WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Inauguracja PGE Ekstraligi w pigułce. Sparta igrała z ogniem i wodą. Cegielski wiedział, że tak będzie (komentarz)

Zwroty akcji, mijanki i walka do ostatniego biegu. To mogła być świetna inauguracja PGE Ekstraligi, ale Betard Sparta sama ją zepsuła. Wrocławianie zremisowali mecz, ale przegrali z dmuchaną bandą i przesadzili z wodą.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
WP SportoweFakty / Katarzyna Łapczyńska / Sparta - Fogo Unia: Emil Sajfutdinow, Maciej Janowski.

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

KOMENTARZ. Od zachwytów nad torem, które słyszeliśmy przez całą transmisję w nSport+, jestem daleki. To był mecz jakich wiele. Nic nadzwyczajnego. Trzeba jednak przyznać, że jak na Wrocław było naprawdę nieźle. Wreszcie obejrzeliśmy trochę ścigania. W porównaniu do ubiegłego roku to było wręcz istne szaleństwo. W dodatku spotkanie trzymało przez cały czas w napięciu. Remis jest wynikiem sprawiedliwym, bo tak naprawdę trudno powiedzieć, która z drużyn była w tym starciu lepsza. Po meczu niedosyt był widoczny w jednej i drugiej ekipie. Jeśli ktoś ma być bardziej zadowolony, to na pewno Fogo Unia Leszno, która pokazała, że bez Piotra Pawlickiego i tak może być najlepsza w lidze. Sparta powinna potraktować ten wynik raczej w kategoriach porażki. Wrocławianie nie wykorzystali osłabienia rywala. Największym wygranym jest natomiast Krzysztof Cegielski. Przewidział dokładny rezultat spotkania, a Janusz Kołodziej był jednym z głównych aktorów inauguracji.

BOHATER. Janusz Kołodziej. Punktował na tym samym poziomie co Jarosław Hampel, ale w kluczowym momencie spotkania uratował swoją drużynę. Sparta w drugiej części meczu zaczynała się rozpędzać. W pewnym momencie wydawało się, że odjedzie Fogo Unii i sięgnie po pierwsze zwycięstwo. Wychowanek Unii Tarnów wspólnie z Emilem Sajfutdinowem odwrócił jednak losy spotkania. Podwójna wygrana polsko - rosyjskiego duetu w trzynastym wyścigu miała ogromny wpływ na to, że mistrz Polski wyjechał ze Stadionu Olimpijskiego z jednym punktem.

KONTROWERSJA. Nie było zwarć na torze ani błędów sędziowskich. Mieliśmy za to kilka skandalicznych wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca w najlepszej lidze świata. Po wyścigu dziewiątym zeszło powietrze z bandy na wrocławskim stadionie i tak naprawdę spadło ciśnienie całego widowiska. Wrocławianie igrali wtedy z ogniem. Ile trwała przerwa w zawodach? Tego do końca nie wiemy, ale niektórzy twierdzą, że Sparta była o krok od walkowera i w sumie trudno nie przyznać im racji. Później gospodarze zalali swój tor. Zrobiło się mokro i przez pewien czas nie było na nim żadnego ścigania. Do tego w początkowej fazie spotkania mieliśmy problemy z taśmą, która była zbyt luźno naciągnięta i straszyła zawodników. To wszystko popsuło nam wielką inaugurację PGE Ekstraligi. Pod względem sportowym Sparcie można wystawić trójkę z dużym plusem, ale organizacyjnie wrocławianie zasłużyli ledwie na dopuszczający. Ratuje ich tylko przygotowanie toru, który w końcu dał nam emocje.

AKCJA MECZU. Ciekawych mijanek było kilka, ale naszym zdaniem najwięcej działo się w wyścigu 13, który był zresztą jednym z kluczowych momentów całego spotkania. Emil Sajfutdinow i Max Fricke tasowali się na dystansie. Prowadził Rosjanin, później przez moment lepszy był Australijczyk, a na końcu mieliśmy świetną odpowiedź żużlowca Fogo Unii. Obaj jechali ostro, nie zostawiali sobie może zbyt dużo miejsca, ale nie było też żadnych zagrań poniżej pasa. Oby więcej takich biegów we Wrocławiu.

ZOBACZ WIDEO: Oficjalne promo 2018 PZM Warsaw FIM SGP of Poland


CYTAT. "Przerwa mi nie przeszkadza. Jestem zrelaksowany i cieszę się pogodą". To słowa Taia Woffindena w trakcie awarii bandy na wrocławskim torze. Brytyjczyk był w świetnym humorze. Kilkanaście minut dodatkowej przerwy w ogóle go nie zmartwiło. To jednak on został jej największą ofiarą. Nie przeczytał właściwie warunków torowych i zawalił wyścig 13, w którym goście wrócili do gry. Szkoda, bo mógł zostać bohaterem całego spotkania. W pozostałych biegach jechał przecież kapitalnie.

