Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużel. Rafael Wojciechowski: Mogę stracić to, co budowałem 20 lat. Więcej ludzi umrze z głodu niż na COVID-19 (wywiad)

- Zamknąłem dwa kluby. Nie ma mnie w planie odmrażania gospodarki. Straciłem 200 tysięcy, a licznik bije. Oszczędności życia wykładam na ratowanie tego, co budowałem i nawet nie wiem, czy się uda - mówi Rafael Wojciechowski, menedżer Startu Gniezno.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
Rafael Wojciechowski WP SportoweFakty / Mateusz Domański / Na zdjęciu: Rafael Wojciechowski

TAURON zaprasza na Speedway Euro Championship w Gnieźnie. Oglądaj w Eurosporcie!
Jarosław Galewski, WP SportoweFakty: Czy też ma pan wrażenie, że im dłużej rozmawiamy o starcie rozgrywek eWinner 1. Ligi, tym więcej pojawia się po drodze problemów?

Rafael Wojciechowski, menedżer Car Gwarant Startu Gniezno: To samo sobie ostatnio pomyślałem. A mam wrażenie, że jeszcze sporo takich niespodzianek przed nami. Teraz jest problem z zawodnikami zagranicznymi, ale musimy szukać rozwiązań.

Jakich?

Nie do końca. Są przepisy, które pozwalają na przekraczanie granic, jeśli odbywa się to w celach zawodowych. Tak jest z kierowcami ciężarówek. Może udałoby się podpiąć pod to żużlowców i dojść do jakiegoś kompromisu? Wtedy zadowoleni będą wszyscy - zawodnicy, polskie kluby i inne federacje. Wiem, że to nie będzie łatwe, ale próbujmy.

Proszę powiedzieć, ale tak z ręką na sercu, czy wierzy pan, że eWinner 1. Liga wystartuje?

Szanse oceniam 50 na 50 proc. z delikatnym przechyleniem w kierunku tego pesymistycznego scenariusza. Więcej przemawia za tym, że jednak nie ruszymy, ale to nie jest moment, żeby się poddawać. W końcu mówią, że nadzieja umiera ostatnia.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Mistrz olimpijski jest strażakiem. Zbigniew Bródka opowiedział o pracy w czasach zarazy

Dla wielu osób w środowisku żużlowym koronawirus jest wielkim ciosem. Panu pandemia zabrała jednak zdecydowanie więcej niż tylko ukochany sport.

Koronawirus zabrał w pewnym sensie wszystko, co kocham i na co ciężko pracowałem przez całe swoje życie. Z bratem prowadziliśmy do tej pory firmę, która zajmowała się prowadzeniem klubów muzycznych, organizacją eventów i gastronomią. Do tego dochodzi też turystyka, bo mamy ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem w Skorzęcinie, ale akurat to nie było naszym głównym źródłem utrzymania. Żyliśmy przede wszystkim z rozrywki. Prowadzimy kluby "Best" we Wrześni i "Vehikuł Czasu" w Gnieźnie.

I dzięki temu wspieraliście klub żużlowy w Gnieźnie.

Robiliśmy to od samego początku. Można powiedzieć, że zapewnialiśmy klubowi płynność finansową. Zdarzało się, że wykładaliśmy z własnej kieszeni setki tysięcy złotych, by żużel mógł nadal funkcjonować. Z czasem udało się to rozkręcić. Zbudowaliśmy solidne fundamenty, ale teraz wszystko się zachwiało. Nie wiemy, co będzie dalej, choć walczymy.

Mamy plan odmrażania gospodarki. Są cztery etapy. Pana nie ma w żadnym...

Kiedy patrzę na ten plan i jak kolejne branże wracają powoli do normalności, to nie jest mi wesoło. Pogodziłem się z myślą, że będę na samym końcu. Kiedy kibice wrócą na stadiony, to wtedy z bratem otworzymy swoje kluby. To wszystko jest bardzo bolesne. Pracowaliśmy na to 20 lat, a teraz czujemy się, jakby w jeden dzień ktoś nas o te 20 lat cofnął. Oszczędności całego życia ładujemy w to, żeby utrzymać się na powierzchni przez najbliższe miesiące.

