Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Syn Macieja Berbeki nie chce nazwać Adama Bieleckiego bohaterem

- Ojciec wiedział, że jak się zdobędzie szczyt, to trzeba jak najszybciej schodzić. Gdyby się nie rozdzielili, pewnie mielibyśmy tatę na dole - mówi Krzysztof Berbeka, syn Macieja, słynnego polskiego himalaisty, który zginął na Broad Peak w 2013 roku
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Adam Bielecki Facebook / Na zdjęciu: Adam Bielecki

- Mam ogromny szacunek do gór, wiem, jak są potężne i niebezpieczne. Odczuwam pewien rodzaj strachu. Z drugiej strony bardzo mnie pociągają. Lubię chodzić w Tatry, lubię zabierać na wycieczki moje dzieci. Ale nie chcę się wspinać - mówi Krzysztof, syn Maciej Berbeki, w rozmowie z Magdaleną Rigamonti z "Dziennika Gazeta Prawna".

Maciej zginął w Himalajach w słynnej już ekspedycji na Broad Peak w 2013 roku. Była to jego druga wyprawa na tę górę. Po raz pierwszy wszedł w 1988 roku. Był pierwszym człowiekiem, który przekroczył w Karakorum granicę 8 tysięcy metrów. Tyle tylko, że potem wyszło na to, że nie wszedł na Broad Peak (8047 m n.p.m.) a nieco niższy "Rocky Summit" (8035 m n.p.m).

Syn, Krzysztof, mówi, że w domu był to temat tabu. Ojca bardzo ten temat bolał. Wyprawa w 2013 roku była jego powrotem w najwyższe góry świata, po 25 latach. Zakończyła się tragicznie.

- Ojciec wiedział, że jak się zdobędzie szczyt, to trzeba jak najszybciej schodzić. Gdyby się nie rozdzielili, pewnie mielibyśmy tatę na dole - mówi Krzysztof Berbeka.

Na pytanie czy obwinia za śmierć ojca Artura Małka i Adama Bieleckiego, odpowiada: - Nie analizuję. Kiedy Artur Małek i Adam Bielecki przyjechali do nas do domu w Zakopanem, opowiadali, że tata dzielił się z nimi swoim górskim doświadczeniem, dawał wskazówki, np. na temat asekuracji. Myślę, że tata pełnił rolę przewodnika i nauczyciela.

Gdy dziennikarka zwróciła uwagę, że "uczniowie go zostawili", Berbeka zaznacza: - Nigdy nie będę obiektywny, mówiąc o tym. Wiem jedno: tata nie chciał wchodzić na szczyt za wszelką cenę. Odwiozłem go na lotnisko, po drodze załatwiał sprawy związane z przyszłym wyjazdem do Peru, wyznaczył mi kila zadań. Chciałem dać mu jakąś książkę, gdyby trzeba było siedzieć w bazie i czekać na dobrą pogodę, ale usłyszałem, że jak pogoda będzie zła, to on nie czeka, tylko wraca do Polski.

Za śmierć Berbeki długo obwiniano Bieleckiego, który teraz, w oczach opinii publicznej, odkupił swoje winy dzięki akcji ratunkowej pod Nanga Parbat. Ale Krzysztof Berbeka nie chce nazywać go bohaterem.

- Myślę, że silna psychika Denisa Urubko miała wielkie znaczenie w tej akcji - mówi. A dopytywany o Bieleckiego-bohatera, milczy chwilę i dodaje: "Ok, jeżeli się komuś pomaga, to w tym momencie tak, jest się bohaterem"

Maciej Berbeka jako 10-latek został półsierotą, gdy jego ojciec zmarł w szpitalu w Szwajcarii w wyniku urazów i odmrożeń przy zejściu z góry Dent d'Hernes (4171 m n.p.m.).

- Została wdową (Babcia Elza - red.), kiedy miała 28 lat. Z dwójką małych chłopców (brat Macieja, Jacek, urodził się w 1959 roku, w chwili śmierci ojca miał 5 lat - red). O tym, że mój ojciec zginął na Broad Peaku, dowiedziałem się z telewizji. Wpakowałem rodzinę do samochodu i pojechaliśmy do Zakopanego, do mamy. Źle wspominam tę drogę. W każdym programie radiowym mówili o tacie. Zadzwoniłem do Franka, żeby poszedł do babci Elzy, mamy taty, do Stasia, który był wtedy w Gdańsku, żeby się pakował i przyjeżdżał jak najszybciej do Zakopanego. Jasiek był w domu z mamą, miał wtedy 15 lat. Babcia Elza okazała się najsilniejsza. Wprowadziła spokój i trzeźwe, rozsądne myślenie. Ale to o nią się najbardziej bałem. Bałem się, że nie udźwignie wiadomości o śmierci syna. Ojciec był bardzo ostrożny, przyzwyczaił nas, że nic złego mu się w górach nie stanie - mówi Krzysztof Berbeka.

Dziś, w poniedziałek, przypada 33. rocznica pierwszego zimowego wejścia na Cho Oyu. Maciej Berbeka dokonał go wraz ze swoim imiennikiem, Maciejem Pawlikowskim.


