Kokpit Kibice

Żużel. Jacek Brucheiser wprowadził Ostrovię do elity. W Ostrowie wciąż pamiętają jego triumf z 1981 roku

Przez siedem sezonów z rzędu był najskuteczniejszym zawodnikiem Ostrovii, którą w 1988 roku wprowadził do żużlowej elity. W Ostrowie wciąż pamiętają jego szarże i triumf w Łańcuchu Herbowym.
Mateusz Kozanecki
Mateusz Kozanecki
Byli zawodnicy ostrowskiego klubu Jacek Brucheiser do góry (szósty od lewej) WP SportoweFakty / Anna Kłopocka / Byli zawodnicy ostrowskiego klubu. Jacek Brucheiser do góry (szósty od lewej)

W historii ostrowskiego żużla nie brakuje bohaterów. To nie tylko wielcy obcokrajowcy jak nieodżałowani Rif Saitgariejew i Rinat Mardanszyn. To także grono polskich zawodników. Do tego grona zaliczyć można m.in. Kazimierza  Bentke, Franciszka Jaziewicza czy Jacka Brucheisera.

To właśnie ten ostatni dokonał rzeczy, która nawet obecnie może robić wrażenie. Brucheiser przez siedem sezonów z rzędu (a osiem w ogóle) był najskuteczniejszym zawodnikiem swojej drużyny.

Trudne początki

Jacek Brucheiser przyszedł na świat w 1959 roku, kiedy Ostrów znikał z mapy ligowego żużla. Następnie został pierwszym wychowankiem KKS Ostrovia, a zadebiutował w rozgrywkach jako 20-latek, przy okazji pierwszego meczu Ostrovii po reaktywacji, do której doszło po... 20-letniej przerwie.

ZOBACZ WIDEO Żużel. #MagazynBezHamulców. Prezes Włókniarza w ogniu pytań o Drabika, Cieślaka i Doyle'a

8 kwietnia 1979 roku Ostrovia mierzyła się na wyjeździe z Unią Tarnów. Jak wspominają autorzy książki "Jak Syzyf, czyli... 80 lat sportu żużlowego w Ostrowie Wielkopolskim", historyk żużla Robert Noga zaliczył to spotkanie do jednego z najbardziej pamiętnych. Bynajmniej nie ze względu na emocje, a fakt, że trwało ono aż cztery godziny z uwagi na liczne upadki.

"Debiutujący w lidze młodzi żużlowcy z Ostrowa, poza ambicją, nie mieli żadnych innych walorów. Stąd mecz obfitował w upadki" - pisał Noga, cytowany przez Macieja Kmiecika i Artura Małeckiego. Jacek Brucheiser na torze pojawił się trzy razy i nie zdobył punktów, a debiutancki sezon ukończył z niezbyt imponującą średnią 0,87 pkt/bieg.

Łańcuch Herbowy

Z sezonu na sezon zarówno Ostrovia notowała coraz lepsze wyniki, podobnie jak Jacek Brucheiser. Progres był widoczny, a niejako potwierdzeniem rosnącej formy wychowanka ostrowskiego klubu stał się komplet punktów - pierwszy w karierze - wywalczony 24 maja 1981 przeciwko GKM-owi Grudziądz. Ostrovia w tym sezonie w końcu odbiła się od dna i zajęła piąte miejsce w II lidze.

Dziesięć tysięcy widzów oklaskiwało triumf Brucheisera w XXIX Turnieju o Łańcuch Herbowy. Po fazie zasadniczej ostrowianin miał 14 punktów - tyle samo co Eugeniusz Błaszak. Zwyciężył jednak w biegu dodatkowym, zdobywając tym samym cenne trofeum jako drugi zawodnik miejscowego klubu w historii. Wcześniej dokonał tego Kazimierz Bentke (1958), później jedynie Marek Garsztka (1992).

Warto dodać, że w 1981 roku Jacek Brucheiser pojechał także w barwach reprezentacji Polski. 12 czerwca Biało-Czerwoni mierzyli się w Ostrowie ze Szwecją. Gospodarze zwyciężyli 52:38, a 8 punktów do dorobku Polaków zdobył właśnie Brucheiser.

Historyczny awans

Już w 1984 roku Ostrovia była bliska awansu do I ligi. O zaledwie dwa punkty więcej zgromadził Śląsk Świętochłowice, druga natomiast była Unia Tarnów. Ostrowianie zaczynali stawać się coraz silniejszym zespołem, który nie był już chłopcem do bicia jak w sezonach 1979-1980.

W roku 1987 Ostrów gościł uczestników finału Mistrzostw Polski Par Klubowych, który wtedy rozgrywany był na nietypowych zasadach - w zawodach brało udział dziewięć drużyn, a w każdym wyścigu pod taśmą ustawiało się sześciu żużlowców. Komplet widzów nie doczekał się niespodzianki - Ostrovia zajęła ósme miejsce, ale różnice pomiędzy I a II ligą były wówczas ogromne.

- Jak na tamte czasy staraliśmy się sobie jakoś radzić. To była zupełnie inna rzeczywistość niż teraz, kiedy każdy dba o swój sprzęt i przede wszystkim ma otwarty dostęp do części najwyższej klasy - wspominał ponad 30 lat później inny z ostrowskich zawodników Franciszek Jaziewicz, w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.

