Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Adrian Miedziński krytycznie o postawie Leona Madsena: Szanujmy się, a nie jedźmy po trupach do celu

Po przekonującym zwycięstwie w Tarnowie (58:31) Get Well Toruń bardzo wzmocnił swoje szanse na awans do fazy play-off. Oprócz dobrego występu w Jaskółczym Gnieździe Adrian Miedziński zanotował też groźny upadek po starciu z Leonem Madsenem.
Kamil Hynek
Kamil Hynek
Adrian Miedziński WP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Adrian Miedziński

Do zdarzenia między zawodnikami doszło w trzynastej gonitwie, kiedy wynik meczu był już rozstrzygnięty. Po przegranym starcie Duńczyk rzucił się w pogoń za zmierzającym po drugą lokatę "Miedziakiem". W końcu dopadł go na jednym z okrążeń przy wejściu w pierwszy łuk. Już wtedy doszło do kontaktu. Na wyjściu z wirażu straniero Unii Tarnów wysforował się przed torunianina, ale pojechał bardzo szeroko. Dla Miedzińskiego zabrakło miejsca pod bandą, czego konsekwencją była niebezpiecznie wyglądająca wywrotka. Na szczęście Miedziński szybko pozbierał się z toru i na własnych nogach powędrował do parku maszyn.

Madsen za swoją jazdę słusznie otrzymał żółtą kartkę. A że w inauguracyjnej odsłonie puściły mu już nerwy po rywalizacji z Kacprem Gomólskim, to było to już drugie "żółtko" i z gradacji otrzymał czerwony kartonik od sędziego Ryszarda Bryły. Z Duńczyka prawdopodobnie uleciała cała frustracja spowodowana kompletnie zawalonym spotkaniem. Do tego najważniejszym w sezonie. Nie usprawiedliwia go to jednak przed opanowaniem złych emocji do samego końca.

- Ja jechałem po zewnętrznej, a Madsen wchodził pode mnie, ale nie był na tyle z przodu by móc dyktować tor jazdy. Powinien zostawić trochę miejsca, a nie podążać po trupach do celu. Leon zamknął mi drogę do końca… Szanujmy się trochę, bo nie musimy jeździć na śmierć i życie. Nie będę też roztrząsał czy zrobił to z premedytacją. Chcę żebyśmy wszyscy byli wobec siebie w porządku ponieważ na jednym biegu świat się nie kończy - opisywał tę sytuację ze swojej perspektywy Adrian Miedziński.

Dzięki wygranej w Mościcach drużyna z Torunia bardzo przybliżyła się do spełnienia upragnionego planu jakim jest w tym roku walka o medale. - Cieszymy się z tego zwycięstwa. Nie ulega wątpliwości, że gospodarzom plany pokrzyżowała pogoda. Ale nie wiem też na ile on się zmienił w stosunku do tego na jakim oni trenują i jeżdżą na co dzień. Tarnów ma zupełnie inne cele niż nasze. My jesteśmy zadowoleni, bo ten triumf może się okazać pomocny w kontekście awansu do pierwszej czwórki - powiedział.

ZOBACZ WIDEO Paweł Zatorski: Trzeba podejść do igrzysk jak do każdego innego turnieju

Już w trakcie wyjazdy zawodników do pierwszego wyścigu nad obiektem w Tarnowie zaczęło mocno padać. Po jej zakończeniu arbiter przerwał zawody na kilkadziesiąt minut. Służby porządkowe szybko uwinęły się ze ściągnięciem mokrej nawierzchni. Gospodarze stracili tym samym atut toru, a przyjezdni czuli się na nim jak ryby w wodzie. - Po deszczu na pewno tor jest równiejszy i lepszy do walki. Teraz też nie było odstępstwa od reguły, bo nawierzchnia zachowywała się naprawdę dobrze. Ale z tego co wiem i widziałem we wcześniejszych spotkaniach, zawodnicy na tym obiekcie również skutecznie podążali po zewnętrznej części toru. Odsypywało się - stwierdził.

- Dla mnie ten meczy był dość ciężki. Była spora przerwa w zawodach, a praktycznie dwa tygodnie nie miałem występowałem. W sobotę miałem pokazać się w Niemczech, ale tam także spadł deszcz i pogoda pokrzyżowała nam plany. Mimo to postanowiłem, że w Tarnowie użyje nowego silnika. Było więc trochę gry w ciemno z ustawieniami. Wyszło jednak całkiem optymistycznie i fajnie, że coś wiem już o tej jednostce napędowej - dodał.

