KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Oficjalny raport z akcji ratunkowej Elisabeth Revol oraz Tomasza Mackiewicza

Szczegółowy raport Polskiego Himalaizmu Zimowego ujawnia kulisy akcji ratunkowej Elisabeth Revol oraz Tomasza Mackiewicza. Napisał go Jarosław Botor, jeden z ratowników.
Bartosz Zimkowski
Bartosz Zimkowski
Od lewej: Denis Urubko, Elisabeth Revol, Adam Bielecki Facebook / Adam Bielecki / Od lewej: Denis Urubko, Elisabeth Revol, Adam Bielecki

Oficjalny raport (pisownia oryginalna): 

W dniu 27.01.2018 roku około godziny 13:30 z bazy pod K2 w Pakistanie, dwoma śmigłowcami EC350, został podebrany Zespół Ratunkowy w składzie Jarosław Botor (kierownik zespołu), Denis Urubko, Adam Bielecki, Piotr Tomala. Zabrano również niezbędny ekwipunek, odpowiednio dobrany z uwzględnieniem różnych wariantów rozwoju akcji ratunkowej na Nanga Parbat /sprzęt biwakowy, 8 butli tlenowych, rozbudowany sprzęt medyczny, worek Gamova, wyżywienie i gaz na cztery dni dla sześciu osób, sprzęt wspinaczkowy/.

Ratownicy zostali przetransportowani do Skardu z międzylądowaniem w bazie wojskowej w Payu na tankowanie. W Payu podjęto rozmowy z pilotami o możliwości wykonania lotu poszukiwawczego Elizabeth Revol i Tomasza Mackiewicza w okolicy obozu trzeciego na Nandze Parbat /ok. 6500 m.n.p.m./ w celu podebrania poszukiwanych za pomocą technik linowych. Wstępnie piloci wyrażają chęć i zgodę a w Skardu technicy do jednego ze śmigłowców montują atestowany zaczep linowy.

Około 15:40 Zespół w pełnym wyposażeniu wspinaczkowym /kaski, kombinezony puchowe, osobisty sprzęt wspinaczkowy/ startuje ze Skardu w stronę bazy pod Nanga Parbat z międzylądowaniem w bazie wojskowej na tankowanie. Po dotarciu ok godziny 17:00 w okolice masywu Nangi Parbat i odnalezieniu z powietrza bazy, podjęto próbę wylądowania w obozie pierwszym na wysokości około 4900 m.n.p.m. i zdesantowaniu Zespołu oraz sprzętu ratunkowego. Po kilku nieudanych próbach wysadzono z każdego ze śmigłowców po jednej osobie z częścią sprzętu w bazie głównej i na cztery podejścia, po około 20 minutach, niezbędny sprzęt i czterech ratowników zdesantowano w obozie pierwszym pod Nangą Parbat. Śmigłowce odlatują, i nie wracają co jest jednoznaczne z tym, że nie ma możliwości wykonania technik linowych ze względu na późną porę dnia. Dwóch najlepiej zaaklimatyzowanych alpinistów czyli Denis Urubko i Adam Bielecki wyruszają w ścianę drogą Kinshofera ok 17:30. Startują na lekko z jedną butla tlenową, dwoma apteczkami, płachtą biwakową, liną połówkową, 50 metrami liny 5mm., kartuszem z gazem, 6-cioma śrubami i wspinaczkowym sprzętem osobistym. Tymczasem Piotr Tomala i Jarek Botor rozbijają obóz I. Zespoły utrzymują ze sobą stały kontakt radiowy oraz satelitarny z bazą pod K2 oraz Zespołem koordynującym w Polsce /Janusz Majer, Robert Szymczak/.

