biletów ,dla klubu był niestety mizerny. Dużo niża frekfencja np w takim Gnieźnie , gdzie się z naszych cen biletów tamtejszy zarząd śmiał, przyniosła lepszy wynik finansowy. W następnym sezonie pomimo lepszego składu "na papierze" z powodu znaczącej podwyżki cen biletów już od inauguracji było widać spadek frekfencji . Taka prawda Panie Frank , bida w narodzie i te kilkadziesiąt złotych na rodzinę okazało się zbyt dużo.
                • arek Zgłoś komentarz
                  Panowie wasz klub działał jako stowarzyszenie a w stowarzyszeniu nikt za nic nie odpowiada.Długów zawodników nikt nie kupi za ileś procent bo majątek stowarzyszenia to około 4.tys zł.
                  • BlaniuRybnik Zgłoś komentarz
                    Wiem , ze glupio troche o tym mowic przy takiej , a nie innej sytuacji Rybnika - ale trzeba szukac powoli tanich , utalentowanych zawodnikow. Bylbym bardzo zadowolony , gdyby klub sprowadzil
                    Czytaj całość
                    utalentowaneo wychowanka Leigh Adamsa rodem z Australii - Sama Mastersa ;). Chlopak jest naprawde dobry i mysle , ze jego sprowadzenie nie bedzie klubu duzo kosztowac.
                    • frank Zgłoś komentarz
                      "Sprawiedliwy" i ładnie ,że przypomniałeś ten sezon - to była jedyna "jaskółka' tego zarządu ,a to tylko za sprawą kibiców ,którzy tłumni wspierali żużel w Rybniku. Nawet prezio
                      Czytaj całość
                      "pa" powiedział ,że zadłużenie klubu zostało spłacone 3/4 -tej części. Czyli z długu 1,2mln zostało jeszcze ok. 400 tys.!!!!po sezonie 2009 ! I tak jak piszę wcześniej rok 2010 to skok na kasę RKM-u duetu mo-pa, o którym piszę wcześniej! Tutaj wyszło dopiero szydło z worka. Zarozumiałość ,chamstwo ,głupota, chciwość na kasę człowieka "mo" - któremu nadano przydomek -morgrabia speedwaya !
                      • Już zapomnieliście ?szybciutko :( Zgłoś komentarz
                        Autor : Krzysztof Kaczmarczyk ( SF informacja własna) 2009-04-15 Nowy Zarząd, nowe logo, nowa "stara" nazwa, nowi zawodnicy, nowy trener, krótko mówiąc same nowości w tegorocznym
                        Czytaj całość
                        sezonie w rybnickim żużlu. Co za tym idzie, przyszła zupełnie nowa jakość nie tylko drużyny, nie tylko widowiska, ale i organizacji oraz tworzenia spektaklu. Efekt? Inauguracja na +2 w Gnieźnie i wygrana z faworyzowanymi Żurawiami +4 na własnym owalu przy udziale kompletu publiczności. Strach się bać, co będzie się działo w niedzielę na Jaskółkach. - Dajcie nam sto dni, a my w tym czasie zrobimy wszystko, żeby kolejny sezon w Rybniku był zupełnie inny od tych poprzednich - mówił po objęciu stanowiska Prezesa klubu Michał Pawlaszczyk. Prezes słowa dotrzymał i już po pierwszych dwóch meczach sezonu żużlowego 2009 można powiedzieć, że nastała nowa jakoś klubu z ulicy Gliwickiej w Rybniku. Czy nastanie również nowa era? Wszyscy marzą o tej erze z przeszłości.. Erze medalowej, ale do tego daleka droga. Nowości przed sezonem w klubie w zasadzie nie było końca. Zaczynając od Prezesa na toromistrzu kończąc. Pierwszym krokiem była zmiana nazwy. Tutaj nie było nowości, a powrót do przeszłości. Powrót do tradycji, której tak bardzo w Rybniku wyczekiwano. Do nazwy klubu powrócił bowiem człon ROW, która kojarzy się wszystkim sympatykom żużla w Polsce z rybnickim teamem. Zatem mocne uderzenie na dzień dobry. Kolejną nowością była wymiana kadry. Postawiono na młodych, na walecznych, na ambitnych. Postawiono na sprawdzonego w Rybniku już nie raz, bo przecież wychowanka klubu, Mariusza Węgrzyka. W składzie pozostał Giza oraz Mistrz Świata w juniorskim teamie Michał