KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Polski sportowiec z mroczną historią. Sąd wydał na niego wyrok śmierci

Żeby uniknąć kary śmierci, uciekł do Argentyny, a potem ukrywał się w Niemczech i nigdy nie wrócił do Polski. Jego karierę przerwał donos matki.
Mateusz Kozanecki
Mateusz Kozanecki
Albrecht von Alvensleben Materiały prasowe / Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego / Na zdjęciu: Albrecht von Alvensleben

Albrecht von Alvensleben swoją przygodę z motocyklami rozpoczął w połowie lat 20. XX wieku. Od samego początku pokazywał, że ma smykałkę do ścigania. Brał udział w zawodach rozgrywanych w całej Polsce i szybko wskoczył do krajowej czołówki motocyklistów.

Bogaty park maszyn

Choć sport motocyklowy wciąż jeszcze raczkował w tamtych czasach, von Alvensleben dysponował solidnym zapleczem sprzętowym. - Z nie do końca potwierdzonych przekazów wiadomo, że miał aż cztery motocykle - mówi nam Krzysztof Drozdowski, historyk, autor książek i artykułów.

Jak podkreślił nasz rozmówca, wiązały się z tym znaczne wydatki, ale Albrecht mógł sobie na to pozwolić. Sam co prawda nie pracował, ale był na utrzymaniu swoich rodziców. Przybranym ojcem motocyklisty był hrabia Joachim Martin von Alvensleben-Schonborn, matką natomiast Katarzyna Bnińska. Byli oni w posiadaniu znacznego majątku Ostromecko pod Bydgoszczą.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Magazyn PGE Ekstraligi. Gollob, Grzyb, Majewski i Cegielski gośćmi Galewskiego!

- W 1918 roku Katarzyna rozwiodła się ze swoim mężem, który powrócił z frontu, i wyjechała do Sopotu. Może więc hrabia Joachim chciał w ten sposób trochę osłodzić życie młodemu Albrechtowi - skomentował Drozdowski.

Liczne sukcesy

Dość szybko Albrecht von Alvensleben zaczął odnosić sukcesy na torach całej Polski. Już w 1927 roku znalazł się w obsadzie zawodów zorganizowanych na torze Dynasy, gdzie przyznano mu tytuł motocyklowego mistrza Polski.

Regularnie stawał na podium, ścigając się na swoim motocyklu marki Norton. O jego sukcesach pisał chociażby "Przegląd Sportowy", choć wyścigom motocyklowym nie poświęcano wielkiej uwagi. "Publiczności dużo. Organizacja zawodów sprawna" - pisano w sierpniu 1930 roku po turnieju w Grudziądzu, w którym zwyciężył von Alvensleben, pokonując o sekundę zawodnika Rolfa Poszadela jra.

- Albrecht miał polskie obywatelstwo, jego matką była przecież Polka Katarzyna Bnińska. Jego przybrany ojciec, pomimo że był Niemcem, w pełni utożsamiał się z Polakami. Z przekazów od osób, które pracowały w jego gospodarstwie wiemy, że był dobrym człowiekiem. Nie wywyższał się zbytnio, a swoich pracowników traktował sprawiedliwie i uczciwie - powiedział Krzysztof Drozdowski.

Pionier żużla

Na przełomie lat 20. i 30. coraz popularniejsze zaczęły stawać się wyścigi na zamkniętych torach, wtedy nazywane dirt trackiem. Dość powiedzieć, że w Wielkiej Brytanii już w 1928 roku zainaugurowano rozgrywki ligowe (w Polsce 20 lat później).

Albrecht von Alvensleben również zainteresował się tą dyscypliną. Znalazł się w gronie pionierów żużla w Bydgoszczy. Był członkiem tamtejszego Klubu Motocyklowego, który zrzeszał zarówno Polaków, jak i Niemców.

W sprawozdaniach z zawodów rozgrywanych na początku trzeciej dekady XX wieku ścigał się właśnie w barwach KM-u Bydgoszcz. Jak podaje portal speedwayw.pl, szczególnie imponujący triumf odniósł w 1932 roku w Poznaniu. Na torze na Ławicy zwyciężył w finale rozgrywanym na dystansie 21 km z przewagą blisko dwóch minut nad przedstawicielem gospodarzy Michałem Nagengastem.

"Express Bydgoski" wymienia go w gronie żużlowców obok takich zawodników jak Edward Buda, Alfons Ziółkowski czy Herbert Beitsch (który w trakcie II wojny światowej należał do SS). Autor książki "Dirt-track: żużel lat przedwojennych" nazwał z kolei von Alvenslebena "asem doborowym miejscowych motocyklistów".

Koniec kariery

Ostatnie wzmianki dotyczące jego startów datowane są na rok 1933. Po blisko dekadzie dość niespodziewanie zrezygnował z brania udziału w zawodach, choć miał wtedy dopiero 25 lat (wg części źródeł 23 lub 24). Powody jego decyzji nie są do końca znane.

