WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Rafał Fronia szczerze o Denisie Urubce. "Okazało się, że to doktor Jekyll i pan Hyde"

- Czasem w górach postępujemy w taki sposób, że możemy stracić jednego przyjaciela, ale zrobić coś takiego, by stracić wszystkich naraz? To trzeba się postarać - mówi o Denisie Urubce Rafał Fronia. Te słowa przejdą do historii.
Maciej Kmita
Maciej Kmita
Facebook / Rafał Fronia / Na zdjęciu: Rafał Fronia

W sobotę Denis Urubko bez wiedzy i zgody kierownictwa wyprawy podjął próbę samotnego wejścia na szczyt. W poniedziałek, po nieudanym ataku, wrócił do bazy i zrezygnował z dalszego uczestnictwa w wyprawie. Jednak nawet gdyby sam tego nie zrobił, zostałby odesłany go do kraju za niesubordynację. Rafał Fronia, który musiał przerwać udział w wyprawie na K2 ze względu na uraz, twierdzi, że koledzy z zespołu stracili zaufanie do Urubki, więc jego wyjazd był jedynym rozsądnym wyjściem.

- To, co się dzieje na tej wyprawie, to jest połączenie Agathy Christie z Hitchcokiem, cholera jasna. Nie znam takiej wyprawy w historii himalaizmu, by działo się wokół niej aż tyle rzeczy! - mówi nam Fronia, dodając: - Denis tę decyzję podjął już, kiedy ruszył do góry. Wyjechaliśmy tam jako drużyna, a nie wyobrażam sobie, by reprezentant Polski w piłce nożnej powiedział selekcjonerowi: "od teraz nie gram w ataku, tylko na bramce, a tego z bramki wyrzuć". Są pewne granice, a Denis je przekroczył, wychodząc do góry i innej decyzji nie mogło być. Gdyby on sam takiej decyzji nie podjął, to pewnie podjąłby ją kierownik. Nie wyobrażam sobie, by którykolwiek z uczestników wyprawy byłby w stanie związać się z nim liną i iść do góry. Straciliśmy do siebie zaufanie. Byliśmy teamem, a Denis z niego wystąpił. Jeśli ktoś traktuje wszystkich w taki sposób, to nie zasługuje na to, by nadal być partnerem w tej wyprawie.

Fronia jest zaskoczony zachowaniem Urubki, którego zdążył poznać jako wiernego i godnego do poświęceń kompana: - Okazało się, że to "doktor Jekyll i pan Hyde". Kiedy uległem wypadkowi i czekałem na śmigłowiec, który nie przyleciał pierwszego i drugiego dnia i nie było pewne, czy w ogóle przyleci, Denis do mnie podszedł i powiedział: "Rafał, jak śmigło nie przyleci, to musisz schodzić na dół. Twój stan nie pozwala na to, żebyś tutaj siedział i ja zejdę z tobą". Zejście ze mną oznaczało w zasadzie przedwczesne zakończenie wyprawy i rezygnację z osiągnięcia celu. Zrobił to sam, z własnej woli i nieprzymuszony przez nikogo. Nie było to pewnie wykonalne, ale to był odruch odruch troski i przyjaźni. Tymczasem dwa tygodnie później Denis zrobił coś diametralnie innego. Co nim kierowało? Nie wiem. Jako o koledze nie mogę powiedzieć o nim niczego złego - to jest tylko ta jedna rzecz.

Kontuzjowany himalaista przebywa w Polsce od dwóch tygodni, ale jest w stałym kontakcie z bazą pod K2: - W poniedziałek rozmawiałem z kolegami z bazy, którzy jeszcze na niego czekali - nie wiem, czy z naostrzonymi czekanami, czy tylko z naostrzonymi językami - i mówili jedno: czasem w górach postępujemy w taki sposób, że możemy stracić jednego przyjaciela, ale zrobić coś takiego, by stracić wszystkich na raz? To trzeba się postarać.

ZOBACZ WIDEO Elisabeth Revol: Mam w sobie dużo gniewu. Mogliśmy uratować Tomka

47-latka dziwi to, że Urubko podjął decyzję wbrew Krzysztofowi Wielickiemu, z którym łączyła go szczególna więź.

- Były tylko dwa rozwiązania: albo na górze zostanie, albo zawróci. Dzięki Bogu wybrał to drugie rozwiązanie i jest teraz z nami. A teraz musi się zmierzyć z sytuacją, w której zawiódł nasze zaufanie. Zawiódł przede wszystkim Krzysztofa, który mu zaproponował udział w wyprawie. Nikt z naszej "trzynastki" nie odnosił się do Krzysztofa z tak wielkim szacunkiem jak Denis. Był jedynym, który zwracał się do Krzysztofa per pan, z dużym szacunkiem i z dużym oddaniem. Dlatego tym większe było zdziwienie Krzysztofa, jego mistrza - mówi Fronia.

