WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Karambol i dramat Ferrari w Singapurze! Lewis Hamilton wykorzystał szansę

Lewis Hamilton dzięki zachowaniu zimnej głowy po starcie objął prowadzenie i pewnie wygrał wyścig o GP Singapuru. Słabszą niedzielę na torze Marina Bay zaliczyli kierowcy aspirujący obok Roberta Kubicy do fotela w Williamsie w 2018 roku.
Rafał Lichowicz
Rafał Lichowicz
Getty Images / GP Singapuru. Wypadek z udziałem Sebastiana Vettela

Po kapitalnych kwalifikacjach Sebastian Vettel i cały zespół Ferrari liczyli na wybitny rewanż na Mercedesie za dwie ostatnie porażki w Belgii i Włoszech. Niestety plany Niemca pokrzyżował jego zespołowy partner Kimi Raikkonen, który uderzył w siostrzany bolid po starcie, trącony wcześniej przez broniącego się Maxa Verstappena.

Dramatyczny początek wyścigu wykorzystał startujący z piątego pola Lewis Hamilton, który objął prowadzenie na pierwszym okrążeniu i na pozycji lidera dojechał do samej mety, powiększając w ten sposób prowadzenie w klasyfikacji generalnej MŚ do 28 punktów nad Sebastianem Vettelem.

Rację miał goszczący dwa tygodnie temu na torze Monza podczas GP Włoch, Robert Kubica, który przewidywał, że wyścig w Singapurze może być kluczowy w kontekście całego sezonu. Trzeba to jednak powiedzieć z przymrużeniem oka, bo krakowianin uważał, że będzie tak w przypadku, gdy Ferrari nie dorówna Mercedesowi lub pokaże, że jest z nim w stanie rywalizować.

Jak to zwykle bywa w takiej sytuacji głos zabrał ktoś trzeci. Startujący z drugiego pola do niedzielnego wyścigu Max Verstappen wyjechał fatalnie z linii i widział jak z łatwością mija go od wewnętrznej Raikkonen. Lekki ruch Holendra w kierunku Fina doprowadził do ogromnej kolizji.

Raikkonen stracił koło i kontrolę nad bolidem, który z całym impetem uderzył w Vettela. Niemiec co prawda pojechał dalej i pozostał liderem, lecz na kolejnych kilometrach obróciło go na torze o 180 stopni. Chwilę wcześniej żywot w wyścigu zakończyli wspomniany Raikkonen i skasowani przez Fina Verstappen i Fernando Alonso, który notabene miał szansę w całym zamieszaniu na wyjście na trzecią pozycję. Nie uciekł jednak przed bezwładnym zmasakrowanym bolidem Ferrari Kimiego Raikkonena.

Dalej wyścig potoczył się według idealnego scenariusza dla Mercedesa i Hamiltona. Ubiegłoroczny wicemistrz kontrolował prowadzenie przed Danielem Ricciardo, a wkrótce na ostatnie miejsce na podium przebił się także fatalny w sobotę Valtteri Bottas.

W takiej kolejności czołowa trójka wpadła na metę gwarantując Mercedesowi ogromny zastrzyk punktowy i powiększenie dystansu nad Ferrari w klasyfikacji producentów. Hamilton cieszył się zaś z jubileuszowej 60. wygranej w swojej karierze. Do najlepszego w klasyfikacji wszech czasów - Michaela Schumachera brakuje mu jednak aż 31 zwycięstw.

O zawodach w Singapurze szybko będą chcieli zapomnieć kierowcy Williamsa, do którego przymierzany jest ostatnio Robert Kubica. Felipe Massa zajął pierwsze miejsce poza punktowaną dziesiątką w której kolejny raz zmieścił się notujący stały postęp 18-letni Lance Stroll.

Słabo wypadli też inni kandydaci do jazdy w stajni z bazą w Grove. Marcus Ericsson obecnie reprezentujący Saubera obrócił się i zatrzymał na torze. W barierach okalających tor swój bolid Toro Rosso "zaparkował" z kolei Daniił Kwiat. Najlepiej jak na ironię wypadł Jolyon Palmer. Brytyjczyk dotąd wyśmiewany przez kibiców przywiózł pierwsze punkty za solidne 6. miejsce.