W godzinach nocnych Zespół w obozie I otrzymuje informacje, że Elizabeth Revol schodzi w stronę obozu drugiego na drodze Kinshofera. Około godziny 2:00 z 27/28.01, Denis Urubko i Adam Bielecki po pokonaniu 1100 m. przewyższenia nawiązuje kontakt głosowy z Poszukiwaną nieco powyżej obozu drugiego na około 6100 m.n.p.m. Ratownicy natychmiast przystąpili do udzielania Revol pomocy, która polegała na zabezpieczeniu w płachcie biwakowej lifesystem, podaniu leków zgodnie z wytycznymi PHZ, podaniu ciepłych płynów. Elizabeth Revol ma odmrożone ręce i lewą stopę. Następnie opisuje, w odpowiedzi na pytania Adama Bieleckiego stan Tomasza Mackiewicza, którego po zejściu ze szczytu, pozostawiła zabezpieczonego w śpiwór w szczelinie (namiocie?) na wysokości ok 7280 m.n.p.m. jako bardzo ciężki: odmrożone ręce, nogi, twarz, niezorientowany w czasie i przestrzeni, nie było z nim już żadnego kontaktu, ślepota śnieżna, brak możliwości samodzielnego przemieszczania się. Po tych informacjach i kontakcie radiowym oraz telefonicznym Zespół podejmuje decyzje o odstąpieniu od próby dotarcia do Tomasza Mackiewicza i skoncentrowaniu się na ratowaniu zdrowia i życia Elizabeth Revol. W związku z powyższym Zespół postanowił zabiwakować w obozie II /Orle Gniazdo/ do rana.

Po czterogodzinnym biwaku w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych /silny wiatr, temp. -35C/, rozpoczęto etap opuszczania Revol drogą Kinshofera przy ciągłej i bezpośredniej asekuracji, do podstawy ściany ok. 5000 m.n.p.m. Resztę drogi do obozu I pokonała o własnych siłach. W międzyczasie Zespół wspomagający, w obozie I na bieżąco zdając relacje z sytuacji w ścianie, ustalił z Krzysztofem Wielickim godzinę przybycia śmigłowców ratunkowych na 12:00, zabezpieczył sprzęt i przygotował do szybkiej ewakuacji ratowników i poszkodowanej z obozu I. Śmigłowce przyleciały ok. 13:00 i podjęły z jedynki Piotra Tomalę i Jarka Botora ze sprzętem i wysadziły w bazie głównej pod Nanga Parbat na wys. 4000 m celem odciążenia helikopterów. Następnie po trzydziestu minutach oczekiwania, ok 13:30 z obozu I zostali podjęci Elizabeth Revol, Denis Urubko i Adam Bielecki. Po ponownym lądowaniu śmigłowców w bazie głównej pod Nanga Parbat, podebraniu Piotra Tomali, Jarka Botora oraz całego sprzętu, śmigłowce Askari Aviation przetransportowały poszkodowaną i ratowników do oddalonej o 20 minut lotu bazy wojskowej gdzie Elizabeth Revol została przekazana zespołowi śmigłowca wojskowego i przetransportowana do szpitala w Islamabadzie.

Zespół ratowników został przetransportowany do Skardu ok godziny 16:00 i blisko po 28 godzinach działania zakończył akcję.

Kierownik Zespołu
Ratunkowego Ratownik Medyczny
Jarosław Botor

Postscriptum

Dziękując Kolegom za sprawną akcję ratunkową chciałbym również podziękować Panu Attache Ambasady Polskiej w Pakistanie Zbigniewowi Wyszomirskiemu za koordynację wszystkich akcji helikopterowych oraz pełną dyspozycyjność w czasie trwania akcji. Dziękujemy też pilotom armii pakistańskiej, którzy w trudnych warunkach świetnie wykonali swoje zadania.

Kierownik Narodowej Zimowej Wyprawy na K2
Krzysztof Wielicki

Wirtualna Polska: Nie dajemy zgody na hejt wobec Tomasza Mackiewicza.

ZOBACZ WIDEO: Michał Bugno: Akcja Bieleckiego i Urubki była spektakularna, brawurowa i heroiczna. Przejdzie do historii światowego himalaizmu

