Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

W Falubazie rozpoczęła się wojna na górze. Robert Dowhan już nie rozdaje kart. Wytną jego ludzi

Robert Dowhan od kilku lat nie pełni żadnej funkcji w Falubazie, ale kibice i tak z nim utożsamiają klub. Często mówi się, że senator rządzi z tylnego siedzenia. Za chwilę może zostać z niego wyrzucony.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Robert Dowhan (z prawej) WP SportoweFakty / Łukasz Łagoda / Robert Dowhan (z prawej)

Oświadczenie ZKŻ, w którym udziałowcy Stanisław Bieńkowski i Robert Dowhan atakują Zdzisława Tymczyszyna (byłego prezesa i trzeciego z udziałowców), może być początkiem walki o władzę w klubie. Na końcu może zostać tylko Bieńkowski.

Duża część zielonogórskiego środowiska żużlowego po lekturze oświadczenia była w szoku. Chodzi nie tyle o treść, ile o to, kto się pod nim podpisał. Dowhan uchodzi za kolegę, czy wręcz przyjaciela Tymczyszyna (dzięki temu, że pan Zdzisław był prezesem, pan Robert miał pośredni wpływ na klub), więc wielu potraktowało jego zachowanie, niczym zdradę i wbicie noża w plecy. Pytaliśmy Dowhana, czy to on stoi za oświadczeniem, czy je dyktował. Odpowiedział, że nie. I wszystko wskazuje na to, że nie kłamie. W końcu Andrzej Napieraj (człowiek Dowhana i były prezes Stowarzyszenia ZKŻ) pod postem byłego prezesa klubu na Facebooku, wyraźnie opowiada się za Tymczyszynem. I to chyba najlepszy dowód na to, że senator nie był osobą dyktującą treść.

Zdaniem osób dobrze znających realia w Falubazie Zielona Góra pismo sporządził przewodniczący rady nadzorczej i prawnik Stelmetu Adam Goliński, a uczynił to na polecenie Bieńkowskiego (właściciel Stelmetu). To pokazuje, że ten najmniej znany z udziałowców zaczyna brać inicjatywę w swoje ręce. Pozbycie się Tymczyszyna jest też początkiem procesu czyszczenia klubu z ludzi Dowhana i ograniczaniem jego wpływów.

A dlaczego Dowhan podpisał oświadczenie, które nie było mu na rękę. Wydaje się, że jedynym wytłumaczeniem może być chęć odzyskania włożonych w klub pieniędzy. Kilka razy ratował Falubaz pożyczkami. I to zanim władzę przejęło trio Bieńkowski, Dowhan, Tymczyszyn, które już zakładając spółkę musiało zasypać dziurę w budżecie. Teraz pewnie też są jakieś straty i nie ma żadnych szans na to, by cokolwiek wyciągnąć. Były prezes musi poczekać na lepszy czas. Podpisując oświadczenie, ten czas sobie kupił. Za rok wchodzi w życie nowy, gigantyczny kontrakt telewizyjny, więc będzie większa szansa na zabranie tego, co się włożyło. Inna sprawa, że w klubie taką hipotezę stanowczo odrzucają. Mówią, że senator odzyskał pożyczone pieniądze co do grosza.

ZOBACZ WIDEO Marcin Majewski, nSport+: Trochę żałuję, że w piątce nominowanych nie ma Gruchalskiego

To, co się stało, pokazuje natomias ponad wszelką wątpliwość, że były prezes Dowhan już nie rozdaje kart w Falubazie. A czy zostanie sprowadzony do roli figuranta, przekonamy się przy okazji najbliższych zmian we władzach klubu i w radzie nadzorczej. Za chwilę Goliński ma zmienić Tymczyszyna w fotelu prezesa. - W ciemno zakładam, że odsunie Kamila Kawickiego (człowiek Dowhana - dop. red..) na stanowisko, na którym nie będzie miał na nic wpływu. Będzie miał funkcję, ale bez prawa głosu. Także w radzie nadzorczej, w której mieliśmy dotąd dwóch ludzi Dowhana, dojdzie do zmian - mówi nam osoba powiązana z klubem, co by znaczyło, że z rady wypadnie ktoś z dwójki Jarosław Dowhan (brat Roberta), Wojciech Domagała.

Swoją drogą, to Tymczyszyna potraktowano okrutnie (tak na marginesie, to oświadczenie było ripostą za jego wywiad dla Radia Zachód, gdzie powiedział wprost, że była wśród udziałowców różnica zdań i to najwyraźniej kogoś zdenerwowało). Jego konto z pewnością obciąża brak nowej umowy z Jasonem Doylem (nie załatwił też innego lidera w zamian), ale nic nie wiadomo o innych dużych wpadkach byłego prezesa. Tymczyszyn nie jest człowiekiem, który położyłby klub finansowo, o czym pisze się w oświadczeniu, bo jednak prowadzi interesy i uchodzi za osobę, która dokładnie ogląda każdą wydaną złotówkę. Dodajmy, że ucieczka trenera Marka Cieślaka to wina Kamila Kawickiego (sam o tym mówił), a transfery klubu przed sezonem 2018 były raczej elementem pewnej strategii. Działano w myśl hasła, że skoro nie można nikogo ciekawego pozyskać, to trzeba trudny czas przeczekać, a potem ruszyć na łowy.

 

Czy Robert Dowhan straci całkowicie władzę w klubie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (22):

Zobacz więcej komentarzy (9)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×