- 1933 rok to koniec jego dziesięcioletniej, dość okazałej przygody z wyścigami motorowymi. Powodów zakończenia tej pasji mogło być kilka. Trwał już konflikt z przybranym ojcem, co spowodowało wstrzymanie środków, które dotychczas otrzymywał - tłumaczył historyk.

Nasz rozmówca podkreślił także, że w 1933 roku Albrecht po raz pierwszy wystąpił do sądu o przejęcie majątku Ostromecko. Krzysztof Drozdowski zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół, którego wcześniej nie brano pod uwagę - w styczniu 1933 w Niemczech do władzy doszedł Adolf Hitler. Niewykluczone, że już wtedy Albrecht był w niego wpatrzony. Tego nie ustalono, ale daty są bardzo zbieżne.

Mroczna natura

Po zakończeniu przygody z wyścigami motocyklowymi coraz częściej zaczęła dawać o sobie znać jego mroczna natura. Konflikt z ojczymem zaczął się pogłębiać, a kulminacyjnym punktem był wybuch II wojny światowej. Kilkanaście dni wcześniej wstąpił w szeregi Schutzstaffel, czyli SS.

- Nie wiadomo, z jakich powodów popadł w konflikt z hrabią Joachimem. Podejrzewa się, że stała za tym jego niemiecka narzeczona - powiedział nam historyk.

Dodajmy, że część źródeł podaje, iż Albrecht von Alvensleben był pod silnym wpływem swoich niemieckich teściów, stąd - jak pisał Jerzy Świetlik - miało się wziąć skierowanie sprawy do sądu czy ucieczka do Gdańska ze służby wojskowej w 18. Pułku Ułanów z Grudziądza.

Walczył o przejęcie całego majątku, a gdy nie udało mu się to w sądzie, to zrobił to siłą - po wybuchu wojny hrabiego Joachima zesłano do obozu koncentracyjnego.

Nieślubne dziecko

To właśnie wtedy wyszła na jaw prawdziwa historia Albrechta. Po wtrąceniu hrabiego Joachima do obozu w Dachau, Katarzyna Bnińska napisała list do Reichsfuhrera SS (niem. wódz SS) Heinricha Himmlera, w którym napisała prawdę o pochodzeniu syna.

- Okazało się, że jest on nieślubnym dzieckiem jej i pewnego argentyńskiego żyda (o nazwisku Rodriguez - dop. MK). To całkowicie przekreśliło dalszą karierę Albrechta w SS. Został wycofany z frontu wschodniego, pozbawiony nazwiska, ale także niemieckiego obywatelstwa. Do nazwiska Alvensleben wrócił po wojnie, usynowiony przez członka tego rodu - wyjaśnił nasz rozmówca.

Przekreślone marzenia

Albrecht von Alvensleben marzył o awansie w SS, nagrodach i medalach przyznanych mu przez Adolfa Hitlera. Zamiast tego rodzina się go wyrzekła, dzięki czemu obóz w Dachau mógł opuścić jego ojczym Joachim.

- W III Rzeszy wszystko, co się działo, musiało być w jakiś sposób sformalizowane i najlepiej umundurowane. Dlatego też powstał NSKK, czyli Narodowo-Socjalistyczny Korpus Kierowców. I to w szeregach tej organizacji skupiali się wszyscy, którzy chcieli uprawiać choćby wyścigi motocyklowe - powiedział Krzysztof Drozdowski.

W szeregi SS najpewniej wstępowali także inni znani z wyścigowych torów motocykliści. Pod warunkiem - jak zaznaczył nasz rozmówca - że spełniali kryteria rasowe, które w tamtym czasie były jeszcze mocno wyśrubowane.

Skazany na śmierć

Jak pisał portal nasze-ostromecko.pl, w trakcie wojny, będąc w oddziałach Selbstschutzu (paramilitarnej jednostki), wziął udział w morderstwach mieszkańców Ostromecka - jego oddział miał zabić około 60 osób, z czego Albrecht osobiście pozbawił życia przynajmniej dwóch Polaków.

Część źródeł podaje, że dawny "as doborowy" bydgoskiego żużla ewakuował się z Polski wraz z żoną i dziećmi. Po wojnie zaocznie postawiono mu kilka zarzutów.

Albrecht Werner (tak nazywał się po pozbawieniu prawa do nazwiska) został przez polski sąd skazany na śmierć. Miał ukrywać się w Argentynie i Niemczech, a amerykańskie oraz brytyjskie władze nie wydały go wymiarowi sprawiedliwości w Polsce.

Zmarł w połowie lat 60. XX wieku (około roku 1965) w Republice Federalnej Niemiec, ponownie jako Alvensleben. W sieci można natrafić na informacje, że Albrecht von Alvensleben zginął zastrzelony przez nieznanego sprawcę, nie są one jednak potwierdzone.