W sezonie 1988 Ostrovia stoczyła pasjonujący bój o awans do I ligi ze Spartą Wrocław. Wówczas nie było fazy play-off, wobec czego obie ekipy toczyły korespondencyjny pojedynek, zwieńczony dopiero w ostatniej kolejce. Biało-czerwoni o jeden punkt wyprzedzili wrocławian. Cała drużyna jechała bardzo dobrze, ale niekwestionowanym liderem był Jacek Brucheiser, osiągając niebotyczną średnią 2,808 pkt/bieg!

Świętowanie historycznego awansu nie trwało długo. - "Tragedia, której niechlubnym bohaterem był Jacek Brucheiser, odcisnęła piętno nie tylko na życiu i karierze samego żużlowca, ale także losach drużyny, która straciła lidera i zamiast po awansie się wzmacniać, doznała poważnego osłabienia" - pisali autorzy książki "Jak Syzyf...", a mowa o wypadku, który żużlowiec spowodował.

Powrót na tor

Pod nieobecność swojego lidera Ostrovia odjechała koszmarny sezon, zdobywając -16 punktów w 18 meczach. Wówczas odejmowano punkt za porażkę różnicą wyższą niż 25 pkt. Brucheiser odnowił licencję w 1990 roku, a w kolejnym sezonie wrócił do ligowego ścigania. Nawet to nie pomogło jednak zbankrutowanej Ostrovii. Brucheiser jeździł skutecznie, ale nie tak jak w latach 80., kiedy był niekwestionowanym liderem.

Na dwa lata opuścił Ostrów - w 1995 roku, kiedy Iskra wycofała się z rozgrywek - jeździł w Opolu, a w następnym sezonie w Gnieźnie. Wrócił w 1997, gdy Iskra awansowała do I ligi, ale do dorobku klubu dorzucił niewiele. Niedługo później zdecydował się na zakończenie kariery.

Na motocyklu ponownie zasiadł przy okazji swojego turnieju pożegnalnego, który odbył się dopiero w 2001 roku. W zawodach zwyciężył Robert Sawina, zdobywca kompletu punktów, a w rywalizacji weteranów najlepszy był nie kto inny jak Jacek Brucheiser. Na torze zobaczyć było można wtedy m.in. Romana Tajcherta, Franciszka Jaziewicza czy Andrzeja Szczepaniaka.

54-letni reprezentant?

Po zakończeniu kariery Jacek Brucheiser przez kilka lat był toromistrzem ostrowskiego klubu. Przed rozpoczęciem sezonu 2013 media obiegła sensacyjna informacja. Działacze ŻKS Ostrovia planowali uhonorować Brucheisera przy okazji meczu Polska - Rosja. Ich pomysł polegał na tym, aby 54-letni wówczas były żużlowiec wyjechał do pierwszego wyścigu. Na planach się jednak skończyło.

Na motocyklu Brucheiser zasiadł za to rok później, kiedy w Ostrowie odbył się mecz Ostrovia - Ostrowianie. Przed prezentacją kilka kółek zrobiły legendy tamtejszego żużla. - Kiedy tutaj pracowałem to parę razy się przejechałem. Gdyby ktoś zorganizował zawody oldboyów na dystansie dwóch okrążeń, to ja się na to bardzo chętnie piszę - mówił w 2014 roku Jacek Brucheiser w jednym z wywiadów.

Jego wyniki w barwach ostrowskiego klubu są imponujące. Jak wyliczyli autorzy książki "Jak Syzyf...", Brucheiser odjechał 204 mecze w barwach Ostrovii i Iskry, w których zaliczył 1036 wyścigów. Zdobył w nich 1983 punkty i 94 bonusy. Jego łączna średnia to 2,005 pkt/bieg w ciągu szesnastu sezonów!

Czytaj także:
Odchodzi Noriaki Kasai żużla. Tak zapamiętamy Grega Hancocka
Zagadka nieśmiertelności. Protasiewicz nie jest skażony plastikiem, a Hancock nie zna smaku szprycy

POLECAMY: Kup bilet na finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie

Czy Jacek Brucheiser to najlepszy zawodnik w historii ostrowskiego żużla?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

  • Stercel Zgłoś komentarz
    Jeżeli się nie mylę to Franciszek Jaziewicz był wychowankiem Stali Gorzów.
    • KATO-COFNIJCIE ZMIANY Zgłoś komentarz
      nareszcie jakiś przyzwoity artykuł na tym portalu...
      • Only Retro Speedway Zgłoś komentarz
        Wywalić bieg juniorski a może kiedyś znowu każdy klub będzie miał swojaków w składzie i swojego Jacka Brucheisera. Przynajmniej w okresie juniorskim i krótko po. Kiedyś określenie
        Czytaj całość
        krajowy lider budziło respekt parkingu i na trybunach. Odkąd skończyłem 4 lata znałem na pamięć krajowych liderów wszystkich klubów. Byli cholernie mocni, bo wyselekcjonowani z szerokich naborów które przesiewały ostro kandydatów, dostawali prowadzącego parę i byli miejscowymi herosami. Dodatkowy smaczek stanowiły pojedynki miedzy nimi i relacje. Respekt był ale była ostra rywalizacja, często liderzy swoich miast nie odzywali się do siebie i nie było takich różowych relacji jak teraz, czyli było jak należy. Brucheisera swego czasu było bardzo trudno pokonać. Ciekawi mnie jak go postrzegają mieszkańcy Ostrowa. Kiedyś pojechałem na Łańcuch i gdy w rozmowie z jednym starszym już ostrowianinem wymieniłem nazwisko Jacek Brucheiser, to powiedział, że on i wielu jego znajomych przestało chodzić na żużel po tym wypadku
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×