Mitko. Z pewnością szkoda Toninho czy Świdra, ale sprawa postawiona uczciwie - nie było pieniędzy, więc po co na początku już kopać sobie dołki pod samym sobą i robić długi? A nóż w przyszłości na Śląsk jeszcze powrócą.. Nową jakość zespołu można było zauważyć już w Gnieźnie. Dobra atmosfera, pomagający sobie zawodnicy, emocje, kapitalny Gizatullin w 14 biegu, kapitalny Węgrzyk w całym meczu i zwycięstwo na inaugurację u beniaminka. Beniaminek, jak to beniaminek. Pierwszy mecz u siebie, euforia po awansie dodawała w dalszym ciągu powera, kibiców mnóstwo.. Ciężki wyjazd, ale zakończony powodzeniem. Wszyscy ucieszeni, a najbardziej chyba spora liczba fanów, która wybrała się do Gniezna wspierać swoich raiderów. Zaufała nowym władzom, pokazała, że ufa również nowym lewoskrętnym, a Ci odwdzięczyli im się efektownym widowiskiem z sukcesem na koniec. Druga kolejka. W Rybniku melduje się faworyzowany team Marmy Hadykówki Rzeszów. Kandydat do awansu w składzie z tercetem byłych rybniczan naczelne z Maciejem Kuciapą, który w ubiegłym sezonie był Rekinem, i Mikaelem Maxem, rekordzistą rybnickiego obiektu. Jak nowość to nowość. Jednakowe kevlary i ta sama drużyna co w Gnieźnie. Mobilizacja, walka, ambicja i piorunujący początek. Żeby nowości nie było końca, to i rekord toru został pobity. Ronnie Jamroży, jeden z nowych w rekinim stadzie, w biegu czwartym, zostawił za plecami Maxa, którego rekord do tego momentu widniał w programach. Od następnej niedzieli będzie już wynik Jamrożego, który pobił najszybsze cztery kółka o prawie sekundę. Nowe przyciągnęło niesamowitą liczbę fanów. Dawno już na stadionie przy Gliwickiej w Rybniku nie było takiego tłumu. Ludzie jednak mieli co robić. Ogródek przed stadionem, na stadionie punkty gastronomiczne, stoiska z gadżetami i pamiątkami, miejsce dla zabawy dla dzieciaków - pomyślane i dobrze zorganizowane, a to kolejny magnes dla kibiców. Następnym magnesem z pewnością był końcowy wynik, gdyż rzeszowskie Żurawie odjechały z bagażem -4 co uznać należy za niespodziankę. Co cieszy bardziej. Byli rybniczanie, na tle obecnych, wypadli fatalnie. Max wywalczył 3 oczka, Kuciapa zaledwie 1.. Szkoda zwłaszcza Maćka, który w poprzednim sezonie wkładał całe swoje serce w wynik rybnickiego teamu. Fajnie znowu było zobaczyć ścigających się po torze Eugeniusza Skupienia i Antoniego Fojcika, Szkoda tylko, że już nie na motorze, a na traktorach równających tor. Trzeba przyznać, że jazdy parą nie zapomnieli i radzili sobie całkiem przyzwoicie. Co to wszystko oznacza dla rybnickiego zespołu? Barwną przyszłość? Każdy pamięta spotkanie z tarnowską Unią, który zgromadził na stadionie multum ludzi, którzy cieszyli się z awansu do Ekstraligi. Teraz rybnicki RKM ROW i tarnowska Unia znajdują się na czele pierwszoligowej tabeli i oba te zespoły nie doznały jeszcze porażki. W najbliższą niedzielę, oba te zespoły spotkają się kolejny raz w Rybniku. Czy i tym razem ludzi będzie więcej niż miejsc na stadionie? Wydaje się, że taki scenariusz może być bardzo prawdopodobny, bo zaufanie kibiców rośnie w siłę. Dawno w Rybniku Rekiny nie pokonały faworyzowanego zespołu, a częściej niż takie miłe niespodzianki przytrafiały się zdecydowanie wpadki. Nowa jakość to nowe wyzwania. Jak do tej pory z tymi wyzwaniami Zarząd klubu radzi sobie Bardzo dobrze. Po meczu z Marmą Hadykówką Prezes Pawlaszczyk mówił, że był to ich pierwszy raz w organizacji takiej imprezy i były małe niedociągnięcia. Panie Prezesie - wynik i emocje wynagrodziły w pełni te najmniejsze niedociągnięcia. Zapału i chęci do pracy chyba nie zabraknie po takim początku, zatem pozostaje tylko powiedzieć: Oby tak dalej! Prosimy o jeszcze!
