WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Formuła 1 ma do rozwiązania spory problem. Renault bije na alarm

Formuła 1 może zmierzyć się z "poważnym problemem", jakim będą ciągłe zwycięstwa tych samych zespołów. Takie obawy ma szefostwo Renault, które obawia się postępujących sojuszów największych producentów z mniejszymi ekipami.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Materiały prasowe / Renault / Na zdjęciu: Carlos Sainz za kierownicą Renault

Przez wiele miesięcy mniejsze zespoły namawiały Liberty Media do tego, by wprowadziła w Formule 1 limity finansowe. W ten sposób rywalizacja w królowej motorsportu miałaby się stać bardziej wyrównana. Po długich negocjacjach osiągnięto kompromis w tej sprawie i cięcia będą wprowadzane etapami począwszy od roku 2020.

Jednak w ostatnich tygodniach pojawiły się obawy, że najwięksi gracze na rynku, w postaci Mercedesa i Ferrari, będą omijać nowe przepisy. Włosi mogliby kierować część prac, a co za tym idzie i środków, do Saubera i Haasa. Niemcy mogą robić to samo w przypadku Racing Point Force India.

Nie podoba się to szefom Renault. Francuzi obawiają się, że brak reakcji ze strony FIA i F1 doprowadzi do tego, że co wyścig triumfować będzie ta sama ekipa. - To jest poważny problem, jeśli taki model współpracy będzie dozwolony przy równoczesnym wprowadzeniu limitów finansowych. Nie widzę szans na to, by jakaś ekipa znalazła się na czele, jeśli nie będzie mieć wsparcia jednego czy dwóch zespołów satelickich - zauważył Nick Chester, szef techniczny zespołu z Enstone. 

Chester ma nadzieję, że władze federacji znajdą sposób na rozwiązanie tego problemu. - To jest naprawdę ważne. Jeśli nie pozbędziemy się takich sojuszy, to będzie miało ogromny wpływ na F1. Dojdzie do sytuacji, w której aby wygrywać, trzeba będzie mieć wsparcie mniejszego podmiotu - dodał Brytyjczyk.

ZOBACZ WIDEO Rajd Elektreny: świetny początek Marczyka

Zdaniem Chestera, problem można rozwiązać poprzez zmianę w przepisach i ograniczenie liczby części, z jakich zespoły mogą korzystać w ramach takich sojuszy. Innym wyjściem byłaby większa standaryzacja podzespołów - określone komponenty byłyby takie same i dostarczałby je niezależny producent.

- Jeśli tego nie będzie, to model współpracy oparty o jakąś ekipę satelicką będzie zbyt atrakcyjny dla większych graczy. Równocześnie rywalizacja w F1 stanie się nieatrakcyjna dla tych, którzy nie mają takiego sojuszu. Zabija to sens posiadania niezależnych konstruktorów w F1. Bo taki zespół nigdy nie będzie mieć szansy na zwycięstwo. Skończy się to tym, że będziemy mieć w F1 trzy ekipy - podsumował Chester.


Wyścigi Formuły 1 można obejrzeć na żywo w Internecie na kanałach Eleven Sports dostępnych na platformie WP Pilot!

Czy popierasz limity finansowe w F1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
motorsport.com

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Jac_Tor 0
    Żeby F1 miała sens, powinni ustalić maksymalną cenę silnika, cenę skrzyni biegów i pozwolić kupować to tam gdzie kto chce. Tylko wtedy nowy zespół miałby pewność, że kupi tak sam silnik i skrzynię biegów jak mają najlepsi, a do skonstruowania pozostanie nadwozie. Przy takich zasadach zespołów byłoby więcej niż teraz. Limity finansowe w skali globalnej są bez sensu, bo To ci więksi produkują podzespoły dla tych mniejszych albo wykonują prace rozwojowe, które mniejsi kopiują...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Ricciardo 1
    Tym lepiej będzie smakował sukces Renault, który wierzę, że wraz z Danielem odniosą.
    Ale ta sytuacja nie jest dobra - sytuacja ze zbyt ścisłą współpracą, a stanie się zupełnie nie do przyjęcia, gdy te satelickie teamy będą czynnie uczestniczyć w walce tych swoich głównych o tytuł i nawet nie chciałbym snuć wizji, do czego np Mercedes mógłby się posuwać. Kierowcy Force Indii z pewnością mogliby odciążać Botasa z jego roli, a z kolei fani srebrnych strzał zaraz pewnie odbiliby piłeczkę, że Kimi w Sauberze nadal będzie jeździł pod Sebe.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×