WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Hamilton miał szansę wygrać w Chinach? Mercedes w to nie wierzył

Szef zespołu Mercedesa w F1, Toto Wolff przyznał, że wspólnie z inżynierami nie brał pod uwagę zmiany strategi i wymiany opon w samochodzie Lewisa Hamiltona podczas neutralizacji wyścigu w Chinach.
Rafał Lichowicz
Rafał Lichowicz
Materiały prasowe / Mercedes / Na zdjęciu: Toto Wolff

Mundial 2018: newsy, wideo, zdjęcia, ciekawostki, quizy i wiele więcej. Sprawdź serwis na MŚ!

Odważna strategia Red Bulla podczas ostatniego wyścigu na torze w Szanghaju, opłaciła się i przyniosła austriackiej stajni nieoczekiwane zwycięstwo. Daniel Ricciardo i Max Verstappen jako jedyni wybrali się po świeże opony, gdy wyjechał samochód bezpieczeństwa i w końcowej fazie zawodów mieli wyraźnie lepsze tempo od kierowców Mercedesa i Ferrari.

Taką samą strategię mógł przyjąć Lewis Hamilton, który w momencie neutralizacji był między kierowcami Red Bulla. Mercedes pozostawił jednak Brytyjczyka na torze, ponieważ zdaniem inżynierów nowe opony nie dałyby mistrzowi takiej przewagi, aby poprawić swoją lokatę.

- W tamtym momencie sądziliśmy, że utrzymanie pozycji na torze będzie bardziej korzystne - tłumaczył szef teamu Toto Wolff. - W pierwsze fazie wyścigu nie było wyprzedzania, a opony w samochodzie Lewisa miały przejechane ledwie 10 okrążeń.

- Z naszych obliczeń wynikało, że na pośredniej mieszance dojedzie bez problemu do mety, a dodatkowa wydajność wynikająca z użycia świeżych miękkich opon, wcale nie dałaby takie przewagi. Z perspektywy czasu widać jednak, że było inaczej, ale wówczas nikt w zespole, również ja, nie uważał, że byłaby to słuszna strategia - dodał.

Wolff zaprzeczył jednocześnie, że jego zespół był zbyt skoncentrowany na Ferrari na tym etapie wyścigu i zapomniał o zagrożeniu płynącym ze strony Red Bulla, podkreślając, że zmiana taktyki "nie była na radarze Mercedesa".

- Ferrari i Mercedes wybrały identyczną strategię. Nie sądzę, aby była to kwestia koncentracji na przeciwniku, bo był to dynamiczny wyścig - powiedział Wolff. - Nie wiem czy Red Bull sam był zaskoczony swoim tempem, ale wszyscy pozostali owszem. W tamtych warunkach to był najlepszy wybór, ale my nie braliśmy nawet pod uwagę dodatkowego pit stopu - podkreślił.

ZOBACZ WIDEO Robert Kubica: Należy podziękować Williamsowi



Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl





Czy Mercedes powinien być zaryzykować mimo swoich obliczeń?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
Autosport

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • julsonka 0
    kurcze jak sie układa strategie to sie układa ich wiele także taka która zakłada dodatkowy pit stop jak można tego nie wiedzieć urodzili sie wczoraj ?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Ricciardo 0
    "ale my nie braliśmy nawet pod uwagę dodatkowego pit stopu"
    I to jest właśnie różnica w podejściu. RedBull błyskawicznie zareagował, ściągnął dwóch od razu, podwójny pit stop i to w czasie lepszym niż standardowe, a Mercedes nawet nie myślał o tym, żeby zmieniać strategię. Z Botasem nie mogli, ale Lewis był przecież między Verstapenem i Ricciardo i tu już nie ma wytłumaczenia, że samochód bezpieczeństwa wyjechał za późno i nie było niemożliwości. Była! Na dobrą sprawę sami zabrali Hamiltonowi podium.
    To samo z Ferrari, że nie ściągnęli Kimiego. Vettel, jak opowiadał potem o szybkich RedBulla, przez chwilę myślał, że Kimi też wtedy zjechał po nowe opony (dopiero dziennikarze mu uświadomili, że nie). I jaka gwarancja, że gdyby safety car wyjechał chwilę wcześniej, to Mercedes i Ferrari ściągnęliby Botasa i Vettela? Żadnej. A po ich słowach, że w ogóle nie myśleli o drugi pit stopie, bo woleli pilnować swojej pozycji na torze, można śmiało przyjąć, że Botas i Seba nie odwiedziliby pit stopu (jedni bali by się drugich, żeby nie oddać pozycji).
    RedBull dał świetny przykład, jak do zwycięstwa potrzebna jest połączona praca całego zespołu. Od mechaników którzy niesamowicie szybko poskładali bolid, przez kierowcę i jego spektakularną jazdę, po odważnego szefa, który nie bał się podjąć błyskawiczną decyzję o zmianie strategii. Wzorcowo zadziałali i nagroda za to mogła być tylko jedna.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)