                        • Sprawiedliwy Zgłoś komentarz
                          PODSUMOWANIE SEZONU 2009 przez redaktora SPORTOWYCH FAKTÓW : Sezon 2009 w drużynie z Rybnika miał być przełomowy. Miał być i był pod każdym względem. Nowe władze, nowi zawodnicy,
                          Czytaj całość
                          nowa wiara kibiców w lepsze jutro. Wszystko to wyglądało bardzo dobrze, a równo z zakończeniem minionego sezonu każdy czekał już na początek kolejnego. Trudno się jednak dziwić. Waleczne Rekiny na torze, aktywni działacze z pomysłem oraz emocji co nie miara. Jedyne, czego mogą w Rybniku żałować, to fakt, że sezon zakończył się tak szybko, bo już na początku sierpnia. Ale na to akurat już władze rybnickiego zespołu nie miały wpływu, gdyż taki, a nie inny regulamin panuje w rozgrywkach, a raczej, panował. Zmiany na lepsze Po tym, jak stery w rybnickim klubie przejęli "nowi ludzie", w śląskim mieście zastanawiano się, co z tego wszystkie wyniknie. Nowe władze, z Michałem Pawlaszczykiem na czele zapowiadały, że wystarczy im 100 dni, żeby przekonać wszystkich niedowiarków, że pomysłów na dobry żużel im nie brakuje. Kto poczekał nie żałował. Oprócz władz, w klubie odmieniono całkowicie kadrę. Postawiono na młodych gniewnych, którzy poniekąd mogli mieć coś do udowodnienia na żużlowych torach. Stąd zakontraktowanie takich riderów, jak Marcin Rempała czy Ronnie Jamroży. Na powrót na stare śmieci udało namówić się Mariusza Węgrzyka, a w rekinim stadzie pozostał m.in. Denis Gizatullin, który okazał się być liderem tego zespołu. Gdy dodano do tego solidną i perspektywiczną młodzież, na Śląsku powstał bardzo ciekawy zespół, którego celem było sprawianie niespodzianek. Takie działania klubu wzbudziły ogromną ciekawość wśród sympatyków żużla w mieście z tak ogromnymi tradycjami żużlowymi. Na stadionie pojawiało się mnóstwo ludzi, którzy dodajmy, nie musieli już nudzić się na stadionie. Emocji bowiem dostarczali im sami zawodnicy, a działacze zadbali, żeby wyjście na żużlowy mecz to nie było tylko oglądnięcie 15 biegów, ale żeby był to cały event z różnymi atrakcjami. To wszystko podziałało, a średnia prawie 9 tysięcy ludzi na meczu niech będzie doskonałą odpowiedzią na to, że udało się w Rybniku przywrócić modę na speedway. Atomowy początek "Rekiny" zaskoczyły już na starcie rozgrywek, gdzie w swoim debiucie upolowały beniaminka i to w dodatku na trudnym gnieźnieńskim torze. Atomowo zaczął szczególnie Węgrzyk, który z kompletem punktów poprowadził RKM ROW do pierwszej wygranej w sezonie. Nie inaczej było w kolejnym meczu, w którym "Super Mario" po raz kolejny okazał się niepokonany, a wygrywając 15 bieg zapewnił sukces, tym razem jeszcze bardziej niespodziewany, gdyż w pokonanym polu została faworyzowana ekipa z Rzeszowa. Kolejny mecz to konfrontacja z tarnowską Unią, głównym pretendentem do wygrania całej ligi i awansu do najwyższej strefy rozgrywkowej. "Jaskółki" swoją siłę udowodniły i pewnie wygrały na rybnickim owalu. Łowcy niespodzianek kolejny swój mecz odjechali w Ostrowie, gdzie czekał naszpikowany solidnymi nazwiskami zespół KM-u. ROW sobie jednak kolejny raz poradził i jasne stało się, że z rybnickim zespołem muszą się liczyć wszyscy rywale, a dobitnie przekonali się o tym grudziądzanie, którzy w 5 serii spotkań przegrali na Śląsku różnicą 24 punktów. Motocross bywa nieprzewidywalny Co może mieć motocross wspólnego z osiąganymi wynikami żużlowymi przez daną drużynę? W tym sezonie w Rybniku przekonano się, że może mieć i to bardzo duże. Znakomicie jeżdżący Jamroży trzytygodniową przerwę w rozgrywkach żużlowych wykorzystał na trening właśnie na motorze motocrossowym. Efektem tego okazała się kontuzja złamanego obojczyka co było równoznaczne z kilkutygodniową absencją w ekipie Rekinów. Efekt był taki, że rybnicka drużyna przegrała