Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Burza w polskim związku. Kowalczyk-Tekieli ogłosiła odejście

Dwukrotna mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk-Tekieli poinformowała w mediach społecznościowych, że zrezygnowała z pracy w Polskim Związku Biathlonu.

Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Justyna Kowalczyk WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Justyna Kowalczyk
"Dziś przestałam pracować w Polskim Związku Biathlonu. Wymówienia złożyli również trenerzy Slonina, Wierietielny, Jakiela. Dziękuję zawodnikom i trenerom za ogromne wsparcie, list do Zarządu, który miał na celu nas zatrzymać. Jeśli mogę jakoś pomóc, to zawsze jestem" - napisała w środę na Twitterze Justyna Kowalczyk-Tekieli.

Decyzja byłej biegaczki narciarskiej, multimedalistki igrzysk olimpijskich mistrzostw świata, to konsekwencja obecnej sytuacji w PZBiath.

Chodzi o wybory na stanowisko prezesa PZBiath. Jedynym kandydatem był starający się o reelekcję Zbigniew Waśkiewicz (to on w marcu 2021 r. zatrudnił na stanowisku dyrektora sportowego Kowalczyk-Tekieli), który jednak nie uzyskał wymaganego poparcia.

Ostatecznie, nową prezes została była biathlonistka, Joanna Badacz (więcej TUTAJ). Swą kandydaturę na początku zjazdu wycofał trener Adam Kołodziejczyk, który jest skonfliktowany z Kowalczyk-Tekieli, a także Aleksandrem Wierietielnym.

Prezes Badacz nie widzi przeszkód w tym, by Kołodziejczyk nadal działał w PZBiath. Argumentuje, że otrzymał on najwięcej głosów w wyborów do zarządu związku i niejednokrotnie broniły go wyniki jego podopiecznych.

Stanowisko Kowalczyk-Tekieli i Wierietielnego w tej sprawie jest inne. Zgodnie uważają, że to właśnie były trener kadry jest odpowiedzialny za słabe wyniki naszych biathlonistów w ostatnich latach. Zdaniem Kowalczyk-Tekieli, Kołodziejczyk odpowiada też za całą rewolucję w PZBiath.

- Niechęć pana Kołodziejczyka do mnie jest ogromna, bo kompletnie nie zgadzam się z tym, jakie stosuje obciążenia i jak układa całą pracę - przyznała mistrzyni olimpijska w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", która już w lipcu tego roku zapowiedziała, że bez prezesa Waśkiewicza nie zamierza dłużej pracować w związku.

Zobacz:
"Nie będę się kopać z koniem". Kowalczyk mocno o rewolucji w związku

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: plaża na Florydzie, a tam Polka. Zachwytom nie ma końca


Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.
Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (7)
  • tomas68 Zgłoś komentarz
    Dziady
    • Tornador Zgłoś komentarz
      Pani Justynka ma muchy w nosie. Niech sama zostanie trenerem i zobaczy jaki to jest kawałek chleba, gdy nie ma odpowiednich kandydatek na mistrzynie.
      • ArtC Zgłoś komentarz
        Okropnie brzmi i wygląda to dwuczłonowe nazwisko. Justynka przez tyle lat pracowała na siłę i moc swojego nazwiska, a teraz "holuje" za sobą jakieś Tekieli brrrr. Jakie to jest
        Czytaj całość
        bez sensu, że kobieta musi przejmować nazwisko po mężczyźnie... Przecież po tym wszystkim czego dokonała ta kobieta, dokładanie czegokolwiek do Jej nazwiska to droga na skróty dla tego kogoś. To bardzo niesprawiedliwy zwyczaj.
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×