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
Facebook
Komentarze (60)
  • Sargon Zgłoś komentarz
    ,,Pozostaje to tajemnicą i tragedią historii że naród [Polacy] gotów do wielkiego heroicznego wysiłku, uzdolniony, waleczny, ujmujący powtarza zastarzałe błędy w każdym prawie
    Czytaj całość
    przejawie swoich rządów. Wspaniały w buncie i nieszczęściu, haniebny i bezwstydny w triumfie...." - Winston Churchill
    • Marcin Jakubowski Zgłoś komentarz
      A które to te jej fioletowe palce? Jak w gencjanę zamoczę też mi się takie zrobią...
      • Mariusz Kwiatek Zgłoś komentarz
        wszystko ok oprócz tytułu . czy na prawdę był plan pójścia po Mackiewicza? w Himalajach ratuje się ludzi ,którzy sami mogą się poruszać. Jeśli się położysz to sam wydałeś na
        Czytaj całość
        siebie wyrok, prawda Państwo himalaiści?
        • elvis Zgłoś komentarz
          Nie widac tych laikow ktorzy przez kilka dni tworzyli cuda pod kazdym newsem w tym temacie...szkoda.
          • PaulaDO Zgłoś komentarz
            Kiedy góral umiera, to góry z żalu sine Pochylają nad nim głowy jak nad swoim synem Las w oddali szumi mu odwieczną pieśń bukową A on długo sposobi się przed najdalszą drogą Kiedy
            Czytaj całość
            góral umiera, to nikt nie układa baśni Tylko w niebie roziskrzonym mała gwiazdka gaśnie Głowę jeszcze raz uniesie do góry do nieba By pożegnać góry swe, by, by im coś zaśpiewać Góry moje, wierchy moje otwórzcie swe ramiona Niech na miękkim z mchu posłaniu cichuteńko skonam Ojcze mój halny wietrze powiej ku północy Ciepłą drżącą swoją ręką zamknij zgasłe oczy Kiedy góral umiera, to nikt nad nim nie płacze Siedzi i czeka aż kostucha w okno zakołacze Ziemia twardą szorstką ręką tuli go do siebie By na zawsze zostać mógł pod, pod góralskim niebem...
            • sekup Zgłoś komentarz
              Wg wielu opinii ludzi z branży, Mackiewicz poszedł na skróty w tym sensie, że nigdy nie był w Alpach, nie uprawiał taternictwa, tylko od razu rzucił się na wielką wodę, czyli na
              Czytaj całość
              Himalaje. To musiało się się tak skończyć, to tylko było kwestią czasu.
              • artezjanin Zgłoś komentarz
                hejter - jakie to modne dzis okreslenia kazdego kto ma inne zdanie , podwaza opinie innych, zadaje pytania, klam itp. - WTC tez lykneliscie zapewne? to odmozdzone coraz bardziej spoleczenstwo
                Czytaj całość
                zaraz najwieksza bzdure lyknie i o to chodzi manipulatorom na tym swiecie- nie myslec, nie wyciagac wnioskow, nie poddawac w watpliwosc tylko przykalskiwac jak stado baranow :( co innego jak ktos kogos obraza, wyzywa , stosuje epitety, ale wyrazanie swojego zdania to hejt bo jest odmienne od stada przyklaskujacego stada bezmyslnie powtarzajacych po innych barankow to juz obraza intelektu
                • grolo Zgłoś komentarz
                  Najważniejsze fakty z wyprawy Revol i Mackiewicza ustalone przez Bogusława Kowalskiego (taternik org): 23 grudnia - Założenie bazy przez Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza, dla którego
                  Czytaj całość
                  jest to siódma wyprawa na Nanga Parbat. * 3 stycznia- Informacja o aklimatyzacji nieco ponad 6000 m n.p.m. * 18 stycznia - Po około dwóch tygodniach bardzo silnego wiatru prawdopodobnie ruszyli z bazy. Pogoda poprawiła się, warunki były dobre. Depozyt złożyli na wysokości 6700 m. Z informacji od Tomka sprzed trzech dni: "Jesteśmy zaaklimatyzowani. Próbujemy szczytu". * 22 stycznia, poniedziałek, godz. 8.25 - dociera wiadomość: "Jesteśmy w obozie 3, wiatr około 100 km/h, jutro C4 i atak szczytowy". * 23 stycznia, wtorek 14.51 - kolejna wiadomość od Mackiewicza: "Trochę się ruszyliśmy warunek koszmarny jutro kopuła szczytowa pozdr". Dotarli do obozu czwartego, a następnego dnia ruszyli w kierunku szczytu. * 24 stycznia, środa - brak informacji * 25 