- To było narażenie nie tylko wyprawy, ale też każdego z kolegów. Gdyby cokolwiek złego się wydarzyło, byliby oni zobligowani do ratowania życia swojego kolegi - nawet takiego, który nadwyrężył ich zaufanie. Naraził kolegów dla swoich partykularnych interesów. Mam o nim dobre zdanie, ale co nim kierowało? Nie mam pojęcia - dodaje.

Urubko tłumaczył, że podjął się samotnego ataku na szczyt, ponieważ w jego mniemaniu zima w Karakorum kończy się 28 lutego, podczas gdy Narodowa Zimowa Wyprawa na K2 daje sobie czas na zdobycie szczytu do 20 marca. Fronia zdradza, że Urubko od samego początku mówił o tej granicy czasu, ale uczestnicy wyprawy odbierali te deklaracje z przymrużeniem oka.

- Słyszeliśmy to wielokrotnie, ale różne rzeczy się gada - czasami większe bzdury, czasami mniejsze. Nie powiem, że nie traktowaliśmy tych słów poważnie, ale przechodziliśmy nad nimi do porządku dziennego. Jeśli jest koniec stycznia i ktoś mówi, że z końcem lutego kończy wyprawę, to się mówi: "OK, to my wejdziemy potem". Natomiast, gdy Denis jednak się na to zdecydował, to był to lekki szok. Czy czuliśmy presję? Do czasu, kiedy ja byłem na wyprawie, nie czuliśmy żadnej presji z jego strony. Myślę, że nie było jej też do samego końca - mówi Fronia.

Nasz rozmówca nie zgadza się ze stwierdzeniem, że wyjazd Urubki oczyści atmosferę w bazie, bo nie było w ogóle potrzeby przeprowadzenia takiego zabiegu: - Do mojego wylotu wszystko było czyste i klarowne. Mieliśmy przed sobą cel. Jeśli były jakieś animozje, a przecież nie jesteśmy jedną wielką kochającą się rodziną, to zostały wyjaśnione, zanim stanęliśmy w bazie. Nie przypominam sobie nawet sytuacji, by ktoś podniósł na kogoś głos. Atmosfera na pewno jednak siadła, kiedy Denis ruszył do góry, ale po rozmowie z kolegami w bazie wiem, że morale zespołu jest wysokie.

Jak sprawa Urubki może wpłynąć na ostateczne powodzenie misji? Fronia jest dobrej myśli.

- Rozmawiałem z Adamem Bieleckim i Januszem Gołębiem. To, co mi powiedział Janusz, było wręcz nieprawdopodobne. Takiego optymizmu, jaki był w jego głosie, nie słyszałem dawno. Oni maja olbrzymią wiarę! To chyba znamienne dla Polaków - i było to też widać po akcji ratunkowej dla Revol - że kiedy coś jest niewykonalne, to my to robimy. Oni są sportowo podrażnieni. Chcą dokonać tego na przekór wszystkim. To mi się podoba! Ten optymizm w głosie Janusza był budujący. "Wypij za nas piwo, a my działamy!" - powiedzieli mi, że aż mi się łza w oku zakręciła. Oni walczą. Zima się jeszcze nie skończyła - mamy trochę inny kalendarz niż Denis - puszcza oko Fronia.

Czy Polakom uda się zdobyć K2 zimą?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (21):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Speedrob 1
    Twoja indolencja jest po prostu śmieszna....Tyle w temacie.
    Zbigniew Nowakowski Do Speedrob - Wstydzisz się podpisać własnym nazwiskiem pisząc te swoje mądrości ?! Jeżeli PAŃSTWO POLSKIE płaci /chociażby częściowo/ za spełnianie alpinistycznych marzeń i zamierzeń Urubki to powinienem wiedzieć na co idą moje podatki.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • moderatorzy na SF są je_nięci 0
    Ja bym nie chciał żeby mnie tak nazywano czy jakoś tak po sebkowemu.
    ex Buszek A co tu rozumieć , każdy żyje jak chce, tylko po co się czepiać lodowych wojowników.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • ex Buszek 0
    A co tu rozumieć , każdy żyje jak chce, tylko po co się czepiać lodowych wojowników.
    moderatorzy na SF są je_nięci Nie ruszam w wysokie góry. Nie czuję potrzeby. Ja tylko to rozumiem. A jeżeli ruszę to nie mam zamiaru chwalić się na YT czy FB. Ale też nie po kryjomu. Nie ginie za pieniądzem, nie muszę być zajebisty, żyje tak jak chcę, dla siebie, żyje powoli, swobodnie, bez ciśnienia. Niewiele muszę. Potrzebuje prawdziwej wolności, a tej w UE nie ma. Żeby zaznać wolności muszę wyjechać do... Rosji na Syberię, bo tam najblizej i najtaniej. W życiu tego nie zrozumiesz.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (18)
Pokaż więcej komentarzy (21)
Pokaż więcej komentarzy (21)
Pokaż więcej komentarzy (21)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×