Wyścigu w Singapurze miło nie będzie też wspominał drugi kierowca Renault Nico Hulkenberg. Na pierwszych okrążeniach Niemiec po całym chaosie znalazł się aż na trzeciej pozycji! To zwiastowało, że "Hulk" może nie zostać indywidualnym rekordzistą pod względem liczby GP bez podium. Niestety maszyna zawiodła Hulkenberga na nieco ponad 10 minut przed końcem wyścigu.

Wyniki Grand Prix Singapuru:

P. Kierowca Zespół
1 Lewis Hamilton Mercedes
2 Daniel Ricciardo Red Bull Racing
3 Valtteri Bottas Mercedes
4 Carlos Sainz jr. Toro Rosso
5 Sergio Perez Force India
6 Jolyon Palmer Renault
7 Stoffel Vandoorne McLaren
8 Lance Stroll Williams
9 Romain Grosjean Haas
10 Esteban Ocon Force India
11 Felipe Massa Williams
12 Pascal Wehrlein Sauber
NIESKLASYFIKOWANI
- Kevin Magnussen Haas
- Nico Hulkenberg Renault
- Marcus Ericsson Sauber
- Daniił Kwiat Toro Rosso
- Kimi Raikkonen Ferrari
- Max Verstappen Red Bull Racing
- Sebastian Vettel Ferrari
- Fernando Alonso McLaren
ZOBACZ WIDEO Lewandowski uczcił jubileusz. Dwa gole Polaka! Zobacz skrót meczu Bayern - Mainz [ZDJĘCIA ELEVEN]

Czy wyścig w Singapurze Twoim zdaniem zapewnił Lewisowi Hamiltonowi tytuł MŚ?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (4):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Demos 0
    A tego, że Vetel zajechał mu drogę i praktycznie staranował Raikonena to już nie zauważyłeś? Vetel chciał utrzeć nosa Verstapenowi za buńczuczne wypowiedzi przed startem licząc właśnie na takich komentatorów jak Ty.....
    Bubypcd Jak zwykle namieszał pieniacz Verstappen. Zobaczcie sobie powtórki - Kimmi jechał prosto, a Max chcąc prawdopodobnie go przyblokować poszedł lekko w lewo i stąd całe zamieszanie. Zresztą Kimmi był już wtedy przed nim, więc nie rozumiem, czemu holender nie dostał kary. Mam nadzieję, że nie potrzeba tragedii, żeby ktoś się w końcu zorientował, że ten człowiek jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Jak na moje jego umiejętności , to sztucznie rozdymana bańka.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Bubypcd 1
    Jak zwykle namieszał pieniacz Verstappen. Zobaczcie sobie powtórki - Kimmi jechał prosto, a Max chcąc prawdopodobnie go przyblokować poszedł lekko w lewo i stąd całe zamieszanie. Zresztą Kimmi był już wtedy przed nim, więc nie rozumiem, czemu holender nie dostał kary. Mam nadzieję, że nie potrzeba tragedii, żeby ktoś się w końcu zorientował, że ten człowiek jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Jak na moje jego umiejętności , to sztucznie rozdymana bańka.
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • 5teel 0
    Walka o tytuł jak niektórzy zwracają uwage skończyła sie właśnie tutaj to był ostatni tor tak typowo pod wąskie Ferrari ala Monaco,Hungaroring teraz bardzo szybkie tory gdzie jednostka jak i niezły pakiet Merca powinny górować jak w zeszłym roku gdzie dzielili i rządzili jedynie jakiś chichot losu w postaci wybuchu silnika jak w Malezji i wygranej Vettela może dolać pikanteri a jak to się nie zdarzy to Hamilton będzie Mistrzem trzeba zwrócić uwage że po tym co tutaj w Singapurze się stało raczej wpłynie na relacje między oboma kierowcami Ferrari na gorsze co równa się zero pomocy ze strony Kimiego czego o współpracy Merców nie można powiedziec Valterri ma jeszcze dług u Lewisa za Węgry.Obym się mylił i do Abu dhabi to trwało bo prawie 30 pkt to spora zaliczka cały wygrany wyścig
    julsonka to był świetny wyścig z dramatycznym startem ! Hamilton w czepku urodzony tak jak daniel , cud ze zdołali uniknąć kraksy . walka o tytuł otwarta oby dalej passa lewisa trwała . szkoda że znowu max miał pecha , ile można jak nie awaria to kolizja ;/ kwestia czasu kiedy odejdzie z red bulla .a palmer wzniósł sie na wyżyny swoich możliwości , szkoda że dopiero kiedy go zwolnili zaczął zdobywać punkty .
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×