KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Robert Kubica to nie pay-driver. Bywa, że pieniądze podążają za talentem

Nie wszystkim Polakom podoba się fakt, że Orlen zdecydował się na sponsorowanie Williamsa (na giełdzie jest szał, akcje Orlenu rosną w szybkim tempie). Formuła 1 zna jednak przypadki utytułowanych kierowców, którzy też przyciągali darczyńców.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Robert Kubica Materiały prasowe / Williams / Na zdjęciu: Robert Kubica
W ostatnich latach mamy do czynienia z nasileniem zjawiska pay-driverów w Formule 1. Wpływają na to dwa fakty. W królowej motorsportu rywalizuje obecnie tylko 20 kierowców, a akademie młodych talentów rozrosły się do takich rozmiarów, że produkują znacznie więcej chętnych niż jest miejsc. Do tego w F1 mamy do czynienia ze znaczącym wzrostem kosztów. Mniejsze ekipy są zmuszone sięgać po kierowców, którzy dysponują sponsorami.

Kim jest pay-driver?

W prostym tłumaczeniu pay-driver to kierowca płacący za starty. Do niedawna wystarczyło, aby posiadał on sporą ilość gotówki, przejechał odpowiedni dystans samochodem F1 i w ten sposób dostawał superlicencję na starty w królowej motorsportu. Doprowadziło to do sytuacji, w której w stawce mieliśmy takich kierowców jak Pastor Maldonado, Max Chilton czy Rio Haryanto. Tak szybko, jak się pojawili w F1, tak szybko z niej znikli.

Rekordzista Maldonado, dzięki wsparciu wenezuelskiego potentata petrochemicznego PDVSA, w szczytowym momencie oferował ok. 45 mln euro zespołom, które były skłonne go zakontraktować. W F1 zawsze znajdzie się jakiś zespół, który akurat ma problemy finansowe i potrzebuje gotówki.

ZOBACZ WIDEO: Gąsiorowski ostrzega: Myślenie, że Kubica wsiądzie do bolidu i wskoczy na podium to błąd

W kolejnych latach zjawisko związane z pay-driverami powinno słabnąć. Zareagowała na nie FIA, która zmodyfikowała system przyznawania superlicencji. Obecnie kierowcy dostają specjalne punkty za wyniki w niższych kategoriach wyścigowych we wcześniejszych sezonach. Jeśli zgromadzą 40 "oczek", otrzymają pozwolenie na jazdę z najlepszymi. To w jakiś sposób powinno zablokować tych kierowców, którzy niekoniecznie mają talent, posiadają za to gruby portfel. Najlepszy przykład to Sean Gelael, który jest kierowcą testowym Toro Rosso i ma ogromne wsparcie sponsorów z Indonezji, ale daleki jest od posiadania superlicencji.

Wybór Williamsa

Wyjaśnienie definicji pay-drivera jest ważne w kontekście ostatnich dywagacji na temat wyborów Williamsa. Brytyjczycy przed rokiem wybrali Siergieja Sirotkina, bo ten przelicytował ofertę złożoną przez otoczenie Roberta Kubicy. Polak miał wtedy m.in. wsparcie Lotosu i gwarantował ok. 7 mln euro za rok współpracy. Rosjanie zapłacili 20 mln euro. 23-latek z Moskwy trafił do F1 i bardzo szybko przypięto mu rolę pay-drivera.

Teraz role się odwróciły. Williams postawił na Kubicę, który ma u swojego boku Orlen. Umowa jest podpisana na zasadzie "1+1". Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to polska firma zapłaci Brytyjczykom ok. 100 mln zł. W zamian otrzyma loga na kombinezonach kierowców i pracowników, na ściankach w alei serwisowej oraz przede wszystkim na samochodzie. Ekspozycja logotypów Orlenu będzie znacząca. Zostanie ono umieszczone na tylnym skrzydle, lusterkach, nosie i wlocie powietrza. Dla porównania, logo rosyjskiego SMP Racing widniało tylko na bokach karoserii i lusterkach.

Czy to oznacza, że Kubicę należy nazywać pay-driverem? Niekoniecznie. - Sirotkin miał w zeszłym roku więcej pieniędzy niż Kubica i mówiło się, że pieniądze wygrywają z talentem. Teraz jest na odwrót i mówi się to samo. Musimy patrzeć na jedno. W F1 mamy do czynienia z ograniczoną liczbą miejsc. W tej sytuacji kierowca musi być cholernie dobry i na dodatek musi mieć wsparcie darczyńców. Sponsorzy wspierają tych z talentem. To proste - komentuje Chris Medland z magazynu "RACER".

