Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Polskie prawo tego nie przewidziało. Trwa chaos w polskim karate

Polski Związek Karate definitywnie został wyrzucony ze struktur światowej federacji. W polskim prawie sprawa wygląda inaczej - Polska Unia Karate może zawodników wysyłać na wielkie imprezy, ale nie jako kadrowiczów.
Krzysztof Gieszczyk
Krzysztof Gieszczyk
Dorota Banaszczyk Newspix / RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT / Na zdjęciu: Dorota Banaszczyk

Niemal rok temu doszło do niezwykłego zjawiska w sporcie. Polski Związek Karate został zastąpiony przez Polską Unię Karate. Stało się tak po decyzji Komitetu Wykonawczego Światowej Federacji Karate (WKF), wykluczającej PZK ze swoich szeregów.

Oznacza to, że PUK - organizacja założona w 2017 roku - przejęła organizowanie zawodów w ramach WKF i może wysyłać zawodników na międzynarodowe turnieje. - To są chore, niespełnione ambicje grupy ludzi. Dwa lata temu zapadła decyzja, że karate znajdzie się w programie igrzysk olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Dla pewnych ludzi stało się to szansą na zostanie prezesem związku, trenerem kadry, ważnym działaczem. Praca w organizacji, która się nie liczy, to przecież żadna satysfakcja - mówił w zeszłym roku na łamach "Dziennika Polskiego" Wacław Antoniak, wiceprezes i wieloletni prezes PZK.

Ostateczną decyzję musiał podjąć kongres WKF i tak też się stało w listopadzie 2018 roku. PZK został wykluczony ze światowej organizacji, zaś w to miejsce powołano PUK (choć formalnie były to dwie odrębne sprawy). PZK od tej decyzji się odwołał do Trybunału CAS w Lozannie, jednak 27 marca sprawa została zakończona. CAS definitywnie odrzucił wniosek "starego" związku. Jak wynika z długiego uzasadnienia, Polski Związek Karate nie dopełnił wszystkich formalności, stąd wniosek nie został rozpatrzony.

Kto pojedzie na igrzyska?

Mamy więc PUK zamiast PZK w strukturach światowych. Nieco inaczej wygląda to w polskim prawie. Dla Ministerstwa Sportu i Turystyki - PUK dalej nie jest związkiem sportowym, czyli m.in. nie może organizować mistrzostw Polski i przedstawiać zawodników jako reprezentantów Polski. Żeby nim być, trzeba należeć do światowej organizacji, więc ten warunek PUK spełnia, ale to nie wszystko.

ZOBACZ WIDEO Andrew Cole dla WP SportoweFakty: Byłem w szoku po wygranej w Paryżu

Ministerstwo uznało w styczniu 2019 roku, że skoro PUK zastąpił PZK w organach Światowej Federacji Karate, to pozbawi statusu związku sportowego PZK. PZK jednak odwołał się od tej decyzji, a sprawa może ciągnąć się miesiącami. W danej dyscyplinie może być tylko jeden związek sportowy, więc dla urzędników z ministerstwa sprawa jest jasna: dopóki droga prawna PZK nie zostanie wyczerpana, drugi związek karate nie powstanie.

- Jesteśmy dalej w zawieszeniu - powiedział Marek Kamiński, rzecznik Polskiej Unii Karate. Jak czytamy w oświadczeniu PUK, Dorota Banaszczyk (aktualna mistrzyni świata) walczy o kwalifikację olimpijską Tokio 2020, nie będąc formalnie reprezentantką Polski, bo PUK nie ma statusu związku sportowego. Dziwna sytuacja: wg światowej federacji partnerem do rozmów jest PUK, ale wg polskiego prawa - PUK jeszcze nie jest uznany za pełnoprawnego przedstawiciela środowiska karate.

CZYTAJ TAKŻE Koniec problemów Doroty Banaszczyk. Ministerstwo i energetyczna spółka pomogą polskiej mistrzyni >>

Efekt: w listopadzie Banaszczyk wywalczyła mistrzostwo świata, gdzie zdobyła złoto (więcej przeczytasz tutaj, o jej problemach finansowych - tutaj). Nie mogła wystąpić z orzełkiem na stroju (początkowo, bo przed finałem doszyła go sobie sama), bo nie wyjechała tam jako przedstawiciel odsuniętego od światowych struktur PZK. Ale mogła pojechać tylko dlatego, że pojechała jako reprezentantka PUK. Póki ta ostatnia organizacja nie zostanie uznana w świetle polskiego prawa za związek sportowy, taki stan będzie trwał.

Patowa sytuacja

Czy Polska Unia Karate, zastępując w szeregach światowej federacji Polski Związek Karate, nie powinna z automatu otrzymać statusu związku sportowego? Pozwoliłoby to rozwiązać sytuację. - Powinna, tylko polskie prawo nie przewidziało takiej sytuacji - powiedział Marek Kamiński.

Polska Unia Karate znalazła wyjście z sytuacji. Chciała dostać status związku sportowego jako przedstawiciel dyscypliny "karate olimpijskie". Odpowiedni wniosek znalazł się w styczniu 2019 roku w MSiT, jednak urzędnicy nie wyrazili na to zgody, uznając że takiej dyscypliny nie ma. W tej sytuacji trzeba czekać na zakończenie drogi odwoławczej przez PZK.

