Tuż przed meczem w Zielonej Górze Jacek Gajewski dokonał zmiany w swojej drużynie. W miejsce Pawła Przedpełskiego pojechał Michael Jepsen Jensen. Całe szczęście, że menedżer gości zdecydował się na taki ruch. Duńczyk był jedną z jaśniejszych postaci w toruńskiej ekipie. Bez niego mecz mógł zakończyć się kompromitacją wicemistrzów Polski.
- Trudno mi powiedzieć, czy to był najbardziej optymalny skład naszej drużyny. Po pierwszym meczu należało zrobić zmiany. Walasek wskoczył do zespołu i pojechał bardzo dobry mecz. Trzeba jednak przyznać, że dyspozycja naszych zawodników jest w tej chwili bardzo nieprzewidywalna. Trudno być w tej chwili czegokolwiek pewnym - mówi w rozmowie z naszym portalem menedżer Get Well Toruń.
W Toruniu wynik uratowali zawodnicy, którzy mieli być teoretycznie drugą linią. Przyczepić się trudno również do juniorów. Zawiedli totalnie liderzy. Chris Holder i Greg Hancock zdobyli razem cztery punkty. Dla Australijczyka był to drugi słaby występ z rzędu.
- Nikt nie ma pewnego miejsca w składzie i za chwilę może być naprawdę różnie. Problem jest zresztą głębszy. Holder nie jedzie również nic wielkiego w Anglii. Nie wiem, co zrobię przed kolejnym meczem. W kolejną sobotę jest turniej Grand Prix. Czekam na przebudzenie i mam nadzieję, że ono nastąpi. Bez jego punktów będzie nam w tym roku bardzo trudno. Na ten moment nie potrafię powiedzieć, co będzie z jego startem w kolejnym spotkaniu. Będę uważnie obserwować wszystko, co się wydarzy w nowym tygodniu i na tej podstawie podejmę konkretne decyzje - podsumowuje Gajewski.
ZOBACZ WIDEO Primera Division: coraz lepsza sytuacja Sevilli po zwycięstwie z Granadą - zobacz skrót meczu [ZDJĘCIA ELEVEN]