Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

List otwarty Mirosława Wodniczaka: Przepraszam za moje impulsywne zachowanie

Mirosław Wodniczak zabrał głos w sprawie niedzielnych wydarzeń w Ostrowie. Były już prezes klubu żegna się z kibicami, przeprasza ich za swoje zachowanie i jednocześnie wyjaśnia, co tak naprawdę miało miejsce podczas finału Nice PLŻ
 Redakcja
Redakcja

Ostatnie kilkadziesiąt godzin wstrząsnęło nie po raz pierwszy w historii ostrowskim żużlem. Zamiast święta, jest skandal i negatywny rozgłos, który nie służy ani ŻKS Ostrovia, ani też całemu sportowi żużlowemu, bo sprawa dotyczy nie tylko trenera ostrowskiej drużyny, ale także kadry narodowej. Mirosław Wodniczak ustąpił ze stanowiska prezesa i wystosował list otwarty do kibiców, w którym przedstawia swoje stanowisko odnośnie wydarzeń z niedzieli.

List otwarty Mirosława Wodniczaka, prezesa ŻKS Ostrovia

Drodzy kibice i sponsorzy.

Ostatnie dwa dni są bardzo ciężkim czasem zarówno dla mnie, jak i dla Was, kibiców naszego klubu. Wydarzyło się sporo złego i niewłaściwego. W związku z tym wszystkim, chcę zaprezentować swoje stanowisko wobec wydarzeń, które miały miejsce.

Zatrudniając trenera Marka Cieślaka liczyliśmy na jego ogromną wiedzę i fachowość. To szkoleniowiec z najwyższej półki, który w naszym klubie wykonał bardzo dobrą pracę. Nikt z nas tego nie podważa i nie neguje. Niestety, w dobrym tonie o trenerze mówić i pisać już nie mogę. W najważniejszym momencie dla ostrowskiego żużla szkoleniowiec naszej drużyny zachował się nieprofesjonalnie i niepoważnie.
Na ten niedzielny mecz Ostrów Wielkopolski czekał od wielu lat. To miało być wielkie święto żużla. To miał też być mecz, który miał spełnić nasze marzenia w postaci upragnionego awansu do ekstraligi. Zawsze starałem się zarządzać klubem w odpowiedni i jak najlepszy sposób. Ostrovia to było moje trzecie dziecko. Oczywiście obok sukcesów były też i błędy, ale nie robi ich ten, co nic nie robi.

W niedzielę liczyłem, że wiedza oraz doświadczenie trenera Cieślaka sprawią, że nasz zespół będzie perfekcyjnie przygotowany do tego meczu i po ciężkiej walce zrealizuje nasze marzenia.

Przed meczem, będąc zajęty sprawami organizacyjnymi, które zawsze są w gestii Zarządu, nawet przez moment nie pomyślałem o tym, że trener może w taki sposób podejść do tego spotkania. Przez cały sezon miałem pełne i zarazem ogromne zaufanie do trenera Cieślaka. Byłem więc spokojny i pewny, że także tym razem, przy okazji tak wielkiego dla nas meczu, wszystko będzie wyglądać identycznie, jak w trakcie poprzednich spotkań.

Dopiero kilka minut przed rozpoczęciem zawodów zaczęły do mnie docierać informacje o tym, że Marek Cieślak nie jest w pełni dyspozycji i być może znajduje się pod wpływem alkoholu. Wtedy też zacząłem mieć duże wątpliwości, co do stanu przygotowanego toru. Nie chcąc wprowadzać żadnej nerwowej atmosfery w parku maszyn zadzwoniłem do kierownika naszego zespołu, który potwierdził wszystkie moje przypuszczenia i wątpliwości. W połowie zawodów nie wytrzymałem i widząc, co się dzieje i w jaki sposób przebiega ten mecz, zszedłem do parkingu, przekonując się na własne oczy, że trener naszej drużyny jest pod wpływem alkoholu. Próbowałem reagować, chciałem porozmawiać z trenerem, od którego w odpowiedzi usłyszałem, że mam natychmiast opuścić parking.

Następnie niezwłocznie poinformowałem o tym wszystkim pozostałych członków Zarządu Klubu. O godzinie 15.54 po rozegraniu 13 biegu wiceprezes Zbigniew Warga skontaktował się z policją, prosząc o przybycie i wykonanie badania alkomatem trenera Cieślaka. Przeprowadzone dwukrotnie badanie w pełni potwierdziły te wszystkie przypuszczenia. U trenera naszej drużyny stwierdzono obecność alkoholu. O godzinie 16.27 był to jeden promil alkoholu. Przy drugiej próbie stwierdzono nieco mniejsze stężenie. To tylko może potwierdzać, że słowa trenera o tym, że po meczu koledzy z Łotwy poczęstowali go alkoholem, są kłamstwem.

