WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Woffinden i Zmarzlik na pierwszym planie. Kto czarnym koniem cyklu Grand Prix?

Tai Woffinden i Bartosz Zmarzlik uznawani są za głównych faworytów do wygrania złotego medalu Speedway Grand Prix. Kto będzie ich kąsał? Kandydatów wielu, w opiniach dominują Madsen i Łaguta.
Konrad Mazur
Konrad Mazur
WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Greg Hancock i Artiom Łaguta dziękują sobie za walkę.

Grand Prix lubi zaskakiwać. Czekamy na zawodników, którzy wedrą się do zhermetyzowanej stawki cyklu. Tai Woffinden dziś jest faworytem do kolejnego złota, a sześć lat temu został absolutną sensacją GP, zdobywając pierwszy tytuł w karierze. W przeszłości znakomite debiuty zaliczali Emil Sajfutdinow (brąz 2009), Bartosz Zmarzlik (brąz 2016) i Patryk Dudek (srebro 2017).

Kto mógłby się stać zawodnikiem do walki o podium, o bycie niespodzianką nowej edycji mistrzostw? - Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to Leon Madsen - mówi Wojciech Dankiewicz. - Ma ukształtowaną pozycję już od ubiegłego roku i jest na tyle doświadczony, że w cyklu zasygnalizuje swoją postawę. Myślę, że pokaże dobry wynik w paru turniejach. Rozwija się bardzo dobrze. Widać, że ostatni sezon nie był tylko jednorazowym wyskokiem. W tym roku też dobrze zaczął - przekonuje ekspert nSport+. Nowego uczestnika cyklu docenia także Peter Oakes, brytyjski dziennikarz żużlowy - Powinien zaskoczyć. Medal? Bardziej typuje go na piąte miejsce.

Po raz pierwszy od lat w Grand Prix zabraknie Nickiego Pedersena. To on był wizytówką duńskiego żużla w cyklu. Teraz przychodzi zmiana warty. To szansa dla Madsena. Wywalczony tytuł mistrza Europy i znakomite występy w lidze polskiej pozwalają myśleć, że w nowej edycji mistrzostw może być ciekawą postacią.

ZOBACZ WIDEO Inżynier z F1 pracuje nad sprzęgłem dla Łaguty. Niedługo zacznie nad silnikiem


- Będzie jednym z liczących się zawodników. Nie wywiera na sobie dużo presji. Swoimi występami skupia uwagę innych. Potrafi pojechać efektywnie. Dojrzał do Grand Prix. Latami przygotowywał się do wszystkiego, miał duży potencjał. Nieważne w jakim klubie się pojawił, ale był jednym z najskuteczniejszych. Nastąpiły w jego życiu wpadki, problemy zdrowotne i poradził sobie. Jego życie rodzinne jest stabilne i sporo mu to pomaga. Dodaje mu motywacji, która może się przełożyć na wynik - mówi trener Stanisław Chomski, który miał okazję współpracować z Madsenem.

Oakes: Woffinden przerasta innych. Na Polakach ciąży presja

Duńczyk to nie jedyny kandydat na rewelację SGP. W ubiegłym sezonie kilka turniejów wyszło Artiomowi Łagucie. Szczególnie ten w Toruniu, gdzie z rywalami robił co chciał (stracił tylko jeden punkt). Po kilku latach Rosjanin stał się innym zawodnikiem. Jego pozycja w Polsce jest ugruntowana. Olbrzymią uwagę przykłada do sprzętu. W porównaniu do innych żużlowców w stawce jest najbardziej innowacyjny. - W swoim pierwszym roku zapłacił frycowe, podobnie było z Januszem Kołodziejem. Ma teraz większe doświadczenie i obycie w cyklu. Ostatni sezon był dość zróżnicowany, ale to zaprocentuje, bo to zawodnik pokroju czołówki. Można stawiać go w roli jednego z faworytów - stwierdza Dankiewicz.

- Atuty? Spora baza doświadczeń, szybki na starcie, fruwający na torze, dobry sprzętowo. Na pewno nie można go pominąć - ocenia młodszego Łagutę Chomski.

Rosjanin ma za sobą dwa lata w cyklu, zupełnie różne. Dziś to profesjonalista, dążący do sukcesów. - Artioma stać na wiele - mówi Marta Półtorak - Z tym, że istotna będzie psychika. Nabrał już doświadczenia. Stara się na różne sposoby. W sporcie i w życiu innowacje są mile widziane. W Formule 1 liczy się każdy szczegół, także i w żużlu, gdzie coraz trudniej zyskać przewagę nad innymi, też jest to istotne.

Polscy kibice liczą też na Janusza Kołodzieja. Jego pierwsza przygoda z cyklem była bardzo niefortunna (czas zmiany tłumików, kontuzja w pierwszej rundzie), teraz ma być inaczej. Po słabszym sezonie do walki o medale chętnie wróci Jason Doyle. Kogo jeszcze stać na to, aby zaistnieć w cyklu?

Jacek Ziółkowski, menedżer Speed Car Motoru, będący w żużlu pięćdziesiąt lat, ma dwie propozycje na niespodziankę sezonu. Jedną z nich jest Artiom Łaguta, ale wyżej stawia szanse innego żużlowca. - Wskażę na Martina Vaculika. Dlaczego? Pomaleńku pnie się do przodu. Jest ułożony, a jego obecna forma w lidze polskiej jest bardzo wysoka. Nie raz stawał na podium w cyklu i stać na go na wiele.

Zobacz także: Grand Prix w Warszawie jak wigilia 

Vaculik wygrywał już turnieje Grand Prix. Słowak, który dużo pracuje nad swoją formą fizyczną, zwraca dużą uwagę na mentalność. Natomiast jego największym problemem były dotychczas kontuzje. Dość długo zajmuje mu dojście do siebie po urazach, tak więc przy pełnym odjechanym sezonie być może ujrzymy cały jego potencjał. - Niespodzianka w cyklu? Po tym jak prezentuje się w polskiej lidze od początku roku, na pewno. Jeżeli będzie dysponował dobrym sprzętem, jego determinacja będzie tak wielka, jak w rozgrywkach ligowych, to stać go na to - uważa Półtorak.

Który z zawodników okaże się czarnym koniem cyklu Grand Prix?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (8):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Poznaniak z Gorzowa 0
    Typować wolno, ale w oparciu o jakieś podstawy.
    czterdziestek Kto tu medale rozdaje?Nie wiesz,że medali się nie rozdaje tylko zdobywa? Typować już nie wolno czy co?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Poznaniak z Gorzowa 0
    Ładnie sobie wczoraj zarezerwował ;)
    Sonor Dokładnie, żadne z pozostałych 2 miejsc na podium nie powinno być obsadzane przed sezonem, gdyż wiele może się jeszcze zdarzyć. Oczywiście najwyższy stopień na podium już jest zarezerwowany dla Tai'a :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Poznaniak z Gorzowa 0
    No tak, wczoraj rzeczywiście Tai potwierdził Twoje przewidywania ;)
    Sonor Kolego, niczego w życiu nie byłem bardziej pewien, jak tego że w tym roku tytuł IMŚ jest już przesądzony. Widziałem wolnego Tai'a który zdobywał medale, Tai'a który jechał ze złamaniem i przywoził cenne punkty. W tym roku widzę Tai'a który pływa po torze niczym Michael Phelps na igrzyskach i myślę że nawet torowi rywale są świadomi tego, że nie mają szans. Zbliża się po prostu okres dominacji najlepszego ridera w historii. Cieszę się, że przyszło mi żyć w tych czasach :) Pozdrawiam i miłego dnia życzę.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×