WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Pakistańczycy wracają do akcji na Nanga Parbat. Odpierają zarzuty

Pozbawieni empatii, pazerni na pieniądze - to tylko najdelikatniejsze określenia jakie kierowano pod adresem Pakistańczyków po akcji ratunkowej dla Revol i Mackiewicza. Sami bronią się jednak, tłumacząc dlaczego helikoptery ruszyły tak późno.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Facebook / Na zdjęciu: śmigłowiec, który brał udział w akcji ratunkowej na Nanga Parbat

Zapraszamy na TYPER.WP.PL! Wejdź i stwórz własną ligę!

Atmosferę wokół tego tematu podgrzała sama Elisabeth Revol, która w wywiadzie dla francuskich mediów przyznała, że gdyby helikoptery ruszyły wcześniej, to byłaby realna szansa na uratowanie Tomasza Mackiewicza.

Z taką argumentacją nie zgadzają się Pakistańczycy. Twierdzą, że francuski i polski konsulat skontaktował się z nimi zbyt późno i nie miał planu działania. Jednocześnie przyznają, że rzeczywiście wprowadzili opłaty za wykorzystanie helikopterów do akcji ratowniczej, ale to dlatego, że wcześniej mieli problemy po kilku nieopłaconych próbach ratunku z wykorzystaniem śmigłowców. 

Pakistańczycy uważają, że mocno zaangażowali się w akcje i nie było z ich strony żadnej złośliwości ani bezduszności. Odrzucają stwierdzenia, że stosowali szantaż pieniężny. Twierdzą, że w piątek 26 stycznia około 14:30 byli już gotowi na wysłanie helikopterów. Trzy godziny, jakie pozostały do zachodu słońca, to było jednak za mało czasu, by zabrać ratowników, zatankować w Skardu i dolecieć z nimi na Nanga Parbat. Z kolei w sobotę wylot helikopterów także opóźnił się, ze względu na problemy pogodowe (niski pułap chmur). 

Ostatecznie akcja rozpoczęła się w sobotę 27 stycznia po 9 czasu lokalnego. Polscy ratownicy po wylądowaniu na wysokości około 4800 metrów na Nanga Parbat ruszyli w górę w kierunku Revol i Mackiewicza. Po świetnej wspinaczce, w bardzo szybkim tempie, Adam Bielecki i Denis Urubko dotarli do Elisabeth Revol i bezpiecznie sprowadzili ją niżej, skąd zabrał Francuzkę i ratowników helikopter. Wspinaczka po Mackiewicza, który został sam na wysokości około 7200 metrów, nie była możliwa ze względu na fatalną pogodę. 

Elisabeth Revol zapewniała później, że wraz z Polakiem zdobyła szczyt Nanga Parbat, dziewiąty co do wysokości szczyt świata (8126 m n.p.m.).

ZOBACZ WIDEO: Denis Urubko o samotnym ataku na K2: "Nie chciałem, żeby ktoś mnie ratował, jak będą problemy"



Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
ledauphine.com

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • grolo 0
    "Ostatecznie akcja rozpoczęła się w sobotę 27 stycznia po 9 czasu lokalnego. Polscy ratownicy po wylądowaniu na wysokości około 4800 metrów na Nanga Parbat ruszyli w górę w kierunku Revol i Mackiewicza." Te dwa zdania są mylące.
    Ta akcja tak się "po 9 rano zaczęła", że helikopter zdesantował Polaków na miejscu ok.17:00 czyli o zachodzie słońca. O tym, co było pomiędzy 9 a 17-tą autor milczy, bo pewnie nie wie. A powinien.
    Od piątku po południu czyli od momentu, gdy polska ambasada dostarczyła Pakistańczykom żądane przez nich rządowe gwarancje zapłaty, oni kontynuowali targi i eskalowali żądania finansowe. Można mieć żal do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, że z gwarancjami zwlekało w piątek przez pół dnia ale potem rozhulali się Pakistańczycy. Zażądali gotówki i to na rękę (nie chcieli przystać nawet na depozyt). Na początku żądali 15 tysięcy dolarów, potem już 30, 40... W końcu za 50 tysięcy obiecali nierealny, jak się później okazało, lot na nawet 7 tys.m (co mogło uratować Tomka). 50 tys. USD to duża kwota, więc możliwa w tamtym momencie wypłata z konta ambasady nie mogła pokryć całości. Nastąpiły desperackie zrzutki pracowników ambasad (nie tylko polskiej i francuskiej), byle jak najszybciej dobić do żądanej kwoty. (Polska ambasada zwróciła im te pieniądze, gdy dostała zasilenie z W-wy).
    Dopiero po dostarczeniu im żywej gotówki Pakistańczycy uruchomili akcję. Dlatego zamiast w sobotę o świcie ruszyła ona dopiero po południu. Helikopter zdesantował polską ekipę na 4.860 m npm 10 min przed 17:00, tuż przed zachodem słońca. Tym samym Urubko i Bielecki zostali zmuszeni do narażania życia w jednym z najbardziej niebezpiecznych kuluarów świata (droga Kinshofera) po ciemku i w silnym wietrze ok. 80 km/h (bo tam wiatr znacznie się wzmaga po zmroku).
    Można przypuszczać, że Elisabeth ocalała tylko dzięki temu, że Urubko i Bieliecki dokonali heroicznego wyczynu himalaistycznego, nadrabiając ok. 8 godzin z opóźnienia spowodowanego przez władze. O ratowaniu Tomka Mackiewicza niestety nie mogło już być mowy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • grolo 0
    Tę wyprawę organizowano od kilku lat. Miała odbyć się rok wcześniej ale zabrakło na nią pieniędzy. Wtedy organizatorzy skorzystali z okrągłej rocznicy stulecia niepodległości Polski, nazwali ją "wyprawą narodową", wrzucili hasło "K2 dla Polaków" . Dopiero wtedy dostali wsparcie z rządu (milion zł z Ministerstwa Sportu) oraz z państwowej spółki (Lotos).
    Wsparcie jak na tak wielką wyprawę skromne. Państwo wydało na nią nieporównywalnie mniej niż choćby na równolegle się odbywającą olimpiadę zimową, która bez Stocha zakończyłaby się kompletną klapą. Największa polska ekipa w dziejach zimowych IO a najgorszy wynik w tym stuleciu.
    Gdyby wyprawa K2 osiągnęła swój cel (a takim byłoby nawet samotne wejście Urubki) to byłoby to osiągnięcie historycznie dużo bardziej znaczące, dużo głośniejsze i znacznie trwalsze w dziejach niż nawet dwadzieścia medali olimpijskich na którychś tam IO.
    Nie można jednak mieć pretensji, ze wyprawa celu nie osiągnęła. Od początku szanse były bardzo małe, tylko mało kto o tym mówił. Nie pomogły też błędy, jakie popełniono ale nie ma co urządzać linczu - zwłaszcza w wykonaniu tych, którzy mało wiedzą, a dotyczy to przede wszystkim mediów.
    Nieoczekiwanie ta wyprawa wniosła jednak coś do historii światowego himalaizmu - heroiczną i udaną wyprawę ratunkową na gorę nieopodal, Nanga Parbat. I to należy docenić. To sprawia, że nie tylko bezpośredni ratownicy ale też organizatorzy i wszyscy, którzy przy tym pomogli, mogą być z siebie dumni.
    moderatorzy na SF są je_nięci Polski związek i kierownictwo nie miało z tą wyprawą nic wspólnego, nie ponoszą nawet promila odpowiedzialności. Dziękuję.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • moderatorzy na SF są je_nięci 1
    Polski związek i kierownictwo nie miało z tą wyprawą nic wspólnego, nie ponoszą nawet promila odpowiedzialności. Dziękuję.
    Wiktor13 [Komentarz usunięty przez użytkownika]
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×