Jednocześnie jestem też ogromnie zdziwiony i zaskoczony, że po meczu, który nie dał nam mistrzostwa ligi oraz awansu do wymarzonej ekstraligi, trener naszej drużyny twierdzi, że wypił alkohol ze świętującymi swój sukces rywalami. Czy pan trener świętował awans Lokomotivu, a niepowodzenie Ostrovii było mu obojętne i nie czuł rozczarowania wynikiem końcowym? Pozostawiam to ocenie wszystkim kibicom naszej biało-czerwonej Ostrovii.

Jestem zażenowany postępowaniem trenera w najważniejszym meczu i to nie tylko sezonu, ale ostatnich kilku lat. To właśnie Marek Cieślak miał być na czele naszej drużyny w tym drugim spotkaniu finału. Takiego zachowania i postępowania ze strony tak uznanego oraz utytułowanego szkoleniowca nie sposób zrozumieć.
Cała sytuacja, która wydarzyła się w niedzielę jest dla mnie wielkim szokiem. Ostrovię traktowałem, jak swoje trzecie dziecko i Ostrovii poświęcałem mnóstwo czasu, zaniedbując wielokrotnie swoją rodzinę i firmę. Tak, jak tysiące kibiców w Ostrowie i regionie wierzyłem, że w końcu nasze marzenia się spełnią. Będąc jeszcze kibicem w czasach Klubu Motorowego Ostrów podziwiałem ś.p. prezesa Jana Łyczywka, który też chciał zobaczyć ostrowski zespół walczący w ekstralidze.

Niestety, praca, którą na przestrzeni ostatnich prawie sześciu lat, wykonałem wspólnie z pozostałymi członkami Zarządu, przy ogromnym wsparciu władz miasta, sponsorów i wspaniałych ostrowskich kibiców, została zmarnowana i zniweczona.
Wiem, że wielu kibiców zbulwersowało moje zachowanie w parkingu. Niestety, cała sytuacja związana z postawą trenera sprawiły, że nie wytrzymałem nerwowo. Każdy z Państwa ma takie momenty w swoim życiu, kiedy najpierw działa, a dopiero później zastanawia się nad tym, co się wydarzyło. Rzeczywiście moja reakcja była zbyt impulsywna i padło wiele słów, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Żal, smutek i rozczarowanie doprowadziły jednak do tego wszystkiego, co w sposób bezczelny wykorzystał jeden z lokalnych portali, rejestrując całe zdarzenie ukrytą kamerą. To nie była pierwsza taka sytuacja, w której osoba uznająca się za dziennikarza dopuszcza się zachowań nie będących właściwymi w pracy dziennikarskiej. Człowiek, który bez żadnych skrupułów relacjonuje tragedie ludzkie, wypadki i inne nieszczęścia, po raz kolejny, chcąc zaspokoić siebie samego i zyskać rozgłos, wyemitował wspomniany materiał, doprowadzając do sytuacji, w której przyszłość ostrowskiego żużla stanęła pod wielkim znakiem zapytania.

Chcąc, jak najlepiej dla ostrowskiego żużla, otrzymałem w ciągu ostatnich dwóch dni całą masę telefonów i smsów, które mnie obrażały. Wiem, że w internecie nie brakuje niewybrednych komentarzy pod moim adresem.

Chcę, żeby kibice mieli świadomość, iż niedzielny mecz na trybunie głównej oglądali przedstawiciele dużej firmy, którzy byli gotowi po wywalczonym awansie, jeszcze tego samego dnia, w obecności kompletu publiczności, podpisać umowę sponsorską. Firma ta miała zostać głównym sponsorem, zapewniając dużą część budowanego już przez nas budżetu na kolejny sezon. Niestety, dziś to wszystko jest już nieaktualne.
Z ogromnym bólem serca żegnam się z ostrowskim żużlem. Chcę podziękować wszystkim osobom na czele ze wspaniałą Panią prezydent Beatą Klimek za pomoc i wsparcie w działalności naszego klubu. Podziękowania kieruję też w stronę wszystkich sponsorów, którzy nie szczędzili swoich ciężko zarobionych pieniędzy i przez cały ten okres przekazywali środki finansowe na klub, pozwalając na stały rozwój, tworzenie świetnych widowisk i walkę o najwyższe cele.

Na końcu chcę podziękować kibicom, dla których praca w roli prezesa i działacza, była dla mnie wielką przyjemnością. Widząc wypełniony po brzegi stadion w trakcie zawodów SEC i podczas niedzielnego meczu oraz podczas wielu innych imprez, czułem i wiedziałem, że ta praca ma sens. Wsparcie Was - kibiców - było dla mnie motorem napędowym do pracy.