A jak długo da pan tak jeszcze radę?

Nastawiam się na rok czekania. To naprawdę dużo, ale policzyłem wszystko i uważam, że tyle mogę wytrzymać. Pojawiają się różne programy i spróbujemy z nich skorzystać. Być może będzie trzeba się na chwilę przebranżowić. Żeby była jednak jasność, tu nie chodzi o zarabianie pieniędzy, lecz o przetrwanie, zapewnienie naszym ludziom pracy. Wszystko po to, żeby kiedyś było do czego wracać. Teraz wizyta w moich klubach to tylko ból. Nie jest łatwo patrzeć na puste ściany. Gdybym wiedział, że spotka nas taki kataklizm, to nie inwestowałbym ostatnio w to wszystko takich pieniędzy.

Jakich?

W jednym i drugim lokalu zrobiliśmy poważne remonty. To poszło w setki tysięcy złotych. Gdybym wiedział, że koronawirus nas zamknie, to nigdy bym nie wpadł na taki pomysł. Chciałem coś ulepszyć, a wychodzi na to, że mogłem wyrzucić pieniądze w błoto. Najgorsze, że nie mogę zrobić nic poza czekaniem.

Tarcza rządowa nie pomaga?

Nie za bardzo czuję jej obecność, ale próbuję jakoś z niej skorzystać. Nawet jeśli się uda, i tak będzie to kropla w morzu potrzeb. Przez ostatnie dwa miesiące jako firma ponieśliśmy straty w wysokości około 200 tysięcy złotych. Teraz zamroziliśmy, co się dało, ale każdy kolejny miesiąc to 20-30 tysięcy złotych kolejnych strat. W naszych biznesach mamy około 20 osób i chcemy je utrzymać. Z większością współpracujemy od kilkunastu lat. Łączą nas bliskie relacje i dlatego chciałbym uniknąć rozstania. Z tego powodu szukamy różnych rozwiązań. W dużej mierze z myślą o tych ludziach.

Ile osób bawiło się w weekendy w pana klubach?

W weekend przewijało się nawet 1000 osób.

A co pan sobie myśli, kiedy niektórzy twierdzą, że pana branża nie jest tak istotna dla gospodarki i może poczekać?

To naprawdę boli. Kiedy słyszę takie słowa w telewizji z ust rządzących, to ciężko mi to przełknąć. Wiem, ile odprowadzam podatków. Branża kulturalna, rozrywkowa, gastronomiczna to zbiór naczyń połączonych i praca dla bardzo wielu ludzi. Uważam, że to minimum 10 proc. całej gospodarki. Nie wiem, jak można powiedzieć, że to nieistotne. Roczny obrót mojej firmy był na poziomie dwóch milionów złotych. Z tego szły całkiem duże podatki do państwa. Teraz ich nie będzie.

Ma pan plan B? Inny pomysł na życie?

Powoli coś takiego się rodzi, ale nie podejmuję jeszcze pochopnych decyzji. Ciągle daję sobie czas. Czekam i szukam alternatyw. Jak już panu powiedziałem, ja rok jeszcze wytrzymam, ale znam ludzi z mojej branży, którzy takiego komfortu nie mają. Inna sprawa, że plan był inny. Budowaliśmy z bratem sensowną politykę finansową, bo myśleliśmy o rodzinach, naszych dzieciach. Robiliśmy to dla nich, z myślą o ich przyszłości. Lada dzień urodzi się wnuczka i to teraz dla mnie najważniejsze. Ona też miała skorzystać z profitów wypracowanych przez lata pracy. A teraz z dnia na dzień musimy pogodzić się, że oszczędności życia pójdą na ratowanie tego, co wypracowaliśmy. A w dodatku nie wiemy, czy nawet ta misja zakończy się sukcesem. Niech mi pan wierzy, że pod względem psychicznym to nie jest łatwy temat.

Pomagał pan klubowi z Gniezna od początku. Czuje pan teraz wsparcie od kibiców?

Oczywiście, że tak. Wszystkie osoby, które bawiły się w naszych klubach, mogą nam teraz pomóc i wykupić voucher. Przygotowaliśmy pięć pakietów dla gości naszych lokali, z których będzie można skorzystać w przyszłości. I ludzie to robią. W tym gronie są też na pewno nasi kochani kibice. Klub też pomaga, bo nagłaśnia całą akcję. Ta pomoc jest wprawdzie symboliczna i na pewno nas to nie zbawi, ale w trudnych czasach liczy się każda złotówka. Poza tym cieszy mnie sam fakt, że ktoś pomaga. Dzięki temu na chwilę się uśmiecham.

A czy uważa pan, że do tematu walki z koronawirusem należało podejść inaczej?

Jestem zdania, że więcej osób za chwilę umrze z głodu niż na ten wirus. Nie lekceważę zagrożenia. Widzę liczby, ale nikt nie mówi, ile jest osób, które się w tym czasie totalnie załamały. Gospodarka cierpi tak samo, jak zdrowie psychiczne wielu ludzi. Ich jest zdecydowanie więcej niż tych chorych na COVID-19. Jeśli nie skończymy z tym szaleństwem, to będzie coraz więcej załamań psychicznych i samobójstw. Poza tym ludzie będą umierać na inne choroby, bo nie będzie pieniędzy, żeby ich leczyć. Już teraz nie wykonuje się wielu kluczowych zabiegów. I niech mi pan wierzy, że nie przesadzam. Rozmawiam z ludźmi i słyszę, co się z nimi dzieje. Tak na dłuższą metę się nie da.

Domyślam się, że model szwedzki walki z koronawirusem jest panu bliższy.

Powiedziałbym nawet, że się z nim utożsamiam. Już teraz powinniśmy przejść do izolowania ludzi starszych i chorych, którzy są szczególnie narażeni. O nich musimy dbać, ale nie możemy się też w tym wszystkim zatracać. Nie da się zatrzymać na dłużej całej gospodarki i normalnie żyć. Niestety, część z nas prędzej czy później musi zachorować i pewnie tak się stanie. Poza tym codziennie straszymy ludzi liczbami, a wie pan, czego mi brakuje? Porównania. Chciałbym, żeby społeczeństwo wiedziało, ile osób ginie tego samego dnia na drogach, a ile umiera na inne choroby. Niestety, tego nie ma.

Zobacz także:
Musiałoby dojść do bardzo pechowego zdarzenia, żeby zawodnicy się zakazili
Sławomir Sulej: Z Egiptu na stadion Orła

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (23):

  • Zbigniew Adamek Zgłoś komentarz
    Co wy ludzie piszecie za bzdury nie znacie Rafaella od podszewki po co te hejty nie było żużla w Gnieźnie przez jeden sezon przez tych którzy źle prowadzili klub i go zadłużyli Rafaell
    Czytaj całość
    podniósł klub na nogi wprowadził wiele dobra włożył całe serce i kupę swojej kasy a teraz niestety trzeba wspierać go A nie dołować. Jestem ciekawy jeżeli was postawiło by się przed takim wyzwaniem prowadzenia tych dwuch biznesów i z żadnego byście nie mieli dochodu jak długo wytrzymali byście ? Bzdura to co piszecie jestem w biznesie od lat zatrudniał też pracowników i wiem co to znaczy nie zdjęcie sobie sprawy ile to kosztuje nie tylko chodzi o pieniądze ale o nerwy i psychikę.
    • Godfather-Darth Vader Zgłoś komentarz
      Prywatne sprawy mnie nie interesują. Każdy ma kłopoty w czasie pandemii.
      • Sylwia Błochowiak Zgłoś komentarz
        Muszę bo się udusze. Ludzie!!!!! Cytuję: Chodzi o przetrwanie i zapewnienie naszym ludziom pracy???????". Serio??? Pan się nie wstydzi?????? Jakim ludziom? Tym co ich Pan zwolnił zanim
        Czytaj całość
        pomógł by również nie spadli na dno bez pracy ??Zrobił Pan wszystko by ocalić WSZYSYKICH????poszły w ruch pomoce rządowe??? Wiem, wiem - jest jak jest- ale można! A teraz cały świat do pionu bo Pan niedomaga? Sytuacja jest trudna.nawet bardzo. Owszem....ale ludzie - trochę pokory i skromności a bedzie lepiej. Zbiórki kasy na kluby.....ludzie nie mają co do gara wkładać a kupią voucher by za rok sobie iść potyniac.no tuś Pan popłynął. Pół miasta ma Pana na językach za to. Niedobrze.
        • Kung Lao Zgłoś komentarz
          @TedZgred: Mylisz się. Poczytaj dane GUS-u. W Polsce coraz więcej osób żyje w skrajnym ubóstwie a niedojadających jest cała masa. A cywilizowana Europa jest daleko stąd.
          • Agata Błaszczak Zgłoś komentarz
            Oby to wszystko szybko się skończyło ;) a panu Rafałowi życzę powodzenia zarówno Best jak i Vehikul Czasu są świetnymi miejscami gdzie dobrze można się pobawić :)
            • Ablafaka Zgłoś komentarz
              Panie Rafaelu czy też Rafale. Co da porównanie ilości zgonów skoro zgony na powikłania po COVID-19 to są ekstra zgony? Umieralność w Europie w kwietniu była dwukrotnie wyższa niż w
              Czytaj całość
              grudniu i trzykrotnie wyższa niż rok temu w kwietniu, pomimo tego że jest mniej wypadków (nie tylko samochodowych). Pamięta też Pan o tym że teraz nie umiera jeszcze sporo osób, zaczną umierać masowo jeśli zabraknie respiratorów a tych zabraknie jak przejdziemy na model Szwedzki. Dlaczego? W Szwecji przypadają 23 osoby na km2, w Polsce 123 osoby na km2. Zawsze możemy podejść do tego jak Szwedzi teraz i Włosi na początku a potem mieć armagedon taki sam jaki wydarzył się we Włoszech. Sugeruje Pan że nie ma sensu izolowanie w celu zmniejszenia zachorowań, to też nie ma sensu aby pielęgniarki czy laboranci zmieniali rękawiczki co pacjenta, można też ograniczyć koszty poprzez kilkukrotne używanie tej samej igły oraz strzykawki. W końcu na HBV, HCV czy HIV nie umiera aż tak dużo osób w porównaniu do wypadków samochodowych. Co do funkcjonowania. Sam prowadzę firmę, mam 8 domków letniskowych, to teraz stoi puste. Tylko zabezpieczyłem się, pierwsze co zrobiłem to zebrałem fundusze na to aby firma mogła przetrwać bezproblemowo rok przestoju, dopiero potem czerpałem z niej jakiekolwiek zyski. Jednak jeśli ktoś myśli tylko o zarabianiu, to czasami lepiej żeby upadł bo się po prostu do tego nie nadaje. No i jak ktoś już wspomniał, mamy XXI wiek, żyjemy w Europie, tu nikt z głodu nie umrze. Jeszcze jedno, branża rozrywkowa czy hotelarstwo nie są ważne, dla ludzi o wiele ważniejsze jest zdrowie i życie. Dla przykładu, rehabilitacja wrzucona jest na 4 etap odmrażania gospodarki, pomimo że fizjoterapeuci ratują często życie. Ja dzisiaj straciłem przychody z firmy, ta jednak jest zabezpieczona na rok takiego przestoju a nawet gdyby to miało potrwać 2 lata, to znajdę oszczędności na to, bo firma miała osobną "poduszkę finansową" niż moje gospodarstwo domowe. Straciłem też przychody z pracy jako trener. Mam się zapłakać? Nie, nie robię tego, bo zdaje sobie sprawę z tego że moja firma jest mniej ważna od ludzkiego życia.
