Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Człowiek z żelaza kończy karierę. Na żużlu połamał wszystkie kości

W ciele ma dwa pręty, dwie blachy i 16 śrub. Karierę zakończył po sezonie 2015, ale w sobotę odbędzie się pożegnalny turniej wychowanka Apatora Toruń, Roberta Kościechy. Człowieka, który na żużlu połamał "wszystkie" kości.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Robert Kościecha na treningu Get Well WP SportoweFakty / Michał Szmyd / Robert Kościecha na treningu Get Well

Aktualne składy drużyn: PGE Ekstraliga | eWinner 1. Liga | 2. Liga Żużlowa
- Połamałem wszystko lub prawie wszystko - przyznaje Robert Kościecha. - Miałem złamane żebro, palce, trzy kręgi, udo, lewy nadgarstek, kość śródstopia. Mam wyliczać dalej? W 2007 roku, który był dla mnie bardzo udany pod względem sportowym, miałem też strasznego pecha. Doznałem wówczas trzech poważnych kontuzji. Groziło mi, że nie będę mógł szklanki utrzymać w dłoni. Doktor Damian Janiszewski bardzo mi pomógł.

Kościecha już do końca życia będzie miał w ciele dwie blachy trzymające łokieć oraz 16 śrub. Do tego ma jeszcze dwa pręty podtrzymujące złamaną kiedyś kość uda. - Doktor mówi, że nie ma sensu się katować i wyciągać tych prętów i blach. Na szczęście, można powiedzieć z przymrużeniem oka, nie dają mi one w kość. Na bramkach nie piszczę. Inna sprawa, że czasem poczuję blachę i gdzieś coś zaboli - komentuje Kościecha.

Mimo wielu kontuzji i pobytów w szpitalu nigdy nie powiedział pas, choć miał wątpliwości. - Po każdej ciężkiej kontuzji wracało pytanie, po co mi to. Obiecywałem sobie, że to już koniec. Ale po dwóch tygodniach ból mijał i mijała złość. Zadawałem sobie pytanie, co lubię robić najbardziej i wychodziło na to, że speedway. Dopiero po sezonie 2015 miałem dosyć - stwierdza były żużlowiec.

Dlaczego w końcu, po 21 latach jazdy w lidze, zgasł w nim entuzjazm? - Przestało mi to sprawiać radość - przyznaje. - Poza tym w ostatnich latach jeździłem już w pierwszej lidze, gdzie są problemy finansowe. Nie chciałem się użerać z działaczami. Inna sprawa, że to miało drugorzędne znaczenie. Na szczęście, po rezygnacji, zadzwonił do mnie Jacek Gajewski, menedżer Get Well Toruń i trafiłem do klubu jako trener.

ZOBACZ WIDEO Falubaz musi spełnić jeden warunek. Wszystko w rękach Hampela

Kościechę można nazwać człowiekiem z żelaza. Przeżył wiele. Na początku kariery, gdy miał 22 lata, połamał kręgi. Później lekarze powiedzieli mu, że miał szczęście, bo złamał krąg blisko rdzenia. Niewiele brakowało, by wylądował na wózku. 10 lat temu ponownie usłyszał, że może zostać kaleką. - W maju 2007 roku złamałem rękę. Wróciłem z prętem w środku. Rywal mnie jednak skosił tak, że prawie wyrwał mi rękę. Jak lekarze pokazali zdjęcia, zrozumiałem, że mam problem. To wtedy usłyszałem, że nie będę mógł szklanki podnieść. Ostatecznie doktor Janiszewski i rehabilitanci wyciągnęli mnie z kłopotów - opowiada Kościecha.

Indywidualnie nie osiągnął niczego szczególnego, drużynowo było lepiej. Dwa razy został mistrzem Polski. - Największym plusem kariery było jednak, że poznałem na torze znakomitych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt. Poza tym - nie raz jest tak, że człowiekowi nie chce się iść do pracy, a ja zawsze robiłem to, co kocham. Jak był jeszcze wynik fajny, to mordka się cieszyła - przyznaje.

Kościecha nie ma wrogów. Lubi się pośmiać, pożartować, ludzie go za to szanują. - Na pewno znaleźliby się tacy, co za mną nie przepadają. Inna sprawa, że w trakcie przygotowań do benefisu przekonałem się, jak wielu mam przyjaciół. Pomaga Jacek Gajewski, pomaga właściciel, ale i też byli sponsorzy i wielu innych ludzi. Zakończyłem karierę i nie jestem gościem, przed którym inni zamykają drzwi - mówi.

Roman Kościecha, tata Roberta, też był żużlowcem, ale wcale nie chciał, żeby syn szedł w jego ślady. - Rodzice zabraniali, tata wiedział, że to niebezpieczne. Po skończeniu szkoły podstawowej umówiłem się jednak z rodzicami, że ja zdam do technikum spożywczego i skończę je, a oni podpiszą mi zgodę na żużel. Wszyscy dotrzymaliśmy słowa.

