PAP / Adam Warżawa / Na zdjęciu: radość piłkarzy Legii Warszawa

Arka - Legia: warszawska wygrana na gdyńskim kartoflisku

Michał Gałęzewski

Arka Gdynia jest wciąż w kryzysie. Tym razem drużyna Zbigniewa Smółki przegrała na swoim katastrofalnie przygotowanym boisku z Legią Warszawa 1:2. Mistrzowie Polski wciąż są w grze o obronę tytułu.

Kibice, którzy przyszli na gdyński stadion mogli łapać się za głowy już podczas rozgrzewki. Boisko bardziej mogło im przypominać grunty orne na Kaszubach lub Żuławach, a nie plac gry najwyższej klasy rozgrywkowej na stadionie, który będzie już niedługo areną zmagań piłkarzy podczas MŚ U-20.

Cel obu drużyn był jasny - trzy punkty. Legia potrzebuje ich do tego, by zmniejszyć straty do Lechii Gdańsk, a Arka do przełamania. W końcu ostatnie zwycięstwo gdynianie odnieśli w listopadzie i niebezpiecznie zbliżają się do strefy spadkowej. - Trafiło na Legię, gramy u siebie, mamy za sobą kibiców i zrobimy wszystko by wyrwać trzy punkty. To się będzie liczyło, nie ładna gra - mówił Michał Janota.

Gino Lettieri przeprasza kibiców. Zobacz więcej!

W tym jednym Janota jak najbardziej miał rację. Gra nie była ładna i o wartościach estetycznych na gdyńskim kartoflisku nie było mowy. Nie można było jednak w pierwszej połowie liczyć na wielkie akcje z obu stron. Lekki strzał Sandro Kulenović  był jedynym celnym uderzeniem, a Arka ponad pół godziny potrzebowała do pierwszego niecelnego strzału. W międzyczasie z boiska zszedł Damian Zbozień, który po tym jak źle stanął, doznał urazu.

ZOBACZ WIDEO Bundesliga: Bayern gromi 6:0! Dwa trafienia Lewandowskiego [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Wynik 0:0 do przerwy był jedyny możliwy. Trenerzy obu zespołów musieli uczulać swoich piłkarzy na stałe fragmenty gry. Wydawało się, że to może być jedyna szansa na strzelenie gola w tych warunkach.

Po przerwie znów królował chaos, choć zmienić to próbował Dominik Nagy. Węgier dwukrotnie próbował pokonać Pavelsa Steinborsa, jednak bez skutku. Chwilę po tym, jak najlepszą akcję dla Arki zmarnował Michael Olczyk, doskonały strzał oddał Carlitos. Hiszpan przymierzył z 16. metra i w 58. minucie otworzył wynik.

Podwójne zwycięstwo Cracovii. Zobacz więcej!

Strzelony gol rozochocił mistrzów Polski, którzy dokonali niemożliwego na tej murawie. Przeprowadzili skuteczny kontratak. Bohaterem akcji był Kulenović, który przebiegł kilkadziesiąt metrów z piłką, rozegrał ją z Cafu i strzelił na 2:0!

Arka nie miała już nic do stracenia. W 67. minucie pierwszy celny strzał dla swojej drużyny oddał wracający po kontuzji Aleksandar Kolew, a po chwili po dynamicznej akcji, głową Radosława Majeckiego pokonał Maciej Jankowski. Ostatnie minuty zapowiadały się bardzo ciekawie.

Gola na remis mógł strzelić Tadeusz Socha, jednak koncertowo zepsuł szansę, jaką miał na kilka minut przed końcem. Ostatecznie warszawianie wygrali 2:1 i zbliżyli się dzięki temu do prowadzącej Lechii, która swój mecz zagra w poniedziałek. Arka wciąż jest w kryzysie. Utrzymanie tego zespołu w Lotto Ekstraklasie zdecydowanie nie musi być tylko formalnością.

Arka Gdynia - Legia Warszawa 1:2 (0:0)
0:1 - Carlitos 58'
0:2 - Kulenović 64'
1:2 - Jankowski 68'

Składy:

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień (14' Tadeusz Socha), Christian Maghoma, Luka Marić, Adam Marciniak - Marko Vejinović, Adam Deja - Maciej Jankowski, Michał Janota, Michael Olczyk (69' Luka Zarandia) - Aleksandar Kolew (73' Rafał Siemaszko).

Legia Warszawa: Radosław Majecki - Paweł Stolarski, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Adam Hlousek - Cafu, Andre Martins (75' Andre Martins) - Michał Kucharczyk, Dominik Nagy (80' Iuri Medeiros), Carlitos (69' Salvador Agra) - Sandro Kulenović.

Żółte kartki: Socha (Arka), Martins, Cafu, Astiz (Legia).

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).

Widzów: 10 000.
Pomóż nam ulepszać nasze serwisy - odpowiedz na kilka pytań.

< Przejdź na wp.pl