Żużel. Kolejna fatalna pomyłka sędziego podczas finału ligi w Krośnie. To mogło się źle skończyć!

Kuriozalny błąd w 10. wyścigu nie był jedyną pomyłką sędziego podczas meczu Cellfast Wilki - Arged Malesa. Okazuje się, że arbiter Paweł Palka zezwolił na rozegranie jednego z biegów, mimo że w pasie bezpieczeństwa znajdowało się wtedy kilka osób.

Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
wyścig 14 Z prawej strony ochroniarze w pasie bezpieczeństwa WP SportoweFakty / Michał Krupa / Na zdjęciu: wyścig 14. Z prawej strony ochroniarze w pasie bezpieczeństwa
Jak udało nam się ustalić, byli to przedstawiciele miejscowej ochrony, którzy przemieszczali się w kierunku sektora ostrowskich kibiców. To wszystko widać zresztą doskonale na nagraniu, które otrzymała nasza redakcja od kibiców, a także na zdjęciu wykonanym przez naszego fotoreportera.

Całe zdarzenie trwało dość długo i trudno w racjonalny sposób wyjaśnić postawę sędziego, który nie podjął żadnych działań. - To nie powinno się wydarzyć. Dopóki ktokolwiek znajduje się w pasie bezpieczeństwa, bieg nie powinien ruszyć - mówi nam szef sędziów Leszek Demski. - Jak sama nazwa wskazuje, mówimy o pasie bezpieczeństwa. Nie może tam przebywać kompletnie nikt. Jeśli znajdują się tam natomiast jakieś urządzenia, to muszą zostać osłonięte materiałem amortyzującym - dodaje Demski.

Oczywiście, można założyć, że ochrona pojawiła się w pasie bezpieczeństwa dopiero w trakcie wyścigu i dlatego sędzia zwolnił taśmę maszyny startowej. Z informacji uzyskanych od kibiców obecnych na meczu wiemy jednak, że służby porządkowe były tam obecne już przed biegiem, a zawróciły dopiero w jego trakcie.

Warto również dodać, że nawet wtargnięcie do pasa bezpieczeństwa podczas wyścigu nie zwalnia sędziego z reakcji. Ważna jest wtedy ocena zagrożenia. Jeśli dojdzie do tego podczas czwartego okrążenia w miejscu, które minęli już zawodnicy, to wiadomo, że nie trzeba zatrzymywać wyścigu. W innych przypadkach arbiter nie powinien takich sytuacji lekceważyć. Już wiele razy na stadionach żużlowych byliśmy przecież świadkami sytuacji, że zawodnik lub jego motocykl przelecieli przez bandę okalającą tor.

Przypomnijmy, że sędzia niedzielnego meczu popełnił jeszcze jeden poważny błąd. W biegu 10. Sebastian Szostak z dużym impetem uderzył w Grzegorza Walaska. Arbiter najpierw długo zwlekał z zatrzymaniem wyścigu, co wydawało się w tej sytuacji oczywiste. Później wykluczył z powtórki obu żużlowców, a juniora Arged Malesy ukarał jeszcze czerwoną kartką za niesportowe zachowanie. Tymczasem należało włączyć czerwone światło i poprzestać na wykluczeniu Szostaka.

Zobacz także:
Wielkie serce Grzegorza Walaska

ZOBACZ WIDEO Żużel. Subiektywny ranking PGE Ekstraligi. TOPlista 18. kolejki


Pomóż nam ulepszać nasze serwisy - odpowiedz na kilka pytań.
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×