WP SportoweFakty / Łukasz Łagoda / Paweł Przedpełski po upadku

Skończyło się na strachu. Paweł Przedpełski cały i zdrowy

Dariusz Ostafiński

Fatalna kraksa Pawła Przedpełskiego w meczu sparingowym MRGARDEN GKM Grudziądz - Get Well Toruń bez poważnych konsekwencji. - Wyglądało to strasznie, ale nic się nie stało - mówi nam Robert Kościecha.

Doniesienia o fatalnej kraksie Pawła Przedpełskiego w meczu sparingowym MRGARDEN GKM Grudziądz - Get Well Toruń robiły wrażenie. Groźnie to wyglądało, bo zawodnik z impetem uderzył w bandę w swoim drugim starcie i już nie wrócił na tor. - Skończyło się jednak tylko na strachu. Paweł jest jedynie lekko poobijany - tłumaczy Robert Kościecha, trener Get Well.

- W niedzielę w Grudziądzu nie byłem, bo dostałem dzień wolnego po sobotnim benefisie (Kościecha oficjalnie żegnał się z torem - przyp. red.), ale od świadków zdarzenia wiem, że źle to wyglądało - mówi Kościecha. - Nic się jednak nie stało. Paweł po wypadku już nie pojechał, ale ma się pojawić na poniedziałkowym treningu, jest też gotowy do jazdy we wtorkowym sparingu.

Przedpełski miał szczęście w nieszczęściu. Taki wypadek, jak ten w Grudziądzu, choć bez konsekwencji, nigdy nie jest przyjemny. Z pewnością pozostawia też jakiś ślad na psychice. - To jest indywidualna sprawa - komentuje Sławomir Kryjom, żużlowy menedżer, który pracował z Przedpełskim w Toruniu. - Znając jednak Pawła założę się, że szybko o tym zapomni. To jest ambitny i zdeterminowany zawodnik. Wiemy, że nie ma złamań, więc jeśli potłuczenia nie są poważne to szybko wróci do jazdy na pełnych obrotach.

ZOBACZ WIDEO Falstart juniora. Nie rozumie nowego toru 
KUP BILET NA 2024 ORLEN FIM Speedway Grand Prix of Poland - Warsaw -->>

< Przejdź na wp.pl