Jeszcze raz chcę przeprosić za zbyt impulsywne i mocne zachowanie po zakończeniu niedzielnego meczu. Ostrowski żużel był i zawsze będzie w moim sercu, ale to wszystko, co się wydarzyło powoduje, że żegnam się z klubem, licząc na jego dalszy rozwój i sukcesy.

Z poważaniem,
Mirosław Wodniczak

Czy ostrowski żużel przetrwa kolejny wstrząs?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (165):

  • Gzegozenek Zgłoś komentarz
    Obejrzałem właśnie program tasma w góre na antenie Pro art ostrowskiej tv i sie przekonałem,ze jednak Cieslak miał banie podczas meczu,a po prostu Prezesowi Wodniczakowi pusciły nerwy,w
    Czytaj całość
    sumie to sie nie dziwie,zainwestował kupe kasy a tu mu treneijro taki numer odstawił,powiecie że jestem łatwowierny,ale jednak jeśli dziennikarz Karasinski,super kompetentny i obiektywny mówi że o 12 widział trenera Cieślaka w słabej formie(czytaj pijany) to ja mu wierze!!! I wołam do prezesa Wodniczaka,emocje opadną i nieh wróci,bo juz dawno tyle dobrego wokół ostrowskiego żużla sie nie działo o za jego panowania! Tylko troche trzymac emocje na wodzy i bedzie ok!
    • heineken Zgłoś komentarz
      Mirek po co odszedłeś pokazałeś że jesteś facet z jajami i tacy muszą być ludzie chcący coś zrobić dla środowiska , sportowiec bez adrenaliny nie ma co w sporcie szukać tak robią
      Czytaj całość
      inni .Poczytaj mój post poniżej . Gksż ewentualnie zawiesił by ciebie na pół roku i miał byś znowu wolną drogę działać w tym co robiło Tobie i nam przyjemność a tak sam za sobą zamknąłeś drzwi - szkoda. 3 lata było na co patrzeć.
      • heineken Zgłoś komentarz
        Jak czytam te wszystkie wypociny to przypomina mi się akcja z tzw.'TAŚMAMI PRAWDY ' z restauracji SOWA I PRZYJACIELE . Prokurator nie wszczął śledztwa przeciw ministrom, i osobom tam
        Czytaj całość
        występującym tylko wszczął postępowanie karne w stosunku do osób nagrywających. Czy to jest inna POLSKA . Więc moim skromnym zdaniem prokurator i GKSŻ powinny ukarać osobę NAGRYWAJĄCĄ i rozpowszechniającą materiał który był nagrany NIELEGALNIE , bo do legalnego nagrywania prywatnych rozmów mają tylko SŁUŻBY SPECJALNE . Piszę tak ku ostudzeniu co niektórych GORĄCYCH głów piszących tutaj.
        • Stay Strong Marek Zgłoś komentarz
          Wg słownika języka polskiego: CHAM - człowiek ordynarny, grubiański (nie mylić z grubym), nieokrzesany, niekulturalny, grubianin (nie mylić z grubasem), prostak, prymityw. Dawniej -
          Czytaj całość
          wieśniak. Jeszcze dawniej - biblijny cham (wtedy pisany przez "h", podobnie jak u nas teraz inne słówko na "ch") wystawił na widok publiczny porządnego człowieka imieniem Noe, który akurat się alkoholizował, tak go chciał "załatwić"
          • Valar Morghulis Zgłoś komentarz
            Spaśluchu masz bułkę zamiast mózgu i nikt nie chce słuchać twojego bełkotu. Jesteś zerem bez honoru i zniknij raz na zawsze!!! Marek Cieślak , Marek Cieślak , Marek Cieślak
            • karol3414 Zgłoś komentarz
              Jeździcie po Wodniczaku, a on chociaż przeprosił. Cieślak nawet nie raczył nas przeprosić za to, że zniszczył klub.
              • heineken Zgłoś komentarz
                Panie Marku ! Wszystko by pasowało, tylko że PAN był nawalony od początku meczu, zawodnicy to widzieli lecz milczeli gdyż są uzaleznieni od sponsorów i trenerów tak TRENERÓW gdyż ONI
                Czytaj całość
                komunikują się miedzy sobą i to wpływa na RELACJE zawodnik trener /nawet następcy/lecz ze względu na pozycję trenera kadry nikt nie chciał przeciwstawić się , zawodnicy mówili panu żeby nie lać za dużo wody na tor pan to zlekceważył , w Daugapilis dosłownie był beton , tor zrobiony pod SWOICH ZAWODNIKÓW ale przychodząc do PRACY w stanie wskazującym już DYSKWALIFIKUJE pana , tym samym zdyskredytował pan swoje osiągnięcia . Powodzenia na nowej drodze.A do Wodniczaka - po co odszedłeś w innych klubach nie jest lepiej a bogactwo słów jest może większe , i nie jeden raz potrzeba wstrząsu WERBALNEGO aby delikwent zrozumiał sytuację. U każdego jest tendencja że w miarę jedzenia apetyt rośnie , niestety nieraz to niezdrowe o czym przekonaliśmy się sami naocznie dzięki "dzięki" uprzelmośći kamerzysty, bo dla mediów to sensacja a tym media żyją , patrz mecz w Toruniu , akcja z Nickim Pedersenem , normalne życie i ADRENALINA.
