Kolejna walka ma odbyć się w Nowej Zelandii w Christchurch. Póki co rywal Josepha Parkera nie jest znany. Dla 26-latka będzie to powrót po dwóch kolejnych porażkach.
31 marca Nowozelandczyk zmierzył się w unifikacyjnym pojedynku z Anthonym Joshuą (22-0, 21 KO), przegrywając jednogłośnie na punkty. Cztery miesiące później Parker stawił czoła Dillianowi Whytowi (24-1, 17 KO) i ponownie przegrał bój na punkty.
Po tych porażkach Nowozelandczyk jest bardzo zmotywowany, aby powrócić na tron królewskiej kategorii wagowej. - Ktokolwiek zostanie przede mną postawiony, to jestem zobligowany do wykonania swojej pracy jak najlepiej potrafię. Po doświadczeniu tego, jak to jest być na szczycie i spaść z niego po serii porażek, jestem zmotywowany jak nigdy, by wspiąć się na ten szczyt ponownie - stwierdził Joseph Parker.
26-latek odniósł się także do porażki z Dillianem Whytem, którego pod koniec walki zdołał posłać na deski. - Mogłem i powinienem wygrać tamte starcie, ale taki jest boks. Teraz jest czas, aby wrócić do pracy. Nie mogę się doczekać pojedynku w Christchurch, mam bardzo dobre wspomnienia z ostatniego pobytu tutaj - skwitował Parker.
Ostatnią potyczką Parkera w Christchurch było starcie z Solomonem Haumono, którego Polscy kibice znają z walki z Tomaszem Adamkiem. Nowozelandczyk wygrał wtedy przez TKO w 4 rundzie.
ZOBACZ WIDEO "Klatka po klatce" #23: Materla zaskoczony szybką decyzją Janikowskiego