Rok temu mieszkał w Polsce. Zginął na wojnie, ratując rannych żołnierzy

Zdjęcie okładkowe artykułu: Facebook /  / Na zdjęciu: Dmytro Serbin
Facebook / / Na zdjęciu: Dmytro Serbin
zdjęcie autora artykułu

Dmytro Serbin jest kolejną ofiarą wojny w Ukrainie, którą rozpętała Rosja. Jeszcze przed rosyjską agresją grał w polskim klubie z Wałbrzycha.

Tragedia, o której piszą ukraińskie media, wydarzyła się w nocy 25 października. Dmytro Serbin służył w ukraińskiej armii jako sanitariusz. Tamtego dnia ratował rannych żołnierzy. Zginął w wyniku ataku ze strony Rosjan.

"Na froncie zginął lekarz, kapitan reprezentacji Ukrainy i mój przyjaciel "Magiczny Doktor" Dmytro Serbin. Zginął, wykonując swój obywatelski i medyczny obowiązek: wyprowadzając rannych z pola bitwy. Kolejna niesprawiedliwość tej wojny: miażdżąc najgorszych, tracimy najlepszych z nas" - pisze jego przyjaciel Ołeksandr Łosyński.

Serbin był zawodnikiem futbolu amerykańskiego. W Ukrainie jest jedną z legend tego sportu. Grał w klubie Capitals Kijów. Co ciekawe, jeszcze przed wybuchem wojny występował w Polsce w klubie Miners Krause Wałbrzych.

"Dziś dotarła do nas dramatyczna informacja... Nasz zawodnik z sezonu 2021, lekarz - Dmytro Serbin, zginął tragicznie, prowadząc ewakuację poszkodowanych... Wielki człowiek, zawsze uśmiechnięty i chętny do bezinteresownej pomocy" - czytamy na Facebooku wałbrzyskiego klubu.

Ukraiński futbolista zaczął uprawiać ten sport w 2001 roku. Grał w czołowych ukraińskich klubach, ale także w Rumunii oraz na Węgrzech. W Polsce zaliczył także epizod w Warsaw Eagles.

Po wybuchu wojny szybko dołączył do ukraińskiej armii, chcąc nieść pomoc rannym żołnierzom. W Ukrainie był cenionym kardiologiem, a zawód wykonywał w jednym z kijowskich szpitali klinicznych.

Portal sport.24tv.ua dodaje, że to nie pierwsza ofiara wśród ukraińskich futbolistów. W wyniku rosyjskiej agresji życie straciło już co najmniej sześciu przedstawicieli tego sportu.

Mocny głos z Ukrainy. "Śmieszą mnie zamiary Rosjan" >> Putin dał zielone światło. Skandaliczna decyzja Rosjan >>

Źródło artykułu: