- Skoro nie potrafiliśmy wygrać tego meczu, to znaczy, że jesteśmy słabym zespołem - mówi nam Witold Skrzydlewski. - Niektórzy zawodnicy mocno mnie rozczarowali. Drugi raz z rzędu zawiódł mnie Norbert Kościuch. Taki żużlowiec nie powinien jeździć w tylu biegach z tyłu. To nie ten sam zawodnik, który startował u nas dwa lata temu. Juniorzy, którzy mają stworzone idealne warunki, po kilku wygranych biegach z Lokomotivem Daugavpils, stali się już mistrzami świata. Tym razem punktował tylko Piotr Pióro. Oczekiwałem więcej - podkreśla Skrzydlewski.
Główny sponsor Orła nie ma natomiast pretensji do Aleksandra Łoktajewa, który w wyścigu dziewiątym otrzymał czerwoną kartkę za spowodowanie upadku Davida Bellego. To wydarzenie miało ogromny wpływ na losy rywalizacji, bo łodzianie w kluczowej fazie spotkania byli poważnie osłabieni. - Uważam, że sędzia był dziewiątym zawodnikiem jednej z drużyn - przekonuje Skrzydlewski.
- Apeluję też do pana Tomasza Golloba, który komentował to spotkanie. Twierdził, że kara dla Łoktajewa była słuszna, a powinien najpierw rzucić kamieniem i przypomnieć sobie, jak on jeździł. Gdyby iść jego tokiem rozumowania, to w trakcie swojej kariery zasłużył na wiele wykluczeń. Od takiej gwiazdy oczekuję obiektywizmu. A co do pana Łoktajewa, to nie mam do niego pretensji. Powiem więcej, jestem jego fanem, bo to zawodnik z duszą. Szanuję go za walkę. Gdyby wszyscy nasi żużlowcy byli tak waleczni, jak on, to ten zespół byłby w innym miejscu - podsumowuje Skrzydlewski.
Zobacz także:
Gdańszczanie pokazali siłę na Łotwie
Adrian Gała jednym z bohaterów
ZOBACZ WIDEO Krzysztof Kasprzak się obrazi? Stal nie potrzebuje takiego Kasprzaka