WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

F1: Leclerc zignorował polecenie Ferrari. Zespół nie chciał, by wyprzedzał Vettela

Kibice nie usłyszeli tego w trakcie transmisji telewizyjnej, ale podczas wyścigu o Grand Prix Bahrajnu Charles Leclerc zignorował polecenie zespołowe. Inżynier Ferrari kazał Monakijczykowi pozostać za Sebastianem Vettelem.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Materiały prasowe / Ferrari / Na zdjęciu: Charles Leclerc

Charles Leclerc startował z pole position do niedzielnego wyścigu, ale źle rozegrał pierwsze metry, na czym skorzystał Sebastian Vettel. Młody Monakijczyk szybko otrząsnął się z kłopotów i zaczął atakować swojego zespołowego partnera.

- Chłopaki, jestem szybszy - powiedział Leclerc swojemu inżynierowi wyścigowemu na piątym okrążeniu. Ten komunikat został odtworzony podczas transmisji telewizyjnej. Kibice nie usłyszeli jednak odpowiedzi inżyniera wyścigowego.

Czytaj także: Dramat Ferrari i Renault w Bahrajnie 

Jak się okazało, Ferrari nie chciało, aby Leclerc wyprzedzał Vettela. - Zostań tam przez dwa okrążenia, zostań tam przez dwa okrążenia - odpowiedział inżynier Leclerca, a zapis rozmowy ujawnił portal RaceFans.

ZOBACZ WIDEO Sektor Gości 106. Andrzej Borowczyk o dramatycznym wypadku Kubicy: W głowie kołatały się najgorsze myśli

21-latek zignorował jednak komunikat zespołu. - Byłem na prostej i widziałem, że mam okazję go wyprzedzić, więc to zrobiłem - stwierdził Leclerc w wywiadzie telewizyjnym.

Co ciekawe, w tym samym czasie zespół nie poinformował Vettela o tym, że jego zespołowy partner otrzymał polecenie zespołowe, do którego się nie dostosował. Ostatecznie Leclerc nie sięgnął jednak po wygraną na torze Sakhir, bo na dziesięć okrążeń przed metą doszło do awarii w jego samochodzie. Utrata mocy w silniku sprawiła, że ukończył on rywalizację na trzecim miejscu.

Czytaj także: Vettel przyznał się do winy

Ferrari zastosowało team orders już podczas pierwszej rundy nowego sezonu w Australii. Wtedy Leclerc w drugiej fazie wyścigu był znacznie szybszy, ale kierownictwo Ferrari nie pozwoliło mu na wyprzedzenie Vettela.

Czy Charles Leclerc włączy się do walki o tytuł w roku 2019?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (7):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • de-jacek 0
    aleś ty głupiutki. Chodzi o to że "Wielki Mistrz" okazał się być cieniasem pokonanym przez debiutanta i to pomimo zakazów.
    piotr_sl A nawet jak zignorował owo polecenie to stało się coś? Nikt do nikogo pretensji nie miał no ,ale media zawsze muszą z doopy dym zrobić.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • One_Shoot 0
    Ale Kimi równy chłop i dobry kierowca. A słowo pijaczyna to raczej miało być pieszczotliwie niż obraźliwe po ostatnim występie na gali ha ha. Był tam bezbledny i jedyny prawdziwy luzak.
    vanpersky Sam jesteś pijaczyna! Wara od Kimiego!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • vanpersky 0
    Sam jesteś pijaczyna! Wara od Kimiego!
    One_Shoot Na sile chca zrobic Vettela mistrzem ale niestety .Nie dosc ze ma problem z Hamiltonem pod presja ktorego gubi sie jak dziecko we mgle to ma silniejszego kolege zespolowego. Leclecrc to nasz pijaczyna Kimi ktory robil to co mu kazano. Jest mlody i widac ze uzdolniony. Wie ze nadchodzi jego czas i kto wie czy Lewis nie musi bardziej obawiac sie modego Monakijczyka niz Seby. Tak czy inaczej w tym roku stawial bym jeszcze na Hamiltona ale Mercdeses musi podziekowac Bottasowi i zatrudnic mlodego zdolnego kierowce ktory zagwarantuje im przyszlosc tak jak zrobilo to Ferrari.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×