LICZBA. 150. Tyle minut trwało sobotnie spotkanie na Stadionie Olimpijskim. Wrocławianie nie wygrali, ale kto wie, czy nie pobili rekordu długości meczu w sezonie 2018? Na pewno nie będzie łatwo ich przebić. Oby nikomu się to nie udało.



Czy remis we Wrocławiu to sukces Fogo Unii Leszno?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (13):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Syki 0
    I to Leszczynianie wypuscili swinie na tor? Dlugo kibicujesz wiec powinienes pamietac... otworz oczy ;)
    leonidaswro Masz rację, jeden wyścig na 15 i myślę jednak, że wygwizdani zostali wrocławianie za bierną jazdę w tym biegu. Bo niby dlaczego mieliby gwizdać tylko w tym biegu? Przecież zawodnicy z Leszna wygrali znacznie więcej wyścigów i nikt wtedy nie gwizdał. Ba! sam klaskałem Jarkowi czy Koldiemu. Jednak nasi kibice nie wieszali transparentu z napisem obraźliwym pod adresem Leszna. To leszczyńscy kibole wywiesili transparent z napisem "K.U.R.W.Y" w żółto-czerwonych kolorach jeszcze przed meczem. O wulgarnych okrzykach i przyśpiewkach nie chce mi się nawet pisać. Jak wspominałem chodzę na żużel od kilkudziesięciu lat, znacznie dłużej niż od 1994 roku. Nie zawsze mieszkałem we Wrocławiu i nie zawsze kibicowałem Sparcie. Jednak chamstwo w sporcie żużlowym od zawsze kojarzy mi się z kibolami z Leszna. I w zasadzie z nikim więcej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • sympatyk żu-żla 0
    Liczyłem że Sparta wygra mecz u siebie. Wynik za wysoki by nie był wygranej. Remisując lepsze pole do popisu ma Leszno w rewanżu.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • - Paweł - 0
    No tak, bo kibice Sparty Wrocław, to pełna kulturka.
    leonidaswro Pan Galewski popełnił dzieło na miarę gimnazjalisty, którym bez wątpienia jeszcze nie dawno był. W tekście sam przyznaje, że mecz oglądał w telewizji, ale dla niego to nic nadzwyczajnego. Byłem na wszystkich meczach Sparty od 1994 roku i stwierdzam, że opinie o rzekomej nudzie na wrocławskim torze są co najmniej przesadzone. Podobny poziom emocji obserwuje się na pozostałych torach e-ligi. Raz nawet stawiałem kreski na kartce, co radzę także panu Galewskiemu np. podczas meczu w Gorzowie czy Leszcznie (Unia jest "leszczyńska"). Liczba tak wyczekiwanych akcji na torze jest podobna. No bo w końcu kto miał mijać? Przereklamowany Kurz i takiż Fricke? Pół sezonu hałasu i wzajemnych oskarżeń, a tu 4 pkt. W sytuacji, w której niemal wszyscy dysponują podobnym sprzętem wygrywają mistrzowie, a tych nie jest wcale tak znowu wielu, o czym boleśnie przekonał się sympatyczny zresztą Sajfudinow. Na koniec od poziomie kibicowania. Z dumą mówię, że we Wrocławiu oklaskuje się zawodników przyjezdnych. Bo niby dlaczego miałbym wygwizdywać Jarka Hampela, jednego z najlepszych żużlowców globu, czy Kołodzieja czy kogokolwiek. Tymczasem kibice z Leszczna trzymają poziom, ten poniżej wszelkiej krytyki. Chamstwo i wulgaryzmy pod adresem gospodarzy w przyśpiewkach i na transparentach. Dobrze, że mecz był we Wrocławiu, bo inaczej mogliby jeszcze pobić zawodników przeciwnika, jak mają to w zwyczaju w Leszcznie. Tam biją nie tylko zawodników gości (Milik) ale takze działaczy (R. Czarnecki). A niszczenie samochodów i lżenie kobiet z Wrocławia to norma, czego piszący te słowa osobiście doświadczył. Przyczyna - kompleksy małomiasteczkowych, smętnych rolników. Wstyd, macie taką drużynę, która chyba nie przegra w tym sezonie żadnego meczu. Natomiast leszczyńskie kibolstwo nie zasługuje nawet na II ligę!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (10)
Pokaż więcej komentarzy (13)
Pokaż więcej komentarzy (13)
Pokaż więcej komentarzy (13)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×