Na sobotnim benefisie Kościecha ma zamiar założyć kevlar i wyjechać na tor. - Przez ostatnie półtora roku przytyłem. Dziesięć kilo mi przybyło. W kevlar jednak wejdę. Bez ochraniaczy, ale jednak. Trenowałem ostatnio trochę, cztery kółka spokojnie zrobię. Będą też inne atrakcje dla kibiców, bo na tor mają wyjechać dawne gwiazdy Apatora: Wojciech Żabiałowicz, Jan Ząbik i Eugeniusz Miastkowski - kończy Kościecha.

Czy Robert Kościecha zrobił karierę na miarę swoich możliwości?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (20):
  • Rafał Kowalski Zgłoś komentarz
    Wszystko fajnie. Turnieje pożegnalne fajna rzecz. Mam bardzo proste pytanie - czemu Wiesław Jaguś i Mirek Kowalik nie mieli swoich turnieji pożegnalnych?
    • leontomasz Zgłoś komentarz
      Krzyżak a jednak w Bydzi po latach traktowany przez większość jak swój.
      • miroslaw998 Zgłoś komentarz
        Nie wiem czy wypada bo to dla niego jednak jakieś święto. Skoro jednak autor nie zadbał aby ubrać artykuł w bardziej wiarygodny tytuł, napiszę że karierę zaczynał jak to mówią za
        Czytaj całość
        mnie i za mnie ją zakończył, nie licząc tego turnieju. Jakoś nigdy, zaznaczam nigdy nie mogę sobie przypomnieć sytuacji meczowej i dodam szybko, dotyczącej klubu z Torunia aby po jego akcji czy za jego przyczyną wynik meczu zależał od niego. To że ma w sobie tyle metalu,świadczy o fatalnej technice bo do dziś posiadam na płytach mecze z jego udziałem gdy po starcie para szła na 5-1 a po jego "akcjach" na mecie było 1-5. Ileż to było biegów z jego udziałem gdy wszyscy jechali do przodu a on namiętnie jeździł w poprzek? Przewracanie się na torze to akurat nic nowego ale aby za każdym razem coś sobie łamać? Będzie jednak miał na koniec okazję zapytać Wojtka Żabiałowicza ile ten ma blach czy śrub w sobie? Myślę że lepiej niech zapyta o ilość upadków bo te można na palcach policzyć,dlatego przez tyle lat był liderem klubu a nie jego błaznem [bez urazy]. Czekamy na efekt pracy z młodymi.
        • yes Zgłoś komentarz
          tu o Jamrogu http://sportowefakty.wp.pl/zuzel/553613/jakub-jamrog-po-operacji-wyjecia-srub-z-kregoslupa Pamiętam, że byli też inni.
          • Daria usun pieprza blagam Zgłoś komentarz
            [b]JEDYNYM ZNANYM MI CZŁOWIEKIEM Z ŻELAZA (TUDZIEŻ ZE STALI) JEST PIOTR WINIARZ[/B]
            • enter Zgłoś komentarz
              Kostek był bardzo łamliwy,byle jaki upadek i kontuzja,gdyby walił dzwony jak Miedziński,to miałby 100 prętów i śrub.Ogólnie kariera na plus,miał przebłyski fajne,człowiek który daje
              Czytaj całość
              się lubić.
              • BallyBóg Zgłoś komentarz
                nic tylko sie cieszyc. poszedl w slady kowalika a reke do trenerki/menadzerowania ma jeszcze gorsza.
                • Goldi Zgłoś komentarz
                  W I lidze śmiało mógł jeszcze startować, bo umiejętności i forma była nadal. Powodzenia w nowej roli
                  • kornisztorunia Zgłoś komentarz
                    Kostek pamiętam To od początku kariery. Szkoda tych kontuzji które Go bardzo wyhamowaly. Teraz się sprawdzi w trenerce widać to po Kopciu.
                    • 44 sezon w elicie Zgłoś komentarz
                      Kostek to spoko kolo chociaż... krzyżak ;) To jedyny krzyżak któremu ktoś rzucił szalik... Włókniarza na tor a on go założył ;) W uznaniu za walkę charakter i luzik na torze i nie
                      Czytaj całość
                      tylko ;) Pzdr i powodzenia z miasta Świętej Wieży :)
                      • Dalavega Zgłoś komentarz
                        O a co to się stało ,że nikt Panu Darkowi nie zarzuca płytkości w tekście!Czyli jednak potrafi coś naskrobać sensownego!?
                        • michalj Zgłoś komentarz
                          Brawo Robercie! Dziękuję za piękną jazdę i emocje..nie tylko na torze ;)
                          • tofik1981 Zgłoś komentarz
                            Dzięki za Twoją jazde Kostek
                            Zobacz więcej komentarzy (7)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×