WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Seksafera to nie jedyny problem PZKol. Padły słowa o "przetaczaniu krwi i EPO"

Im dalej zagłębiamy się w aferę kolarską, wychodzą tym bardziej przerażające brudy. Teraz okazuje się, że oprócz skandalu obyczajowego będziemy też mieć do czynienia z dopingiem.
Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
Getty Images / Bryn Lennon / Kolarstwo

Jako jedyni opublikowaliśmy dzisiaj (30 listopada) fragment nagrania z jednego z październikowych posiedzeń zarządu PZKol. Wynika z niego (jest ono dostępne do odsłuchania poniżej - przy. red.), że prezes związku, choć wcześniej temu zaprzeczał, wiedział jednak, o czym napisali audytorzy w raporcie na temat nieprawidłowości - chodziło o nieobyczajne zachowanie jednego z pracowników. 

- (…) Dlatego nie chcę tego brudu, po sto razy mu to mówiłem, że ja nigdy nie powiem w Polsce, czy na konferencji, że on gwałcił, ruchał, czy jakieś (…) - krzyczał prezes związku, Dariusz Banaszek.
Ale to nie koniec. Jest i ciąg dalszy zapisu audio (przypomnijmy, że decyzją zarządu każde posiedzenie było nagrywane oficjalnie na dyktafon). W drugiej części zapisu pojawiają się słowa dotyczące... dopingu.

Posłuchajcie.

- Co mnie to obchodzi? A powiedział… Co więcej? Przetaczał krew, podawał EPO czy kradł? - wrzeszczał Banaszek.
Od tego jest prokuratura, proszę bardzo - tam - wtórował mu jeden z członków zarządu.

Sprawa dopingu, o której Piotr Kosmala nie wspomniał w sobotnim wywiadzie dla WP SportoweFakty, który uruchomił całą lawinę wokół PZKol, pojawiła się publicznie po raz pierwszy w naszej rozmowie z jedną z poszkodowanych. Przypomnijmy jej słowa ("Na co czekasz? No rozsuń rozporek". Jedna z molestowanych zawodniczek opowiedziała nam swoją historię - czytaj całość >>).

"Tak. Pamiętam, jak mówił: - to taki zastrzyk wzmacniający. Nie bój się, to nie doping. Tylko że ja czułam przypływ energii. Tak od razu, ale tłumaczyłam to psychiką. Natomiast kiedy po kilku tygodniach startowałam w zawodach i nogi "kręciły" tak jak nigdy dotąd, to przez głowę przechodziły mi różne myśli. Nawet zastanawiałam się, czy przeszłabym kontrolę dopingową. W takich chwilach nigdy nie byłam jednak wylosowana. Nigdy mnie nie sprawdzili. Może to też potrafił załatwić, nie wiem. Owszem, w innych częściach sezonu często - używając prostego języka sportowców - sikałam do próbówki i byłam kłuta. Zawsze okazywało się, że jestem czysta. Chciałabym wiedzieć, co mi aplikowali. Tak, teraz chciałabym to wiedzieć. Jestem na to gotowa".

Seksafera jest oczywiście bulwersująca, ale jeżeli w audycie są też wątki dopingowe, to najprawdopodobniej staniemy przed skandalem międzynarodowym. A mając już potwierdzenie w słowach prezesa PZKol i jednej z poszkodowanych - można przypuszczać, że to nie zostało wymyślone.

To nie koniec. Dzisiaj (30 listopada) rano spotkaliśmy się z jednym z byłych działaczy PZKol. Podczas rozmowy (nakazano nam wyłączyć telefony, aby nie doszło do jej nagrania) uzyskaliśmy wiedzę na temat działania oskarżanego o molestowanie byłego wysoko postawionego pracownika PZKol. - Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że jego wyniki, czyli grad medali z najważniejszych imprez, nie był przypadkowy - usłyszeliśmy. - Bez sztucznego wspomagania by tego nie było.

- Ma pan twarde dowody? - zapytaliśmy.
- Nie - padła odpowiedź. - Ale obserwując przez wiele lat pewne fakty, pewne wyjazdy w dziwne miejsca, pewne wyniki zawodniczek, jestem o tym przekonany. No, ale tym z pewnością zajmie się prokuratura, a pewnie wkrótce i władze antydopingowe.

Wątek dopingu najprawdopodobniej będzie gwoździem do trumny obecnych władz PZKol. Nie od dzisiaj wiadomo, że minister sportu, Witold Bańka, jest totalnym przeciwnikiem jakiegokolwiek, niedozwolonego wspomagania organizmu.

Przeczytaj także:

Czterech członków zarządu PZKol podało się do dymisji. Kosmala nie będzie kandydował do nowych władz

Dramatyczna sytuacja w PZKol. "Pensje nie wpłynęły" - skarżą się pracownicy biura

Witold Bańka ostro o zarządzie PZKol. Daje mu kilka dni na dymisję

Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>

Czy afera w polskim kolarstwie to największy skandal w historii polskiego sportu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (8):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Mossad 1
    JANUSZ....oni tego nie łapia....amnezja, mozemy im tylko napisac
    To byly takie super, super chwile
    Nie zlodzieje rzadzili, lecz debile
    Na Olimpiadzie caly wor medali
    Po ulicach zomowcy nas ganiali
    Wyscig Pokoju-trzecie miejsce w swiecie
    Ale wy o tym dzisiaj nic nie wiecie
    Janusz52 JANUSZ - Czy to można teraz nazwać wszystko jako SPORT - jedynie biznes jak wiele innych biznesów, Starsi pamiętają, jak kolarstwo było sportem - Wyścig Pokoju - i np. Piłka Nożna, Puchary Europy - leciała transmisja, puste ulice były - kibice całymi rodzinami chodzili na stadiony
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Janusz52 0
    JANUSZ - Czy to można teraz nazwać wszystko jako SPORT - jedynie biznes jak wiele innych biznesów, Starsi pamiętają, jak kolarstwo było sportem - Wyścig Pokoju - i np. Piłka Nożna, Puchary Europy - leciała transmisja, puste ulice były - kibice całymi rodzinami chodzili na stadiony
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • kolarz_amator 0
    Podobno tak
    jotwu zgaduję,czy to mowa o piątku ?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (8)