stycznia, czwartek 13.20 - Revol i Mackiewicz weszli na szczyt Nanga Parbat, gdzie Elisabeth dostrzegła gwałtowne pogorszenie stanu Tomka. Dwójka nie zdołała wrócić do obozu czwartego i nocowała w szczelinie na 7400 m. Zejście odbywało się dzięki pomocy Elisabeth. Noc z czwartku na piątek (25/26.01) spędzili schowani w szczelinie lodowej na wysokości ok. 7400 m (temperatura spadła do minus 50 stopni Celsjusza). * 26 stycznia, piątek - Eli dociągnęła Tomka do obozu czwartego na 7200 m, wieczorem ruszyła w dół, pozostawiając Mackiewicza w agonalnym stanie. - Krzysztof Wielicki wyraża gotowość uczestników wyprawy narodowej na K2 do podjęcia akcji ratunkowej po Eli i Tomka. Wojsko pakistańskie oczekuje na gwarancje finansowe . - minister sportu Witold Bańka podaje na Twitterze informację: "MSZ wydał zgodę na pokrycie kosztów akcji ratunkowej i gwarancje finansowe, wojsko pakistańskie szykuje się do akcji". * 27 stycznia, sobota, 13:30 - wylot ekipy ratunkowej z bazy głównej pod K2 , najpierw do Skardu (przez bazę wojskową w Payu na tankowanie i montaż zaczepu linowego). - 17:00 - desantowanie w obozie pierwszym pod Nangą Parbat - 17:30 Denis Urubko i Adam Bielecki wyruszają w ścianę drogą Kinshofera "na lekko" . Piotr Tomala i Jarek Botor rozbijają obóz I. z soboty na niedzielę (27/28.01) ok 2:00 w nocy , po ośmiu godzinach wspinaczki, po pokonaniu 1100 m. przewyższenia, Denis i Adam znajdują Elise na ok. 6.100 m.n.p.m. Zatrzymują się na biwak pod płachtą. * 28 stycznia, niedziela, ok. 6 rano - po czterogodzinnym biwaku w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych /silny wiatr, temp. -35C/ Bielecki i Urubko opuszczają przy asekuracji Eli drogą Kinshofera , do podstawy ściany ok. 5000 m.n.p.m. Resztę drogi do obozu I idzie. ok. 13.00 przylatują helikoptery, następuje ewakuacja - Eli Revol zostaje przetransportowana do szpitala w Islamabadzie, następnie do Francji, a polscy himalaiści przebywają w pakistańskiej miejscowości Skardu. Do bazy pod K2 nie mogą na razie powrócić z powodu złych warunków atmosferycznych, które uniemożliwiają lot śmigłowca.
                  • grolo Zgłoś komentarz
                    "Beczek: [b]Przykro mi, Elisabeth. Nie wybaczymy ci, że przeżyłaś w górach[/b]" "Warto się przejrzeć w tym lustrze nienawiści i zastanowić, co się dzieje z naszą debatą publiczną,
                    Czytaj całość
                    co się dzieje z nami..." Warto przeczytać ten artykuł.
                    • tomi Zgłoś komentarz
                      Ratownicy zrobili co mogli i chwała im za to. Dobrze, że nie skończyło się to jeszcze większą tragedią. Przecież, gdyby ta akcja rozpoczeła się jednak w piątek rano to Urubko i
                      Czytaj całość
                      Bielecki prawdopodobnie dotarliby do Mackiewicza. Jeśli dawałby znaki życia to jakby jemu pomogli w tych warunkach? Z ogromnym szacunkiem dla ich umiejętności ale mogłoby się to skończyć na 3 trupach. Latem prawdopodobnie będzie wyprawa po ciało Mackiewicza więc wtedy rodzina będzie mogła zweryfikować czy informacje podane przez Francuzkę były prawdziwe. Nie chcę nawet myśleć co by się działo w ich głowach gdyby jego ciało zostało odnalezione w innym miejscu, na dużo mniejszej wysokości.
                      • grolo Zgłoś komentarz
                        KALENDARIUM: [b]Środa [/b]- Eli i Tomek schodzą ze szczytu (przypuszczalnie jednak weszli), bardzo wolno. Tomek ślepnie, ma objawy choroby wysokościowej. Pogoda się popsuła. Mimo
                        Czytaj całość
