Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Ferrari uderza w Mercedesa. "My znosiliśmy porażki z godnością"

- Przez lata Ferrari miało gorszy silnik niż Mercedes, ale nie prosiliśmy o żadne przywileje. Nie chcieliśmy iść na skróty - mówi Piero Ferrari. Tak włoska ekipa odpowiada na starania Mercedesa, który chce wywalczyć korzystne dla siebie zmiany w F1.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Charles Leclerc Materiały prasowe / Ferrari / Na zdjęciu: Charles Leclerc
Mercedes od kilku tygodni prowadzi kampanię, która ma na celu zmienić przepisy Formuły 1 na sezon 2023. Niemiecki zespół znalazł sojusznika w FIA. Światowa federacja jest gotowa zmodyfikować regulamin techniczny, powołując się na kwestie bezpieczeństwa. Zdaniem delegatów technicznych FIA, obecne problemy z podskakiwaniem bolidów są niebezpieczne dla zdrowia i życia kierowców.

Zupełnie innego zdania są Ferrari oraz Red Bull Racing. Obie ekipy zbudowały na sezon 2022 znacznie lepsze bolidy niż Mercedes. Ponadto nie mają aż tak znaczących problemów z podskakiwaniem i dobijaniem maszyn. Dlatego nie chcą słyszeć o modyfikowaniu regulacji, tylko po to aby Niemcy mieli łatwiej w F1.

W ubiegły weekend pojawiły się doniesienia, że Ferrari jest nawet gotowe toczyć spór sądowy z FIA w tej sprawie. - Pokażemy nasze argumenty. Będziemy sprzeciwiać się wszelkiem wykorzystywaniu przepisów - powiedział Piero Ferrari w rozmowie z "Autosprintem".

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: tak się bawili reprezentanci Polski

W padoku F1 panuje powszechne przekonanie, że Mercedes chce zmiany przepisów, bo konstrukcja aerodynamiczna obrana przez stajnię z Brackley będzie nieefektywna przy obecnych regulacjach. Niemcy musieliby poświęcić sporo czasu i funduszy na gruntowne zmiany. To pozbawiłoby ich szans na tytuł również w sezonie 2023.

- Przez lata Ferrari miało gorszy silnik niż Mercedes, ale nie prosiliśmy o żadne przywileje. Nie chcieliśmy iść na skróty. My znosiliśmy porażki z godnością. Pracowaliśmy w ciszy, aby dojść do formy. Nasi przeciwnicy też powinni się tak zachowywać, nie uważasz? - dodał syn założyciela Ferrari.

Gdy w F1 doszło do rewolucji technicznej w roku 2014, Mercedes za sprawą wydajnego silnika hybrydowego zaczął dominować w stawce. W tym samym okresie Ferrari miało spore problemy ze swoją jednostką napędową i na kilka sezonów wypadło z walki o czołowe lokaty. Dopiero sezon 2022 i kolejna zmiana przepisów pozwoliły Włochom ponownie walczyć o zwycięstwa.

- Jako firma jesteśmy dumni z dotychczasowych osiągnięć naszego działu wyścigowego. Wychodzimy z trudnego okresu i teraz mamy samochód, który jest konkurencyjny na każdym torze. Oczywiście, są jeszcze pewne rzeczy do naprawienia, ale to szczegóły - stwierdził Piero Ferrari.

- Ferrari jest bardzo konkurencyjne. Chciałbym wygrywać częściej, to oczywiste. Dlatego fajnie byłoby zamienić dotychczasowe pole position, a było ich osiem, w zwycięstwa w wyścigach. Wygraliśmy cztery Grand Prix, więc to połowa sukcesu. Jesteśmy jednak na dobrej drodze - podsumował 77-latek.

Czytaj także:
Wielka transakcja w F1 o krok! Wyciekły szczegóły
Ależ słowa o Kubicy! Tytuł dla Polaka mógł zmienić historię F1

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Czy FIA zmieni przepisy F1 pod presją Mercedesa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (3)
  • erroor Zgłoś komentarz
    - Przez lata Ferrari miało gorszy silnik niż Mercedes, ale nie prosiliśmy o żadne przywileje. Nie chcieliśmy iść na skróty. My znosiliśmy porażki z godnością. Pracowaliśmy w ciszy,
    Czytaj całość
    aby dojść do formy. Nasi przeciwnicy też powinni się tak zachowywać, nie uważasz? - dodał syn założyciela Ferrari. - a Ci co jednak się interesują F1 wiedzą, że tak dokładnie te słowa oznaczają, że "kombinowaliśmy z silnikiem i zrobiliśmy taki nie do końca zgodny z regulaminem, ale zawarliśmy z FIA tajną ugodę więc to się nie liczy".
    • Norat Zgłoś komentarz
      Zapytajcie Russela czy to rzeczywiście istotny problem.No,bo coś mi się wydaje,że ta akcja jest tylko po to by przypudrować tyłek kolorowego.Jak mu nie pasi w F1 to niech odejdzie.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×