                • Patrykowski Zgłoś komentarz
                  Zacznę od Pana Prezesa. To co usłyszałem i zobaczyłem to bogactwo i słoma z butów. Takie teksty to może Pan prezes pamięta z przed 1989r. i myśli, że wszystko mu wolno, że jest
                  Czytaj całość
                  Bogiem. Dla mnie to buc który przyniósł wstyd kibica z Ostrowa, pewnie nie fajnie się teraz czują. Zatrudniają trenera Cieślak jako beniaminek nie oczekiwaliście awansu, a szczytem oczekiwań było wejście do 4-ki. I co wtedy był cacy, a jeden przegrany mecz i koniec żużla w Ostrowie? Ośmieszył się prezes. Z tego co pamiętam, to kamera nie była maleńka, ukryta tylko duża profesjonalna, trzeba być ślepy aby jej nie widzieć. A może Pan prezes jak za dawnych uzbeckich metod był pewien że sprawę zamienię pod dywan, bo jest nietykalny. Brawa dla dziennikarz, który miał jaja i pokazał oblicze władz klubu. Podejrzewam, że w więcej klubach władze są podobne a wiele spraw zamiata się pod dywan. Nas kibiców mają za nic tylko jako złotówki za bilety i ciemność której wciska się kity. Teraz o Panu Cieślaku. Trener reprezentacji narodowej, tak pokazuje się, profil alkoholu we krwi. On ma nad kibiców za durne, którzy widząc spadek stężenia we krwi mają łykać kity o wypiciu po meczu... Swoją drogą pijąc bimber po meczu z przeciwnikiem to trochę jakby w du.ie miał swój własny klub i zawodników. Świętował awans Łotyszy, czy zapijał porażkę tylko czemu nie że swoimi i nie na stadionie to jest miejsce pracy i łamanie prawa pracy.
                  • mysterC Zgłoś komentarz
                    I takie bydło chce jeździć w ekstralidze?
                    • Wściekły. Zgłoś komentarz
                      Takie przeprosiny i wybielanie siebie juz czytałem rok temu ,po wyłączeniu prądu w meczu z Wandą.
                      • Artur Rambo Zgłoś komentarz
                        Cieślak dyskwalifikacja na dwa lata za picie w pracy jak nie to wszystkich których złapią na piciu podczas pracy pogłaskać i niech dalej piją żadnej kary albo się odwołujcie na ten
                        Czytaj całość
                        przykład.
                        • Bogus C Zgłoś komentarz
                          Żałosne. Kto winny? Dziennikarz, który nagrał nawalonego trenera i nawalonego prezesa jak obrzucają się bluzgami. Skandal dałoby się wyciszyć gdyby jakiś idiota nie wezwał policji. A
                          Czytaj całość
                          tak smród czuć aż w Górnej Wolcie.
                          • kicol95 Zgłoś komentarz
                            Panie już były prezesie my jako kibice i zwykli ludzie rozumiemy zbulwersowanie i nerwy w takiej sytuacji kiedy cel jest tak blisko,kiedy włożono ogrom pracy i czasu w to wszystko,ale nawet
                            Czytaj całość
                            to nie usprawiedliwia pana zachowania po meczu można to było zrobić w inny sposób,innymi słowami po prostu przeprowadzić to badania,a nie pokazywać buractwo... Pan stał na czele żużla w ostrowie i reprezentował go pan swoją postawą,teraz przez pana "wzburzenie" i bezsensowne słowa pod adresem trenera obrywa całe środowisko i my kibice którzy cały sezon przychodziliśmy na stadion.Jak my mamy się czuć ? gdy po wspaniałym sezonie gdzie drużyna zaszła do finału nie wiemy co dalej ? Ostrowski żużel po raz kolejny cierpi przez nieodpowiednie osoby na nieodpowiednich stanowiskach...
                            Zobacz więcej komentarzy (152)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×