bez Jamrożego w składzie 3 kolejne spotkania, w tym nieoczekiwanie obie konfrontacje z poznańskim PSŻ-tem. Ronnie wrócił na konfrontację z łotewską "Lokomotywą", ale widać było, że kontuzja dalej daje znać o sobie, a ROW niespodziewanie przegrał po raz pierwszy z Daugavpils na swoim torze. Odrodzenie W momencie, gdy Jamroży wrócił do swojej optymalnej dyspozycji, powróciły do Rybnika dobre wyniki. Co prawda w Grudziądzu nie udało się wygrać, ale kolejne spotkanie o życie z Klubem Motorowym Ostrów zakończyło się już po myśli podopiecznych Adama Pawliczka. Niesamowicie zmobilizowane "Rekiny" od początku jechały po jasno określony cel, jakim była wygrana. Znów dobrze jechał Węgrzyk, swoje dołożył Jamroży, który nie musiał nawet wystartować w swoim ostatnim biegu, a na pochwałę zasługiwali wszyscy, gdyż każdy dołożył swoją bezcenną cegiełkę do bezcennego sukcesu. Kolejne dwa spotkania rybniczanie odjechali na wyjeździe, zwiedzając drużyny z południowo-wschodniej Polski. Najpierw był to Rzeszów, potem Tarnów. Oba te mecze zakończyły się porażkami, ale kluczowym spotkaniem miał być pojedynek z gnieźnieńskim Startem. Bezbłędny Rafał FlegerPaweł Hlib zapewnili Rybnikowi spokojne utrzymanie i walkę w fazie play off. Obaj wspomnieni zawodnicy zaskarbili sobie serca fanów, a wszyscy, którzy mieli obiekcję co do zakontraktowania Hliba, musieli uchylić czoła, że było to dobre posunięcie. ..no i Unia na zakończenie W rundzie play off "Rekiny" napotkały "Jaskółki". Te latały w tym sezonie zdecydowanie za wysoko, żeby szło je upolować. Silny i wyrównany skład pozwolił tarnowianom na dwa wysokie zwycięstwa i pewny awans do półfinałów rozgrywek. W Rybniku RKM ROW walczył długo i nie wiadomo, jak potoczyły by się losy tego meczu, gdyby mógł wystartować w nim Denis Gizatullin. Niestety Rosjanin miał mecz w swojej ojczyźnie i niemożliwe było jego rozdwojenie się. Sezon w Rybniku zakończył się już na początku sierpnia, niestety. Sezon ten zakończył się jednak tak, jak się zaczął, czyli wielkim sportowym świętem przy pełnych trybunach fantastycznie dopingującej publiczności. To wszystko niech będzie najlepszym dowodem na to, że nowe władze rybnickiego zespołu nie poprzestały na obiecywaniu, ale przeszli do czynów i udało im się stworzyć widowisko, do którego dopasować umieli się również zawodnicy, którzy niejednokrotnie potrafili zadziwić. Wiadomo, że nic tak bardzo nie działa na przyciągnięcie kibiców na stadion, jak dobry wynik sportowy. Trzeba jednak wyjść kibicom naprzeciw i uatrakcyjnić im szczególnie te mecze, w którym zawodnikom po prostu nie idzie, bo to jest sport i takie dni, takie mecze się po prostu zdarzają. Plany.. Po sukcesie organizacyjnym w sezonie 2009, teraz przyszedł przed działaczami kolejny cel, mianowicie sportowy. Spłata długów jeszcze poprzedniego zarządu nie pozwala do końca zbudować w Rybniku takiego składu, o jakim do końca się marzy. Po raz kolejny skład będzie taki, na jaki stać będzie włodarzy "Rekinów". Taką strategię również należy cenić, gdyż obiecywanie gruszek na wierzbie mija się z celem, a wirtualne kontrakty już niejeden zespół doprowadziły do bankructwa. Głupotom było by teraz, po tak udanym organizacyjnie sezonie 2009 wszystko stracić poprzez nierozsądne kontrakty. Zarząd obiecuje, że pomysłów na atrakcje im nie brakuje, a po roku nauki i wyciągnięciu wniosków, chcą, żeby mecze żużlowe w Rybniku były jeszcze lepsze, uczęszczało w nich jeszcze więcej fanów, a żużlowcy powalczą o dobry wynik sportowy.
                          • do goa 78 Zgłoś komentarz
                            P. Rojek??? A skąd wiesz, że On chce?? A może On dostanie taki przydział z urzędu, że ma być prezesem i tyle! Ogarnijcie się ludzie!!!
                            Zobacz więcej komentarzy (32)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×