Utytułowani kierowcy też przynoszą gotówkę

Najlepszy przykład? Fernando Alonso. Gdy Hiszpan w 2010 roku przechodził do Ferrari, miał na swoim koncie dwa tytuły mistrza świata F1 i opinię jednego z najlepszych kierowców swojej generacji. Za Alonso do ekipy z Maranello przybył bank Santander. Nikt wówczas nie nazywał go pay-driverem. Włosi nie uzasadniali swojej decyzji od tego, czy Alonso przyprowadzi sponsora. Po prostu, szefowie Santandera uznali, że warto się promować przez F1 i w ten sposób zwiększyć rozpoznawalność swojej marki. Według różnych źródeł, płacili za to ok. 40-45 mln euro.

Nawet najwięksi kierowcy w historii F1 mieli wsparcie finansowe pochodzące z różnych źródeł. Argentyńczyk Juan Manuel Fangio nie dotarłby do Europy i nie zdobyłby pięciu tytułów mistrzowskich, gdyby nie to, że dostał wsparcie generała Juana Perona, który rządził krajem. Niki Lauda wziął pożyczkę w banku, aby płacić za starty w F2 i F1.

Również za Michaelem Schumacherem podążali sponsorzy. Dość powiedzieć, że Eddie Jordan dał mu szansę zadebiutować w roku 1991 w Formule 1, bo niemiecki kierowca przyniósł mu walizkę wypchaną 200 tys. dolarów. Inni chętni do ekipy Jordana nie posiadali takich środków. Z kolei początki kariery Lewisa Hamiltona były sponsorowane przez McLarena, który łożył środki na jego starty w niższych seriach i gwarantował dostęp do symulatora.

- Kubica już w zeszłym roku oferował Williamsowi wsparcie. Tyle, że Sirotkin miał więcej pieniędzy. Teraz Polak przybył do Williamsa, a wraz z nim sponsorzy. To najzwyklejsza rzecz na świecie. Kubica to nie tylko talent. Talent w połączeniu z pieniędzmi zawsze jest najlepszą opcją - twierdzi Victor Abad z hiszpańskiego portalu motor.es.

Wspieranie Williamsa może kosztować Orlen maksymalnie 100 mln złotych. Może, nie musi. Jeśli Kubica po roku zyska zaufanie innej ekipy, polski gigant paliwowy zmieni otoczenie wraz z nim. Tak ma wynikać z umowy zawartej pomiędzy firmą z Płocka a Brytyjczykami.

Póki co, nawet jeśli część Polaków wyraża krytyczne opinie o współpracy, to cieszą się... akcjonariusze Orlenu. Akcje firmy na polskiej giełdzie w ostatnim miesiącu, czyli od momentu kiedy zaczęły się pojawiać plotki o sponsorowaniu Williamsa, wzrosły o prawie 25 proc. Tego nawet nie trzeba komentować.