Nie można wykluczyć też, że w dawnym majątku Alvenslebenów w Ostromecku wciąż znajdują się cenne pamiątki. - Podczas wojny większość rzeczy została rozkradziona i poniszczona przez oddziały Armii Czerwonej oraz okoliczną ludność - tłumaczyła kierownik Zespołu Pałacowo-Parkowego w Ostromecku Dorota Ratajczak w rozmowie z "Dziennikiem Toruńskim".

Albrecht von Alvensleben mógł zostać zapamiętany jako czołowy polski motocyklista oraz pionier bydgoskiego żużla funkcjonującego aż po obecne czasy. Został jednak skazany na karę śmierci i musiał ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości.

---

* Wykorzystane źródła:
1. Krzysztof Drozdowski, "Albrecht von Alvensleben - morderca z Ostromecka"
2. Maciej Kosobudzki, "Ostromecko pełne tajemnic" [za:] nowosci.com.pl
3. Roman Lach, "Speedway w Polsce 1932-1947" [za:] speedwayw.pl.
4. Tomasz Szczerbicki, "Czarny charakter, Albrecht von Alsvensleben" [w:] Świat Motocykli
5. Józef Świetlik, "Gmina Dąbrowa" [za:] stronarodzinna.ma7.eu
6. Maciej Węgrzyn, "Dirt-track: żużel lat przedwojennych"
7. Sławomir Wojciechowski, "Ich znakiem były białe czapki" [w:] Express Bydgoski
8. Narodowe Archiwum Cyfrowe
9. nasze-ostromecko.pl

Czytaj także:
Nigdy nie jest za późno na marzenia. Ma 45 lat, pochodzi z Portoryko i zaczął jeździć na żużlu
Wypadek mrożący krew w żyłach. Fatalny błąd Polaka

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (20)
  • Kylie Minogue Zgłoś komentarz
    Ciekawa historia, ale liga angielska ruszyła w 1929 roku, a nie 1928.
    • RECON_1 Zgłoś komentarz
      Historia ciekawa,ale nie donkonca uwazam aby slusznie wspominac o tym.
      • Jagsi Zgłoś komentarz
        Następny kandydat do orderu.
        • CKM_ Zgłoś komentarz
          Ciekawa historia i ludzi mniej powierzchownych z pewnością zainteresowała. Ale dopinanie tego człowieka do żużla wydaje się być działaniami nieco na siłę, daleko tam było jeszcze do
          Czytaj całość
          speedwaya rozumianego jako to co widzimy dzisiaj. Po prostu ścigali się na motocyklach. Wygrał z przewagą dwóch sekund, wygrał na dystansie 21km... No i nie jestem przekonany czy aby na pewno takiego niemiaszka z SS należy wspominać, bo zwyczajnie nie zasłużył.
          • ROT Zgłoś komentarz
            Panie Kozanecki idź pan do szkoły historii uczyć lepiej A tu pisz pan o żużlu A nie co było 100 lat temu kogo to obchodzi dramat
            • Denis Markotny Zgłoś komentarz
              teraz inny polski sportowiec pracujący dla Niemców dostał order i jest bohaterem narodowym
              • JS2015 Zgłoś komentarz
                Niemcy zyskali polskiego SS-mana i wystarczył list polskiej matki do szefa SS- Himlera i wszystko się odwróciło. Jaka małostkowość!?:) Hitler też miał Zydów w rodzinie więc
                Czytaj całość
                !? Niemniej znam fakty i rozumiem realia tamtego czasu.
                • Kris1 Zgłoś komentarz
                  Tytul "Polski sportowiec z mroczną historią" jest klamliwy. W rzeczywistosci byl to niemiec, zydowsko-polskiej narodowosci i z succesami w Polsce ktory byl ss-manem.
                  • HR_Sparta Zgłoś komentarz
                    Panie redaktorze, artykuł byłby fajny, gdyby udało się zapanować chaosem i chronologią. A tak to wyszło wypracowanie gimnazjalisty.
                    • intro Zgłoś komentarz
                      fajny artykuł Polak i Żyd przez teściów poszedł w SS Szkoda, że go nie ukarano ołowiem
                      • AG-nia Zgłoś komentarz
                        "W III Rzeszy wszystko, co się działo, musiało być w jakiś sposób sformalizowane i najlepiej umundurowane. Dlatego też powstał NSKK, czyli Narodowo-Socjalistyczny Korpus Kierowców.
                        Czytaj całość
                        I to w szeregach tej organizacji skupiali się wszyscy, którzy chcieli uprawiać choćby wyścigi motocyklowe" Ps. Brawo! - No to teraz czekamy na kolejny artykuł o kolejnym ss-manie z NSKK, czyli korpusu kierowców wyścigów motocyklowych w okupowanej Polsce!
                        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                        ×
                        Sport na ×