                        wsystko Eli udaje się sprowadzić partnera niżej. Muszą się zatrzymać na wys. ok 7.200 m. Tomek nie widzi, choroba się zaostrza. Eli zostaje przy Tomku. [b]Czwartek[/b] - Eli alarmuje męża i przyjaciela przez telefon satelitarny. Zaczyna się gorączkowa akcja - szykuje się polska ekipa K2, ambasada stara się o helikoptery, zbierane są pieniądze w necie. [b]Piątek rano[/b] - pieniądze zebrane, czekają na gwarancje. Ale ambasada tam na miejscu nic więcej zrobić nie może bez ministerstwa. A ministerstwo spławia rodzinę Tomka twierdząc, że że nie ma takich przepisów o tym, że rząd polski może założyć za kwotę na ratowanie Polaka. Przez kilka godzin zwlekają, zanim jednak odpuszczą i wydadzą ten dokument . Minister sportu Bańka natychmiast tryumfalnie ogłasza to na twitterze. Ale helikoptery już tego dnia nie mogą polecieć. [b]Lecą dopiero w sobotę[/b] 27.stycznia roku. Start ok. [b]13:30[/b] , najpierw do Skardu z międzylądowaniem w bazie wojskowej w Payu na tankowanie, tam też montowany jest do helikoptera zaczep linowy. Dalej jak opisuje raport :"[b]ok. 17:00 [/b]w okolice masywu Nangi Parbat i odnalezieniu z powietrza bazy, podjęto próbę wylądowania w obozie pierwszym na wysokości około 4900 m.n.p.m. i zdesantowania zespołu oraz sprzętu ratunkowego. Po kilku nieudanych próbach wysadzono z każdego ze śmigłowców po jednej osobie z częścią sprzętu w bazie głównej i na cztery podejścia, po około 20 minutach, niezbędny sprzęt i czterech ratowników zdesantowano w obozie pierwszym pod Nangą Parbat. " [b]ok 17:30[/b] Denis Urubko i Adam Bielecki wyruszają w ścianę drogą Kinshofera . Startują "na lekko" z jedną butla tlenową, dwiema apteczkami, płachtą biwakową, liną połówkową, 50 metrami liny 5mm., kartuszem z gazem.. Tymczasem na 4.900 m Piotr Tomala i Jarek Botor rozbijają obóz I. [b] Ok. 2:00 w nocy[/b] z soboty na niedzielę (27/28.01), po ośmiu godzinach wspinaczki, po pokonaniu 1100 m. przewyższenia, Denis i Adam znajdują Elise na ok. 6.100 m.n.p.m. Pierwsze pytanie jest o Tomka - Eli wyjaśnia, że zostawiła go w takim stanie, że [b] Tomek był nieprzytomny, bez kontaktu, w bardzo ciężkim stanie: odmrożone ręce, nogi, twarz, ślepota śnieżna[/b]. [b]niedziela, ok. 6 rano[/b] - "po czterogodzinnym biwaku w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych /silny wiatr, temp. -35C/, rozpoczęto etap opuszczania Revol drogą Kinshofera przy ciągłej i bezpośredniej asekuracji, do podstawy ściany ok. 5000 m.n.p.m. Resztę drogi do obozu I pokonała o własnych siłach. " ok. 13.00 przylatują helikoptery, następuje ewakuacja najpierw do bazy głównej pod Nanga Parbat na wys. 4.000 m, potem do bazy wojskowej w Skardu,. Tam na Eli czeka helikopter, który ją transportuje do szpitala w Islamabadzie. Zespół ratowników zakończył akcję po blisko 28 godzinach działania. To rekordowy czas, co odbija się szerokim echem w świecie. (PS.. nie mogą się doczekać takiego kalendarium ze strony SF, które daje mnóstwo krótkich ale chaotycznych i niespójnych artykułów, odtworzyłem je sam)
                        • artezjanin Zgłoś komentarz
                          zastanawia mnie jedno: ze zejscie ktore podobno jest trudniejsze i jeszcze z kims kto rzekomo nie schodzi tylko trzeba go spuszczac na linach zajelo im kilka h krocej niz wejscie :( jedyne co to
                          Czytaj całość
                          ze schodzili w dzien a wchodzili w nocy, ale mimo wszystko podwaza to ten jej tragiczny stan :( wg mnie po podaniu lekow i papu ona spkojnie sama by zeszla a oni mogli isc po Tomka w tym czasie :( ale skoro mieli tylko plachte a nie namiot to chyba nawet nie mieli takiego zamiaru juz na starcie - tym bardziej ze dojscie tam i zejscie z nim to kolejne 3-4 dni wedrowki :(
                          • Rachela Zgłoś komentarz
                            Niestety polegli na całej linii Pakistańczycy czekający na gwarancje finansowe. Pomijając już całą resztę( czyli po co oni tam wchodzili). Gdyby wyruszyli dzień wcześniej, mieliby
                            Czytaj całość
                            szansę dotrzeć na 7200 m., skoro w tak szybkim tempie dotarli na 6100 m. Pogoda by na to pozwoliła. Szacunek dla zespołu ratowniczego.
                            Zobacz więcej komentarzy (7)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×