ZOBACZ WIDEO Elisabeth Revol: Mam w sobie dużo gniewu. Mogliśmy uratować Tomka

Czy rozumiesz pasję himalaistów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
Dziennik Gazeta Prawna
Komentarze (15):
  • Wiktor Solski Zgłoś komentarz
    Panie Adamie! Pomyślności, szczęścia i tyle zejść ile wejść!!!
    • Igor Factor Zgłoś komentarz
      Nie uwierze revol dopoki nie udowodni a nie ma sxans ze udowodni.nie byli na szczycie.!!!!!!!
      • Kalina Kumarska Zgłoś komentarz
        "Był pierwszym człowiekiem, który przekroczył w Karakorum granicę 8 tysięcy metrów." Co za bzdura - w 1954 zdobyto K2 - więc już z pewnością pokonano 8000m a w tym roku Berbeka
        Czytaj całość
        się... urodził?
        • xaw Zgłoś komentarz
          Bo w góry chodzi się i czeka na partnera taka zasada święta nawet w Karakorum i Himalajach, wtedy Pan Bielceki szczeniak nie poczekał. Koniec i kropka
          • Monika Kasprzak Zgłoś komentarz
            Zastanawia mnie w tej historii jedno - dlaczego nikt nie porusza tematu zachowania Berbeki w trakcie ataku. Taki doświadczony, wzór dla innych, a telefonicznego kontaktu z bazą ani razu nie
            Czytaj całość
            nawiązał. Dlaczego nikt nie wspomina o tym, że słabo współpracował z resztą ekipy? Najlepiej zwalić wszystko na Bieleckiego i z głowy.
            • token Zgłoś komentarz
              Gdyby się nie rozdzielili to na Broad Peaku były by 4 trupy zamiast dwóch....Maciej Berbeka CUDEM wywinął się śmierci na Broad Peaku 25lat wczesniej (kto zna ta historię to nie ma
              Czytaj całość
              wątpliwości).... Dostał od losu 25-lat gratis, ale Broad Peak to była Jego góra przeznaczenia. upomniała się o Niego po latach......
              • Alicja Wróbel Zgłoś komentarz
                Maciej Berbeka nie zginął w Himalajach tylko w Karakorum. Szkoda, że te wszelkie informacje piszą ludzie, którzy nie mają o temacie pojęcia. A że temat ostatnio "chodliwy", to każdy
                Czytaj całość
                myśli, że jest znawcą.
                • Maciej El Zgłoś komentarz
                  Najpierw idzie się spełniać marzenia, ambicje, czy jak to tam nazwać pomimo ,że wiadomo o ryzyku i zagrożeniach życia . Następnie jak się coś stanie , coś co było do przewidzenia
                  Czytaj całość
                  jest żal, pretensje itp. Dziecinada
                  • Piorty Zgłoś komentarz
                    Z całym szacunkiem dla zmarłych, ale postąpili nierozsądnie wspinając się dalej na szczyt, który już został zdobyty przez kolegów, tym bardziej, że zapadał zmrok i mieli duże
                    Czytaj całość
                    opóźnienie. Nie potępiam ich, to był ich wybór, ale nie może być mowy o winie tych, co przeżyli.
                    • Piorty Zgłoś komentarz
                      Z całym szacunkiem dla zmarłych, ale postąpili nierozsądnie wspinając się dalej na szczyt, który już został zdobyty przez kolegów, tym bardziej, że zapadał zmrok i mieli duże
                      Czytaj całość
                      opóźnienie. Nie potępiam ich, to był ich wybór, ale nie może być mowy o winie tych, co przeżyli.
                      • Dawid Kędzia Zgłoś komentarz
                        Kazdy zakłada ze wroci i cos po powrocie planuje. Berbeka z Kowalklskim okazali sie wolniejsi niz Małek z Bieleckim. Pierwszych dwoch weszlo, wyprawa osiagnela cel. Drudzy mogli zaczac zejscie
                        Czytaj całość
                        ale skoro Berbeka mial zrozumiale porachnki z gorą to powinien isc SAM. Tak jak Wielikcki ktory sam wszedl na Broad Peak. Czyli to jest realne samemu. To ze obaj z Kowalskim bardzo chcieli to zrozumiale ale czemu mial z tego powodu czekac Bielecki ktorego organizm dziala inaczej . brak burzy z piorunami nie stanowi ze nie mogl zaczac niebezpiecznie marznąć. Jak Piotrowskiemu odpadly oba raki Kukuczka nie mogl tez nic zrobic. Najwidoczniej Berbeka tez nie schodzil caly czas blisko Kowalskiego skoro ten zostal w scianie wplatany w liny.
                        • Dawid Kędzia Zgłoś komentarz
                          Kazdy zakłada ze wroci i cos po powrocie planuje. Berbeka z Kowalklskim okazali sie wolniejsi niz Małek z Bieleckim. Pierwszych dwoch weszlo, wyprawa osiagnela cel. Drudzy mogli zaczac zejscie
                          Czytaj całość
                          ale skoro Berbeka mial zrozumiale porachnki z gorą to powinien isc SAM. Tak jak Wielikcki ktory sam wszedl na Broad Peak. Czyli to jest realne samemu. To ze obaj z Kowalskim bardzo chcieli to zrozumiale ale czemu mial z tego powodu czekac Bielecki ktorego organizm dziala inaczej . brak burzy z piorunami nie stanowi ze nie mogl zaczac niebezpiecznie marznąć. Jak Piotrowskiemu odpadly oba raki Kukuczka nie mogl tez nic zrobic. Najwidoczniej Berbeka tez nie schodzil caly czas blisko Kowalskiego skoro ten zostal w scianie wplatany w liny.
                          • akai Zgłoś komentarz
                            Jaki Krzysztof - syn? "Maciej Berbeka – polski himalaista, zdobywca 5 ośmiotysięczników, artysta malarz, grafik i scenograf. Wikipedia Data i miejsce urodzenia: 17 października 1954,
                            Czytaj całość
                            Zakopane Data i miejsce śmierci: 6 marca 2013, Broad Peak Żona: Ewa Dyakowska-Berbeka Rodzice: Krzysztof Berbeka Dzieci: Franek Berbeka, Jasiek Berbeka Rodzeństwo: Jacek Berbeka" - to syn czy ojciec? jakaś porażka ten artykuł :(
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×