Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

F1: McLaren nie chciał sojuszu z Renault. Andreas Seidl przyszłością Formuły 1

McLaren od roku 2021 przejdzie w F1 na silniki Mercedesa. To efekt decyzji Andreasa Seidla, który zdobywa coraz większą władzę w stajni z Woking. To właśnie Niemiec nie chciał m.in. zacieśnienia relacji z Renault.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Andreas Seidl Materiały prasowe / McLaren / Na zdjęciu: Andreas Seidl

Od sezonu 2018 McLaren korzysta w F1 z silników Renault, ale współpraca obu podmiotów zakończy się w przyszłym roku. Obie strony nie dogadały się, co do zasad dalszej kooperacji. Francuzi chcieli wykorzystać sytuację i bliżej współpracować z Brytyjczykami przy pracy nad nadwoziem i niektórymi elementami aerodynamicznymi.

Taki rodzaj partnerstwa nie podobał się Andreasowi Seidlowi, który obawiał się, że w ten sposób Renault wykorzysta tajniki wiedzy McLarena, by poprawić dyspozycję własnej ekipy. Nie należy bowiem zapominać, że obie stajnie toczą boje w klasyfikacji konstruktorów F1.

Czytaj także: Asfaltowe pobocza stały się przekleństwem F1. Czas na kary

Seidl wiedział co robi, bo za plecami Renault negocjował kontrakt na dostawę silników z Mercedesem. - Moim zadaniem jest jak najlepsze połączenie wszystkich elementów, tak abyśmy byli w stanie odnosić sukcesy w przyszłości. Obejmuje to kwestie organizacyjne, takie jak budowę nowego tunelu aerodynamicznego, ale też wybór dostawcy silników - powiedział Seidl w "Motorsporcie".

ZOBACZ WIDEO Mistrzostwa świata w lekkoatletyce Doha 2019: Wojciech Nowicki: To, co robi moja żona, jest mistrzostwem świata

McLaren współpracował już w Mercedesem w zakresie silników. Obie strony były bliskimi partnerami aż do końca roku 2014. Wtedy rządzący stajnią z Woking Ron Dennis uznał, że zespół prywatny nie będzie traktowany tak samo jak fabryczna ekipa Mercedesa. Dlatego porozumiał się z Hondą.

- Nie martwię się tym, że nie będziemy traktowani tak samo jak Mercedes - zaznaczył Seidl. Niemiec wskazał na to, że Williams czy Racing Point nie skarżą się na współpracę z firmą z Brackley i otrzymują identyczne silniki.

Seidl ma tylko 43 lata i wyrasta na jednego z ciekawszych inżynierów młodego pokolenia w F1. Już przed laty był wysoko ceniony w padoku F1, gdy pracował w BMW Sauber. Następnie odnosił sukcesy w wyścigach długodystansowych WEC z Porsche. Od maja zarządza McLarenem i podjął dwie ważne decyzje - wybrał nowego partnera technicznego i postanowił zbudować nowy tunel aerodynamiczny.

Czytaj także: Fernando Alonso myśli o powrocie do F1

- Takie decyzje to efekt wielu dyskusji. Każdego dnia rozmawiam z Zakiem Brownem, szefem całej firmy. Dyskutujemy o tym jaką mamy wizję przyszłości, ale w ostateczności decyzje były łatwe do podjęcia. Cieszę się, że mam wsparcie Zaka i akcjonariuszy w tej kwestii - podsumował Seidl.

McLaren w tym roku wyszedł z dołka i zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów F1. Chociaż sezon nie dobiegł jeszcze końca, to na jego koncie jest już ponad 100 punktów. Tym samym po raz pierwszy od 2014 roku ekipa z Woking będzie mogła pochwalić się tak okazałym dorobkiem punktowym w F1. 



Oglądaj wyścigi Formuły 1 w WP Pilot

Czy za sprawą rządów Andreasa Seidla McLaren wróci do czołówki F1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×