Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Damian Gapiński: Prawo popytu drogą do dobrobytu

O kryzysie finansowym w polskim żużlu mówią wszyscy. Prezesi narzekają na mniejsze wpływy do budżetu. Mało osób wskazuje jednak na przyczyny tego kryzysu.
Damian Gapiński
Damian Gapiński
WP SportoweFakty / Bartosz Przybylak

Od kilku lat mówi się w Polsce o potrzebie oszczędzania. Kluby mają coraz większe problemy finansowe. Powodują one, że każdego roku przynajmniej jeden z nich nie otrzymuje licencji na kolejny sezon. Między innymi to skłoniło władze polskiego żużla do wprowadzenia przepisów ograniczających zarobki zawodników, co powoduje wśród nich niemałe oburzenie. Żużlowcy jako argument podają prawo wolnego rynku, z kolei prezesi twierdzą, że skoro w innych ligach płacą mniej, to dlaczego oni mają przepłacać? No właśnie problem w tym, że nie muszą. Robią to jednak, bo w żadnej innej lidze nie ma tak dużej presji wyniku jak w Polsce. To właśnie ona powoduje, że wynik finansowy na koniec sezonu ma najmniejsze znaczenie. Liczy się to, żeby zakontraktować zawodników spełniających oczekiwania kibiców i sponsorów.

Z tym wyborem również jest coraz większy problem. Tylko wspomniane upadki klubów powodują, że kluby nadal mają możliwość wybierania w wartościowych zawodnikach, chociaż jest on coraz bardziej ograniczony. Dzieje się tak dlatego, że kluby przestały szkolić młodzież. Poszły na łatwiznę i wolą sprowadzić wyszkolonego zawodnika, niż przez lata inwestować w juniora, który nie musi przecież spełniać oczekiwań działaczy, kibiców i sponsorów. To właśnie ta ograniczona liczba zawodników powoduje również, że ich oczekiwania rosły. Kluby musiały płacić za swój błąd zaniechania.

Warto w tym momencie przeanalizować wydarzenia z minionego okresu transferowego. Ostatnie ruchy były łatwe do przewidzenia. Na stole leżała określona liczba kart. Odkrycie jednej z nich powodowało, że pozostałe trafiały w odpowiednie miejsce - jak w pasjansie. Do ostatnich chwil trwała walka o Grega Hancocka. Choć Przemysław Termiński był przekonany, że dogadał się z Amerykaninem, to przedstawiciele Ekantor.pl Falubazu utrzymywali, że nadal gra jest otwarta. Kiedy ogłoszono, że Hancock będzie jeździł w Toruniu, pozostałe nazwiska z automatu można było przyporządkować do innych klubów. Działo się tak dlatego, że wartościowych zawodników jest coraz mniej. A problem już wkrótce może być większy. Wystarczy spojrzeć w metryki zawodników, aby stwierdzić, że już wkrótce część z nich będzie myślała o zakończeniu kariery, bo średnia wieku czołowej 20 Ekstraligi przekracza 30 lat.

Co się stanie kiedy zabraknie wartościowych zawodników? Może się skończyć dobry żużel. Dyscyplina sama w sobie nie upadnie, bo zawsze znajdą się chętni do jej uprawiania. Poziom pójdzie jednak w dół. Głównie dlatego, że wartościowi zawodnicy, których będzie coraz mniej, będą mieli duże oczekiwania finansowe. Odbiją się jednak od ściany, bo obowiązywać będą przepisy ograniczające możliwość ich zarobków.

Prawo popytu określa zależność między ceną a zapotrzebowaniem na dany produkt. Jest tylko jeden sposób na ograniczenie oczekiwań finansowych zawodników. Wpuszczenie na rynek większej ilości zawodników. Czas powrócić do sytuacji, w której każdy klub miał mechanika. Ten mechanik odpowiadał za przygotowanie sprzętu dla młodzieży, która na nim podnosiła swoje umiejętności. W ten sposób każdego roku w klubach przybywało zawodników, którzy byli zdolni rywalizować w spotkaniach ligowych z seniorami. Obecnie jest to prawie niemożliwe.

