KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Chomski mówi o totolotku, Dymek o czekającej pracy. Dwugłos po meczu Stali z Włókniarzem

W niedzielnym meczu 5. kolejki PGE Ekstraligi Moje Bermudy Stal Gorzów pokonała zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa 50:40. Po spotkaniu menedżerzy tłumaczyli niektóre swoje decyzje i wpadki zawodników.

Marcin Malinowski
Marcin Malinowski
Stanisław Chomski WP SportoweFakty / Na zdjęciu: Stanisław Chomski
Gospodarze z konieczności przystąpili do tego pojedynku z Wiktorem Jasińskim w podstawowym składzie. Kontuzjowany jest bowiem Szymon Woźniak. Wielu łapało się jednak za głowy, widząc młodego zawodnika pod numerem 9. - Trzeba było czymś zaskoczyć. Myślę, że wielu z nas było zaskoczonych takim, a nie innym składem. Jest zespół, który pomaga sobie w kryzysowych sytuacjach. Wiedzieliśmy, czego chcemy. Ciężar był na trzech podstawowych zawodnikach w pierwszej fazie meczu. Trochę się zagotował Wiktor w pierwszym biegu - mówił Stanisław Chomski.

- Są pewne czynniki, że jest się w tym, a nie innym miejscu. Przychodzi pewny czas, kiedy może ten czy inny zawodnik wykorzystać sytuację. My, jako ludzie, którzy jesteśmy z zespołem, w jego środku, to wiemy, kiedy ten czas może nastąpić. Nie ma jednak na to recepty i można się pomylić. W tym wypadku akurat konsekwencja przygotowania i taktyki zdała egzamin - dodał.

Moje Bermudy Stal Gorzów wygrała mimo słabszej postawy Patricka Hansena. W końcówce Duńczyk pożyczył motocykl od rodaka, Andersa Thomsena i wyglądało to już zdecydowanie lepiej. - Problem miał Patrick Hansen. Pierwszy motocykl stracił kompresję i bardzo się męczył. Trzeba było pożyczyć drugą maszynę i zrobił to Thomsen. W 11. wyścigu prowadził, ale zostało to przerwane. Wiktor zrobił jeden błąd. Wykorzystaliśmy to, że rywal błądził i wygraliśmy - przyznał szkoleniowiec.

ZOBACZ WIDEO Przebudowa toru zaszkodziła Stali? Woźniak: Nie sądziłem, że zmieni się tak wiele

Trener gorzowian w żadnym wypadku nie popada w hurraoptymizm i studzi nastroje. - Daleka droga przed nami. Wiem, czym jest okupione to zwycięstwo. Jakim stresem, nerwami w pracy. Dużo pracy całego zespołu. Przyszedł jednak efekt, na który po cichu liczyliśmy - zdradził Chomski.

Co ciekawe, w składzie pojawił się również Timi Salonen. Co prawda, tylko jako rezerwa, ale jednak, co nieco zaprzeczyło słowom trenera po meczu U-24 Ekstraligi, że chłopcy z młodzieżowego zespołu zbyt szybko nie znajdą się w pierwszej drużynie. - Lud się domagał, to dostał, czego chciał. Jeszcze jednak daleka droga przed tym chłopakiem. Nie spalmy go. Tak zrobiliśmy z Marcusem, wcześniej nie powiem z kim też. Musiał błądzić po innych klubach. Powoli. Zawodnik musi być przygotowany sprzętowo i mentalnie. To nie to, że on bał się jechać - tłumaczył szkoleniowiec.

Czy po powrocie Szymona Woźniaka może pojawić się ból głowy związany z tym, na kogo z dwójki Jasiński-Hansen postawić na pozycji U-24? - Przestańmy z tymi dylematami. Miejsca w składzie są ustalone i nie rotujmy, bo to zburzy całą naszą koncepcję. Wiem, jakie były przyczyny występu Wiktora i "porażki" Patricka. Będziemy nad tym pracować. A kto się znajdzie w składzie? Zobaczymy. To nie jest totolotek, żeby raz postawić na tego, raz na tamtego. To są ludzie, którzy mają pewien zakres odpowiedzialności. Zmiany zawsze mogą być, ale nie żądajcie ode mnie deklaracji - podsumował Stanisław Chomski.

Zadowolony nie mógł być Jarosław Dymek, którego zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa prowadził w początkowej fazie. Ostatecznie Lwy nie dołożyły punktów do tabeli PGE Ekstraligi. Menedżer z pokorą przyjął taki obrót spraw. - Można powiedzieć, że wynik był bardzo na styku. Dwa punkty w jedną, potem zrobiło się dwa "oczka" w drugą i w drugiej części spotkania Stal była zdecydowanie lepsza. Lepiej odczytali swój własny tor. Nam pozostaje złożyć gratulacje gospodarzom i ciężko pracować przed kolejnymi pojedynkami - przyznał.

W niedzielę w Gorzowie było bardzo ciepło, przez co potrzebne były dodatkowe roszenia toru. Czy to zgubiło częstochowian? - Takie rzeczy są już w żużlu zupełnie normalne. Kiedy mamy wysoką temperaturę, świeci słońce, a tory są przygotowywane z reguły na twardo, to bardzo szybko można się spodziewać kurzu. Liczyliśmy się z tym, że będzie polewanie toru po drugim wyścigu. To nie ma jednak znaczenia. Stal była lepiej dysponowana w drugiej części zawodów i wygrała. Proste - skwitował Dymek.

Zaledwie trzy indywidualne zwycięstwa raczej nie pozwalały myśleć o wygranej w meczu. - Nie ma co ukrywać, że po naszej stronie jest jedna zdobycz dwucyfrowa. Leon Madsen zdobył 12 punktów, a reszta poniżej 10. Jakby każdy dorzucił po "oczku" czy dwa, to wynik mógłby być zgoła inny, ale teraz to już jest tylko i wyłącznie gdybanie. W taki sposób nie ma co rozkładać tego meczu na czynniki pierwsze. Sezon jest długi, jeszcze trochę meczów przed nami. Czeka nas sporo pracy - zakończył Jarosław Dymek.

Czytaj także:
Presja podziałała motywująco na zawodników Stali
Po klęsce zarzucają mu bierność

Czy Wiktor Jasiński powinieć wskoczyć do składu kosztem Patricka Hansena po powrocie Szymona Woźniaka?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×