Dariusz Śledź: Artur to nasza przyszłość

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Ekipa dowodzona przez Dariusza Śledzia jak dotychczas spisywała się poniżej oczekiwań. Trener PGE Marmy liczy jednak na przebudzenie swoich podopiecznych i zapowiada małe korekty w składzie.

Przed zespołem PGE Marmy Rzeszów spotkanie z Lechmą Start Gniezno. Dla obu drużyn będzie to przysłowiowy mecz o życie. Trener rzeszowskich Żurawi doskonale wie, że sprawa awansu do fazy play-off jest nie tyle niewykonalna, co niezwykle trudna. - To jest sport. Na pewno nie złożymy broni. Trudno będzie wygrać te wszystkie mecze, które nam jeszcze zostały, a zwłaszcza w Częstochowie. Ten sezon jest bardzo wyrównany i nawet na własnym torze nietrudno o wpadkę. Będziemy robić wszystko co w naszej mocy. Nadzieja jeszcze jest - mówi Śledź.

Były zawodnik m.in: Motoru Lublin, Stali Rzeszów czy Atlasu Wrocław jest jednak optymistą, jeśli chodzi o obecną formę swoich podopiecznych. - Dawid Lampart świetnie radził sobie na treningu. Miejmy nadzieję, że podczas meczu będzie w podobnej dyspozycji. U Jury też coś ruszyło. Małe problemy ma jeszcze Rafał Okoniewski, ale jak poprzekłada parę rzeczy, to też powinno być dobrze. Jest już lepiej, aniżeli przed dwoma tygodniami, ale Rafał chce jeździć jeszcze szybciej, stąd ten smutek na jego twarzy - kontynuuje popularny "Rybka". W awizowanym zestawieniu na spotkanie przeciwko Lechmie Start Gniezno znalazł się Artur Cyło. Jeśli 18-latek wystąpiłby na rzeszowskim owalu w najbliższą niedzielę, to byłby to jego debiut na ekstraligowych torach. - Artur jest w awizowanym składzie. To jest nasza przyszłość i w końcu będzie trzeba na niego stawiać, a im wcześniej to zrobimy, tym lepiej i dla klubu i dla Artura. Ostatecznej decyzji, co do jego niedzielnego występu jeszcze nie zapadła - wyjaśnia 43-letni szkoleniowiec.

Drużyna PGE Marmy Rzeszów awansowała do grupy finałowej Ligi Juniorów, pozostawiając w pokonanym boju zarówno Betard Spartę Wrocław jak i Unię Tarnów. - Bardzo się cieszę, że ci nasi młodzi zawodnicy zakwalifikowali się do finałowej części Ligi Juniorów. To będzie kolejna dawka zawodów, która jest niezbędna dla tak młodych zawodników. Spotykają się tam z rówieśnikami, a to że bezpośrednia rywalizacja daje więcej niż zwykły trening, nie trzeba nikomu uświadamiać - tłumaczy były reprezentant Polski.

Złoty medalista MPPK z roku 2005 przyznał, że sobotni finał DPŚ będzie oglądał z ogromnym zniecierpliwieniem, nie tylko ze względu na aspekt polski. - Oczywiście, że będę kibicował Polakom! Tak samo mocno będę ściskał kciuki, ażeby Nicki Pedersen się nam nie wywrócił i nie nabawił zbędnej kontuzji - zakończył z uśmiechem na twarzy.

Czy trener Dariusz Śledź już w najbliższą niedzielę postawi na Artura Cyło?
Czy trener Dariusz Śledź już w najbliższą niedzielę postawi na Artura Cyło?
Źródło artykułu: