Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Damian Gapiński: Wypijmy za błędy na górze!

Od lat zarzucam władzom polskiego żużla brak perspektywicznego myślenia. Niestety sezon 2014 daje nam kolejne przykłady potwierdzające tę tezę.
Damian Gapiński
Damian Gapiński

"Wypijmy za błędy na górze, tam nie zmienia się nic, mimo lat" - śpiewa Ryszard Rynkowski. Słowa te pasowały do Polskiego Związku Motorowego jak ulał. Pasowały, bo wkrótce mają nastąpić zmiany personalne. Prezes PZM, Andrzej Witkowski zapowiedział, że nie będzie ponownie ubiegał się o to stanowisko. Czuć już napięcie związane z wyborami. Oto jeden z anonimowych działaczy przesłał pismo, w którym nawołuje do tego, aby wybory odbyły się według sprawiedliwych kryteriów i bez manipulacji. Anonimowość tego pisma powoduje, że nie opublikujemy jego treści. Ważne jest coś innego. Autor tego pisma prawdopodobnie nie wie, że wybór nowego prezesa PZM nastąpił, a zjazd delegatów będzie tylko po to, aby formalnie ten zakulisowy wybór zatwierdzić. Pojawi się na tym stanowisku tak zwana młoda, świeża krew. Dla mnie nie ma znaczenia, kto to będzie. Ważne, czy będzie potrafił spojrzeć na problem żużla z szerszej perspektywy, niż to miało miejsce do tej pory. Żużel był i jest traktowany po macoszemu mimo, że ma wszelkie zadatki, aby na jego sukcesach budować wizerunek PZM.

Razi przede wszystkim brak perspektywicznego myślenia i analizy, jakie problemy mogą budzić nieodpowiedzialne decyzje. Jedną z najbardziej skandalicznych było przyznanie licencji nadzorowanej Włókniarzowi Częstochowa. O tym, jak fatalna była sytuacja finansowa tego klubu jeszcze przed przyznaniem mu licencji, będzie można dowiedzieć się z analizy finansowej, która została przeprowadzona przez jedną z warszawskich firm, a która zostanie wkrótce zaprezentowana na łamach SportoweFakty.pl. Wynika z niej jasno, że zadłużenie Włókniarza było ogromne i rację ma Adam Skórnicki, który w rozmowie z naszym serwisem stwierdził, że osoby, które podjęły tę decyzję, dzisiaj same powinny z własnej kieszeni zapłacić oszukanym zawodnikom.

Nie trafia do mnie hasło, że teraz to zawodnicy ograniczą swoje zapędy i będą wybierali podmioty bardziej stabilne finansowo, nawet kosztem mniejszych zarobków w przyszłym sezonie. To Komisja Licencyjna, przyznając Włókniarzowi i Wybrzeżu Gdańsk licencje dała im prawo do zawierania kontraktów z zawodnikami i zgodnie z nazwą "objęła nadzór" nad finansami tych klubów. Dzisiaj łatwo jest odebrać tym podmiotom licencje. Gorzej wskazać, kto ma ponieść konsekwencje tych działań. A te konsekwencje były łatwe do przewidzenia i wskazałem je jeszcze przed początkiem sezonu. Wówczas jednak okrzyknięto mnie czarnowidzem i siewcą fermentu.

Teraz jeszcze dalej idzie Przemysław Szymkowiak, odpowiedzialny za PR Speedway Ekstraligi i w swoim tekście "Ekstraliga otwarta!" mówi wręcz o sianiu psychozy, w kontekście mojej propozycji zamknięcia rozgrywek Ekstraligi. Bardzo mocno liczę na to, że moje przewidywania odnośnie problemów, jakie mogą pojawić się przed sezonem 2016, okażą się nieprawdziwe. W trosce jednak o dobro żużla wolę o tym napisać, niż udawać, że wszystko funkcjonuje bez zarzutów, a wszyscy wiemy, że tak nie jest. "Zamknięcie" Ekstraligi brzmi wrogo, ale tak naprawdę oznacza jej otwarcie. Otwarcie na podmioty, które dzięki swojej stabilności finansowej pozwolą na uniknięcie cyrków, których byliśmy świadkami z udziałem Włókniarza i Wybrzeża. "Podkreślić należy, że tzw. psucie Ekstraligi - to nie efekt tego, że są w niej spadki i awanse, lecz wydawania przez kluby pieniędzy na zawodników i to bez jakiegokolwiek umiaru" - pisze Przemysław Szymkowiak. Ja w odpowiedzi odsyłam do Władysława Komarnickiego, który mówi wprost, dlaczego zapłacił więcej, niż musiał? Bo takie warunki gry zostały mu narzucone.

Oczywiście w tym roku nie będzie problemu. Decyzja Prezydium Zarządu Głównego PZM o odebraniu licencji Włókniarzowi i Wybrzeżu "uwolniła rynek transferowy". Oto zawodnicy, którzy do tej pory nawet nie chcieli rozmawiać na temat zmiany barw klubowych, dzisiaj sami mailowo wysyłają swoje oferty do klubów, chcąc znaleźć zatrudnienie na sezon 2015. To jednak efekt tej jednej konkretnej decyzji, a nie zmiany na lepsze. Co będzie za rok, kiedy żadnemu z klubów licencja nie zostanie odebrana? Wrócimy do stanu sprzed 2014 roku. Wtedy ponownie zawodnicy będą rozdawali karty. Dzisiaj ruch ponownie jest po stronie klubów. Łatwiej będzie szczególnie beniaminkom, którzy nie muszą nikomu "wyrywać" zawodników (wzmocnienie zespołu po awansie bez przepłacenia jest praktycznie niemożliwe). Jeżeli do decyzji o odebraniu licencji bankrutom dołożymy fakt, że część zawodników uwolni Unibax Toruń, który po zmianie właściciela nie zamierza dalej utrzymywać tak silnej drużyny, to mamy obraz przed sezonem 2015. Zmieni się on jednak po jego zakończeniu, czego Przemek najwyraźniej nie widzi.

Nie rozumiem również, dlaczego "zamknięcie" Ekstraligi utożsamiane jest z brakiem awansów do niej. Tę kwestię wyjaśniałem już niejednokrotnie i nie zamierzam do niej wracać. "W Polsce grożono upadkiem żużla, straszono kibiców, że za rok czy dwa będziemy mieli system ligowy znany z Czech lub Niemiec. Przez minione 14 lat żużel w Polsce nie upadł. Nie upadnie też teraz i nie należy wywoływać niepotrzebnej psychozy" - pisze na koniec Przemysław Szymkowiak. Oczywiście, że żużel nie upadnie w sensie takim, że rozgrywki nagle zostaną zawieszone (choć i takie propozycje się pojawiały). Upadek nie oznacza końca istnienia. Oznacza koniec pewnego rozdziału, który później można pisać od początku. A tak może się stać, jeżeli problemy finansowe polskich klubów będą się pogłębiały. Tylko po co zaczynać od zera, skoro pewne konsekwencje można przewidzieć?

Wśród rzeczników prasowych zapanowała moda na komentowanie propozycji zmian. W głównej mierze ograniczają się one do klepania po plecach swoich mocodawców i wmawiania im i sobie, że wszystko jest w najlepszym porządku. Swoją drogą trzeba wykazać się skrajną odwagą, aby w świetle decyzji o odebraniu licencji zadłużonym po uszy klubom napisać, że nie ma oznak "upadku", a pojawiające się głosy zaniepokojenia, to próba tworzenia niepotrzebnej psychozy. Brak umiejętności przewidywania konsekwencji pewnych działań jest najwyraźniej zaraźliwy. Dzisiaj piję za błędy popełnione w przeszłości z nadzieją, że uda się ich uniknąć w przyszłości. Zdrowie!

Damian Gapiński



Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (70)
  • F58 Zgłoś komentarz
    Co się dzieje z tłumikami Dębskiego,cisza.
    • 21 GUNS Zgłoś komentarz
      Panowie Witkowski i Szymański długo "pracowali" na swój awans do władz międzynarodowych...NA ZDROWIE...
      • CKM_ Zgłoś komentarz
        Przywrócić KSM i znacznie go obniżyć. Ograniczyć możliwość kontraktowania nadmiaru gwiazd / kasiarzy. Zrobić dwie ligi. Zawodnicy rozejdą się po klubach. Siłą rzeczy obniżą się
        Czytaj całość
        budżety i problemy finansowe. Łatwiej zorganizować 4 miliony niż 10. Tak mi się przyśniło chyba.
        • gomi Zgłoś komentarz
          Prawdopodobnie za rok,lub dwa 2 liga będzie najmocniejszą ligą i najciekawszą
          • Speedway Koneser Zgłoś komentarz
            Wcale nie trzeba zamykać ligi. To krótkowzroczne i niesprawiedliwe. Wtedy zakładamy już na wstępie że żużlowi działacze są niedorozwinięci (nieodpowiedzialni, nie umieją liczyć i
            Czytaj całość
            szacować). System spadków i awansów to jedna z tych "dobrych tradycji" w polskim żużlu. Zostało tylko to i trójpodział lig. Z detali to jeszcze punkt bonusowh. Poza tym w polskim żużlu nie zostało nic dobrego a wszelkie dobre tradycje zostają zabijane, tak jak np formuła IMP. Wręcz nie powinno się zamykać ligi. Mnie wystarczy jeśli zniosą wszelkie ograniczenia w kompletowaniu zespołu, wprowadzą twardą politykę licencyjną jeśli chodzi o finanse, oraz instrumenty bardziej wiążące zawodnika (zwłaszcza juniora) z klubem. A marzy mi się by kluby mogły zarabiać (jeśli znają się na żużlu lub wyszkoliły dobrego młodzieżowca), czyli powrót listy transferowej, nawierzchnie do walki. PZŻ mi się nie marzy bo znam temat. Byłby pożądany, pozytywny, ale to kompletna fantastyka, zwłaszcza w naszych warunkach. Polskim żużlem powinna zarządzać jedna osoba, kadencyjność, spoza środowiska, a nie towarzystwo wzajemnej adoracji i jakieś komisje licencyjne itp. Plus jasny prosty regulamin na lata. Co do NBA to jedyne fajne rozwiązanie z niej dla żużla to byłby draft.
            • fan_ivosz Zgłoś komentarz
              Może się mylę i wówczas proszę o sprostowanie szanownych kolegów forumowiczów. Wydaję mi się, że na Świecie mamy FIM czyli organizację odpowiadająca za sporty motorowe (czyli
              Czytaj całość
              motocykle) oraz FIA czyli organizację odpowiadającą za sporty samochodowe (czyli samochody). Dlaczego u nas PZMot odpowiada zarówno za sporty motocyklowe jak i samochodowe? Może rzeczywiście czas oddzielić motocykle od samochodów?
              • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
                Najwyższy czas aby coś zmienić tylko problem jest z tym czy sami się nie wybiorą po linii.Zaś będziemy mieli to samo i guzik się zmieni,
                • alaska Zgłoś komentarz
                  Był już 2 x viceprezydentem FIM, to kolesie zadbają o niego.
                  • Fan z Grodu Zgłoś komentarz
                    Chyba jestem trochę do tyłu w sprawach Naszego kochanego prezesa Andrzeja Witkowskiego ale może ktoś podpowie gdzie to rzeczony Pan wymościł sobie nowe gniazdko , że rezygnuje z tak
                    Czytaj całość
                    intratnej posady?
                    • tomas68 Zgłoś komentarz
                      Jak to mówi się o polskiej przypadłości "Polska prowizorką stoi" dlatego szkoda czasu na wywody w celu poprawy czegoś czego się nie da zrobić.
                      • samuel Zgłoś komentarz
                        Z tego co ostatnio słyszałem to założenie nowego związku wiązało by się z roczną karencja na rozgrywki o randze międzynarodowe w naszym kraju i brakiem zgody na starty naszych
                        Czytaj całość
                        zawodników. Poza tym raczej jest mało prawdopodobne że PZM zgodziły się na taką stratę
                        • stev Zgłoś komentarz
                          Jak zaślepiony z nienawiści do klubu z Torunia był Witkowski,gdy za namową Dowhana,Jankowskiego wymierzono absurdalne kary w imię czego?Tylko z nienawiści,złości i głupoty.Niech
                          Czytaj całość
                          odchodzi w niepamięć,niebyt.
                          • netoperek Zgłoś komentarz
                            Najlepiej jak wypije... ten kto naważył tego piwa! A za czyje zdrowie to już zupełnie bez znaczenia.
                            Zobacz więcej komentarzy (9)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×