Oglądaj wyścigi Formuły 1 w WP Pilot

Czy Robert Kubica jest twoim zdaniem pay-driverem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (55)
  • bart73 Zgłoś komentarz
    wszystko fajnie, zasponsorowali.Tylko dlaczego zawsze musi pozostać jakiś niesmak po decyzjach państwowych firm.Dlaczego Orlen trąbi o sponsorowaniu tydzień przed tym jak został
    Czytaj całość
    sponsorem.Dlaczego williams mówi ,że na razie nic nie wie o sponsoringu Orlenu,że jest to w fazie rozmów itd.Kubica zresztą też to mówił. W wielkim świecie wielkich pieniędzy nie mówi sie o czymś zanim nie zostaną złożone podpisy! Prezes Orlenu robi z siebie błazna bo ogłasza decyzje które jeszcze nie zapadły,ludzie sie z niego śmieją.Nie mają w Orlenie jakiś doradców,mądrzejszych ludzi ,którzy powiedzą prezesowi i reszcie świty jak należy się zachowac i kiedy można powiedziec ,że zostało się np.sponsorem?
    • Andrzej000000 Zgłoś komentarz
      A ten tytuł totalnie z dupy
      • Łukasz Glod Zgłoś komentarz
        Kubica już nie młody. Nie wiadomo jak będzie jeździł i czy Orlen nie wtopił. Orlen na pewno wyjdzie na swoje. Logo na bolidzie to duża reklama.
        • Rafał Bernadzki Zgłoś komentarz
          Te 100 mln to "drobne" przy wydatkach KGHM w Chile czy PKP cargo w Czechach. Różnica że tamtymi inwestycjami nie ma się co chwalić, bo linia kolejowa z kopalni która jest w
          Czytaj całość
          upadłości to niezła lipa, podobnie dziura w ziemi za 25mld która "może" się zwróci za 10 lat.
          • Robert Sikorski Zgłoś komentarz
            Po prostu Pan Premier Morawiecki przeprosił Kubicę za swoje słowa z czasów, gdy był prezesem Banku BZ WBK. Tyle, że przeprosiny opłacone pieniędzmi kierowców kupujących palowa w Polsce
            • Sebastian Kosewski Zgłoś komentarz
              Ja się pytam ORLENU gdzie jest nowy stadion dla nafciarzy??Smród jedynie zostawiacie w tym mieście!!
              • Radosny Tata Przemek Polus Zgłoś komentarz
                Ktoś, kto przychodzi do zespołu i warunkiem jego startów jest kasa, jaka za nim stoi, to jest kimś, kto płaci za miejsce. Dorabianie ideologii do Kubicy jest zwyczajnie żałosne. Prawda
                Czytaj całość
                jest taka, że po tegorocznych sukcesach zespołu, słabym aucie, nawet zdolny kierowca by uciekał. Kubica wykorzystuje fakt, że ktoś wykłada gotówkę, oczywiście nie swoją, bo z polskich podatków, co niekoniecznie musi się wszystko podobać.a wyniki? Będą słabe
                • Marek Kanarek Zgłoś komentarz
                  Kubica to klasyczny pay driver. Koniec kropka. Wśród nich są i beztalencia, ale nie zmienia to faktu, że będzie jeździł bo przyniósł kasę. Nie pay driverem był...Robert Kubica w BMW.
                  • piotr_sl Zgłoś komentarz
                    Moim zdaniem to pieniądze z Orlenu były głównym powodem, dla którego Kubicę zatrudniono na kierowcę wyścigowego. I nie ma się na co obrażać, bo taka jest na ten moment
                    Czytaj całość
                    rzeczywistość. Teraz wszystko zależy już od niego. Ma cały sezon, żeby pokazać, że wciąż jest szybki, a wtedy może się otworzyć sporo drzwi, które w tej chwili są zamknięte, a wtedy pieniądze nie będą głównym czynnikiem, ale wciąż mogą pomagać.
                    • An Rb Zgłoś komentarz
                      Kto chce robić karierę to niech za nią płaci albo jest tak zdolny ze wszyscy będą o niego zabiegać. Nie zgadzam się na sponsorowanie jego kariery za Państwowe pieniądze. W szkołach
                      Czytaj całość
                      brak nauczycieli i nie ma na podwyżki , albo w przedszkolach brak etatu dla wychowawcy grupy przeszkolnej, brak psychologów w szkołach i przedszkolach, bo nie ma pieniędzy, na ok 100 przedszkolaków jedna pani psycholog na 2 godx w tygodniu - osobiscie wstyd mi za tych którzy podjęli taką decyzje sa inne humanitarne potrzeby
                      • x-men Zgłoś komentarz
                        Moim skromnym zdaniem kryterium pay lub nie pay-driver jest bardzo proste - czy danego zawodnika zatrudnionoby bez sponsorów. Odpowiedź jest niestety jasna - Kubicę Williams by nie wziął. A
                        Czytaj całość
                        Alonso wziąłby każdy.
                        • STGP Zgłoś komentarz
                          Przecież ten artykuł był już wstawiony wczoraj. Dzisiaj wstawiony ponownie troszeczkę przerobiony, żeby były kolejne kliknięcia. Kuczera jest naprawdę słaby...
                          • Włodzimierz Bernaś Zgłoś komentarz
                            Chyba rozsądniej byłoby poczekać na wyniki Kubicy. Może się okazać, że wyższe ceny jakie płacimy za paliwa nie przyniosą pozytywnego skutku.
                            Zobacz więcej komentarzy (14)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×