              • zbanowany Zgłoś komentarz
                Kryzys dotyka wszystkich, a przede wszystkim zwykłych szarych ludzi. W moim mieście masa ludzi potraciła pracę, dużo osób ma kredyt na głowie. Sam się boję o robotę bo zwolnili od nas
                Czytaj całość
                40% załogi i nie wiadomo co dalej... Jak by miał dzisiaj kredyt na głowie to chyba bym się załamał. Ale robiłem wcześniej w życiu wszystko by tego uniknąć i udało mi się wyjść na prostą, jakoś przeżyję, choć jeśli to będzie trwać dłużej niż rok - dwa to też będzie u mnie nieciekawie. Prawda jest taka że ta zaraza zmieni nasze społeczeństwo, przede wszystkim sposób wydawania pieniędzy. Skończą się czasy gdy pod śmietnikiem stał dobry telewizor, skończy się wymiana smartfonów co rok... Zarobki pójdą ostro w dół i cofniemy się o parę lat wstecz gospodarczo. Jesteśmy na garnuszku Europy niestety, bo naszej gospodarki praktycznie nie ma. Zanim tam sobie nie poradzą my będziemy cierpieć. Muszą ruszyć zamówienia. Jest jeszcze kwestia tego że zagraniczne firmy mogą ratować najpierw zakłady u siebie i zamykać te na wschodzie Europy - jest to bardzo prawdopodobne. Wtedy niestety będziemy w czarnej d... i cofniemy się do komuny, a nawet niżej, bo za komuny polskie zakłady prężnie działały - dawały pracę. Dzisiaj można je policzyć na palach jednej ręki. Prawie wszystko to obcy kapitał który w każdej chwili może zwinąć manatki.
                • TedZgred Zgłoś komentarz
                  Panie Rafale, po pierwsze po co gadać głupoty o ludziach, którzy umrą z głodu ? W XXI wieku nikt w Polsce nie umrze z głodu. Nikt w cywilizowanej Europie, w której co roku wyrzuca się na
                  Czytaj całość
                  śmietnik tysiące ton jedzenia nie umrze z głodu. Jak to miała być taka przenośnia to niech się Pan bardziej postara albo zrezygnuje z operowania przenośniami bo to Pana przerasta. Sprawa druga. Czy pan wie co to jest poduszka finansowa ? To jest zapas oszczędności, który firmie w przypadku takiego kryzysu pozwala przetrwać bez żadnych uszczerbków co najmniej pół roku. Jak ktoś prowadzi jakąkolwiek działalność gospodarczą luba nawet najzwyklejsze gospodarstwo domowe i takiej poduszki nie ma bo nie miał ochoty albo umiejętności jej zbudować to niech się nie nazywa poważnym człowiekiem a tym bardziej przedsiębiorcą. Proszę mierzyć siły na zamiary i może się przerzućić na prowadzenie straganu z pietruszką.
                  • PeWuKa Zgłoś komentarz
                    Czy to przypadkiem nie w jednym z tych lokali rozpijano podstępem zawodnika drużyny przeciwnej dzień przed meczem? Jeśli by tak było, to jakoś mi specjalnie nie żal tego pana o dziwacznym
                    Czytaj całość
                    imieniu.
                    • Kung Lao Zgłoś komentarz
                      @ motogonki:A ty na ile masz oszczędności? Założę się, ze już ścieżkę wydeptałeś pod MOPS-em.
                      • motogonki Zgłoś komentarz
                        Panie Rafaelu. Co z tego, że pozwolą otworzyć punkty rekreacyjno-usługowe? Przecież nikt normalny do tego przybytku nie przyjdzie.Skoro pan prowadzi tą działalność 20 lat i tylko
                        Czytaj całość
                        starczy na rok przetrwania, bez nic nie robienia, to słaby z pana biznesmen. Proponuję uderzyć w inną branżę, bo w tej pan się nie sprawdził. Podobnie jak zawodowiec Jamróg co całe życie jedzie na kredycie, czy Emil którego, nie stać na jazdę w E=L. Tylko zmiana branży. Np. kurs spawacza?
                        • Widzew Hamburg Zgłoś komentarz
                          Czemu model szwedzki a nie białoruski??
                          • zawodowiec Zgłoś komentarz
                            Kolejny lekarz medycyny po szkole zawodowej.
                            Zobacz więcej komentarzy (10)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×