Urzędnicy z MSiT zaproponowali jeszcze inne rozwiązanie: podpisanie porozumienia między stronami konfliktu, czyli PZK i PUK. Pozwoliłoby to wysyłać zawodniczki i zawodników jako kadrę Polski na zawody międzynarodowe, w strojach z godłem narodowym, czym zajmowałaby się PUK. Pieniądze jednak na potrzeby kadry wędrowałyby przez PZK. Nie udało się jednak osiągnąć kompromisu. Jak powiedział rzecznik PUK, na razie bez reakcji pozostała propozycja umowy przygotowanej przez Polską Unię Karate, gdzie zostałyby zawarte rozbieżności między nimi i PZK.

CZYTAJ TAKŻE Polka nie usłyszy hymnu na mistrzostwach świata. To wina konfliktu w polskim karate >>

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (11):

  • Stelmet_Falubaz Zgłoś komentarz
    Niszczenia polskiego sportu ciag dalszy.
    • prym Zgłoś komentarz
      A czy Pan Drzewiecki nie miał racji mówiąc,że Polska to taka dziwna kraj?I trzeba rację człekowi przyznać.
      • Kiemen Zgłoś komentarz
        Moim zdaniem problem polega na tym, że te dwie Organizacje pretendują do tych samych struktur Światowych. Tak silna pokusa bycia na Olimpiadzie zbudowała konflikt tych podmiotów do
        Czytaj całość
        niebotycznych rozmiarów. Oczywiście chodzi TYLKO O PIENIĄDZE!!! Sporty olimpijskie są na pierwszym miejscu w kolejce do publicznych pieniędzy...Nie byłoby tematu gdyby nie szansa startu na olimpiadzie karate WKF! Gichin Funakoshi, był przeciwny organizacji jakichkolwiek zawodów sportowych bo to budowało tylko chore ambicje zawodnicze a nie chęci długiego i trudnego samodoskonalenia. Dlatego nasza Mistrzyni Dorota ćwiczy tylko kumite...???! Otóż mili Państwo Karate to nie tylko sport! To jest coś więcej... Ale trzeba dużo pokory i lat treningu żeby to zrozumieć. A kasa dzisiaj jest jutro jej nie ma a smród zostaje...
        • Adam Michalik Zgłoś komentarz
          O co chodz? - "Pieniądze jednak na potrzeby kadry wędrowałyby przez PZK" - no i wszystko wiadomo
          • zulew Zgłoś komentarz
            Polak potrafi
            • maybach dla bidula Zgłoś komentarz
              burdeL na kółkach, haha
              • Kordian Zadrożny Zgłoś komentarz
                PZK jest chory. Odkąd jestem w karate, czyli od 26 lat to są w kółko te same osoby, chore na ambicje i pieniądze. Nic nie zrobili dla popularyzacji karate jako sportu. PUK powstał z braku
                Czytaj całość
                alternatywy z tego co wiem. Jestem z innego karate, z innego sportu, ale to nie ważne. Karate jest jedno, i minister sportu, któryś w końcu powinien to chore miejsce uleczyć.
                • Piotr Redzimski Zgłoś komentarz
                  Jestem Prezesem Polskiego Związku Siatkowki Podwodnej, oczekuje propozycji
                  • stalowy holender Zgłoś komentarz
                    takie kwiatki tylko w tym zascianku Europy
                    • TiRoF1 Zgłoś komentarz
                      Polacy zawsze muszą się pokazać, zabłysnąć i stawać okoniem. A to przed sąsiadem z nowym samochodem na który zarobili szorując pupy pasibrzuchów z zachodu. A to wsadzając na pokład
                      Czytaj całość
                      jednego samolotu całą wierchuszkę rządową. A to w Unii Europejskiej głosując przeciw swojemu rodakowi. A to z wolnością o którą walczyły pokolenia, a którą tak łatwo rujnujemy kretyńskimi rządami i decyzjami. Dajcie Polakom wolność to sami się unicestwią. A to całkowicie negując i dyskryminując ZZ Solidarność oraz znanego w całym świecie Wałęsę jako dorobek wielu pokoleń Polaków walczących z uciskiem. A to w powstaniach i licznych wojnach w których niejednokrotnie nie wiedzieliśmy za co i po co się bijemy. Oczywiście formalnie wmawiano nam Boga, honor i ojczyznę. A Francuzi mawiali że będą się bili do ostatniej krwi Polaka. A to pobijając światowy rekord Guinesa np. w głupocie narodowej. My tak lubimy pokazać się i zaistnieć za wszelką cenę. Bez względu na okoliczności i skutek jaki przyniesie nasza nonszalancja oraz beztroskość a raczej głupota i nieuctwo.
                      • Jarek Witkowski Zgłoś komentarz
                        Polski Związek Cymbergaja nie będzie starał się o dotacje i przechodzi do podziemia. Po zorganizowaniu podziemnych struktur zorganizowane zostaną mistrzostwa kraju na które nie zostaną
                        Czytaj całość
                        dopuszczeni zawodnicy Polskiej Konfederacji Cymbergaja. Jeden związek, jeden trener, jedne mistrzostwa, jedna dotacja.
                        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                        ×