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (42):

  • KACPER.U.L Zgłoś komentarz
    Z ust Miedziaka z tym szacunkiem do innych to brzmi wręcz nieprawdopodobnie.To jakby Władek przestał typować,senator-wizjoner przestał sterować swoimi Słupami w zarządzie,a noooocnik
    Czytaj całość
    przestał być Szogunem żużla.
    • Pixel Zgłoś komentarz
      Night kup se po żniwach nową klawe analfabeto
      • Lipowy Batonik Zgłoś komentarz
        Troszkę powiało hipokryzją.Co nie zmienia faktu , że w tej sytuacji Adrian ma absolutną rację.Zachowanie Madsena poniżej wszelkiej krytyki.
        • Janusz48 Zgłoś komentarz
          MIEDZIŃSKI JEDEN Z WIĘKSZYCH BRUTALI MA PRETENSJE DO DRUGIEGO BRUTALA
          • Radi Zgłoś komentarz
            Ale sie usmialem czytajac ten wywiad... rozumiem gdyby to byl ktos inny ale Miedzinski i On takie cos wygaduje ? hehehe
            • zmorax Zgłoś komentarz
              Przygadał kocioł garnkowi :-)
              • kros Zgłoś komentarz
                Zapomniał wół jak cieleciem był! Dokładnie jezdzi tak samo!
                • Radwanskiwaldemar Radwanskiwaldemar Zgłoś komentarz
                  szkoda czytać nie wie co mówi,lub zaomniał jak sam jeździ!!brak słów
                  • GKM1979 Zgłoś komentarz
                    Mówi to Bandyta...
                    • japycz Zgłoś komentarz
                      Gdy czytam komentarze o "wymierzaniu dziejowej sprawiedliwości" na torze lub ..."że kiedyś to inaczej się jeździło"... to mam wrażenie, że forum opanowali albo hejterzy albo leśne
                      Czytaj całość
                      dziadki co o tym sporcie (i nie tylko) wszystko wiedzą najlepiej. Żużel czyli sprzęt i taktyka jazdy zmienia się, tak jak większość dyscyplin sportowych, od wielu lat. O czym wie nawet mój wnuk. Ale zmienia się też otoczenie sportu. A to są działacze, sponsorzy no i kibice. Coraz częściej żądają od zawodników rzeczy "niemożliwych". Swoją presją chcą zmienić zawody żużlowe w w walkę gladiatorów . I to nie tylko na stadionach. Po zawodach przenoszą swoje "chore fobie" do internetowych forów czy innych mediów. Całe szczęście, że w żużlu są nadal ludzie (zawodnicy, trenerzy czy prawdziwi kibice), którzy pragną prawdziwej, sportowej walki fair play. I taki żużel my kibice chcemy oglądać.
                      • Imperator Janusz Tracz Zgłoś komentarz
                        HAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHAHHA
                        • Alibaba Zgłoś komentarz
                          Ludzie kochani dlaczego większość z was uważa, że trzeba PRZECIWNIKOWI zostawić miejsce pod bandą? Bo to stało się "modne"? Przecież starsi kibice powinni doskonale pamiętać żużel
                          Czytaj całość
                          z lat 70 i 80 gdzie wszyscy wiedzieli, że pod bandą na prostej przeciwnik nie miał prawa się przecisnąć ! I było to całkiem normalne. Zapewne "moda" na zostawianie miejsca przy bandzie przyszła do Polski w latach 90 wraz z armią zagranicznych żużlowców, wyposażonych w "rakiety" zamiast motocykli żużlowych na jakich wtedy jeździli polscy zawodnicy. I zapewne wtedy ktoś ukuł powiedzenie "jesteś szybszy, to jedź". A reszta lemingów to podłapała i wtedy jak i dzisiaj rajcują się "szarżami" pod bandami. Kto może sobie przypomnieć jazdę np. Jarmuły, Nowaka, Fabiszewskiego, Plewińskiego, Towalskiego, Błaszaka i innych, to doskonale wie, o czym napisałem.
                          • Pogromca bydła Zgłoś komentarz
                            hahahahaha....cytat z Leszna ..od zapory .... "Ja też nie nazwie go bandytą,".... :-))))))
                            Zobacz więcej komentarzy (29)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×