Prawo popytu działa także na rynku sprzętu. Obecnie monopol na silniki ma GM. W ostatniej rozmowie nasz ekspert zwrócił uwagę na fakt, że silniki nie są dostarczane przez producenta jako produkt końcowy. Trafiają one do tunerów, którzy dyktują wysokie ceny za silniki, które bardzo szybko się zużywają. Alternatywą dla GM-ów jest Jawa. Jej produkt z różnych powodów nie cieszy się obecnie zainteresowaniem. Czynione są jednak starania, aby przynajmniej dopuszczono ją jako sprzęt pomocny do szkolenia młodzieży. Jej podstawową zaletą jest cena - dużo niższa od GM-a.

W zakresie sprzętu doprowadzenie do obniżki cen jest proste. Wystarczy dopuścić sprzęt Jawy. Zyskają na tym zawodnicy, którzy będą płacili mniej za sprzęt. W zakresie szkolenia zawodników będzie gorzej. Obecnie robi się w tym zakresie niewiele, albo nic. Ciekawe rozwiązanie zaproponował trener kadry młodzieżowej Rafał Dobrucki, który uważa, że należy powrócić do przepisu, który nakładał na kluby konieczność przedstawienia przynajmniej jednego zawodnika do egzaminu na licencję. Jeżeli ma być sprawiedliwie, to w obie strony. Skoro wprowadzono przepisy ograniczające zarobki zawodników, to teraz czas klubów na rehabilitację za zaniedbania ostatnich lat. Nie zrobią tego dobrowolnie. Potrzebują bata. Takiego samego, jak ten, który wprowadzili w zakresie ograniczeń zarobków.

Zobacz więcej tekstów Damiana Gapińskiego ->

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

  • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
    Prezesi mają słuszność po co przepłacać, ,Pytanie do prezesów, Kto podbija ceny transferu ,kto kręci ceny przy kontraktach? Zacznijcie od siebie nie kręcie kominów płacowych później
    Czytaj całość
    możemy pogadać o oszczędnościach,
    • Cysio Zgłoś komentarz
      KSM ;PPP
      • timiiiii Zgłoś komentarz
        -10 zespolowa Eliga + reszta 1 liga (2 spada, 2 awansuje, zadych barazy) -pozadny audyt przed sezonem, zadnych licencji nadzorowanych, kogo nie stac lub nie spelnia warunkow ten nie jedzie -kto
        Czytaj całość
        nie splaca zawodnikow do konca roku wylatuje na 2 lata, zadnych "nowych stowarzyszen" w zamian. -maksymalna stawka za punkt ustalona odgornie -2 wychowankow w skladzie (docelowo 3) - kogo jak nie "swoich" chcecie ogladac? -zadnej kasy "na przygotowania" przed sezonem -wszyscy taki sam sprzet, brak tuningu -kontrakt dla "nie wychowankow" max 1 rok -bonus +10% za punkt za wygrana na wyjezdzie -minus 10% za punkt za przegrana u siebie -2 biegi juniorow -obowiazkowe szkolenie (i tak wymusi je potrzeba posiadania wychowankow) -krotki regulamin, bez bzdurnych przepisow, taki jak byl kiedys -5 zespolow "toromistrzow" ktorzy przygotowuja tory do walki i bezpieczne -liga zarzadzana przez menadzerow i specow od marketingu, nie beton ktory mamy obecnie
        • malin1976 Zgłoś komentarz
          Dwójka zagraniczniaków w składzie drużyny , 12 zespołów w lidze , jedna spadająca i od ręki kluby odetchną bo połowa ligi będzie walczyła o nic a to pozwoli odetchnąć i np dawać
          Czytaj całość
          szansę juniorom lub rezerwowemu szóstemu seniorowi . Pełen luz zamiast spiny i jazdy na krechę . No i jeden zawodnik - jedna liga jeśli chodzi o świat koniecznie :)
          • Saddam Zgłoś komentarz
            Wprowadzić przepis, że w składzie meczowym każdego zespołu musi być trzech wychowanków, a każdy klub musi co roku wyszkolić przynajmniej trzech zawodników, którzy pozytywnie przebrną
            Czytaj całość
            egzamin na licencję Ż. W razie niedopełnienia tego obowiązku klub z automatu ląduje w drugiej lidze. I nagle juniorów byłoby od zatrzęsienia. No, ale, prezesi musieliby to ustalić a kto sam na siebie bicz ukręci?
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×